Czasem słońce, czasem deszcz

Skończył się czas specjalistycznej, drogiej odzieży dla pasjonatów trekkingu czy żeglarstwa. Stroje turystyczne i sportowe muszą sprawdzić się również w codziennym życiu miejskim i być tanie. Takim trendom są w stanie sprostać tylko największe koncerny odzieżowe.

(…) Koncerny odzieżowe te stać na szybkie zmiany w kolekcji i mniejszą marżę, bo rekompensują ją sobie masową sprzedażą. Choć spośród ulubionych marek rekreacyjnych Polacy najczęściej wymieniają Adidasa i Nike, przeważnie kupują w tanich hipermarketach.

Triumfy święcą takie brandy, jak np. należąca do Decathlonu Quechua, której przychody w 2007 r. wyniosły podobno 400 mln euro. Kultowe niegdyś Alpinus, CampuS czy HiMountain, generujące zyski poniżej 1 mln zł, stają się marginesem w agresywnym biznesie odzieżowym. Ale jest krajowa firma, która radzi sobie coraz lepiej. 4F Sport Performance z Wieliczki od kilku lat szyje odzież sportową dla hipermarketów. Dziś, gdy przychody spółki przekroczyły 40 mln zł, a zysk 2,4 mln zł, postanowiła wejść na półkę z wysokiej klasy odzieżą techniczną do sportów wyczynowych. Markę ma wypromować Adam Małysz. Czy wyciśnie coś z tej nisko dochodowej niszy, w której polegli pionierzy outdoorowej branży?

Po raz pierwszy Polacy odwrócili się od profesjonalnej, drogiej odzieży rekreacyjnej w 1998 r., kiedy na rynek wkroczyły hipermarkety z ofertą tanich kurtek czy butów z Chin. Sklepy sportowe zamykały się jeden po drugim, z rynku zniknęła prawie połowa z 400 placówek. Kłopoty mieli dostawcy, którzy nie przenieśli produkcji na Daleki Wschód. Dziś wiele pojedynczych sklepów, które przetrwały, nadal prowadzi politykę opóźniania płatności, co jest bolączką wszystkich firm, jak Euromark (marka CampuS i Alpinus), lokujących sprzedaż nie tylko we własnej sieci.

Podobnie działają także hipermarkety, np. Intersport, który przez ostatnie lata był platformą handlową dla kilkunastu marek outdoorowych, w tym również polskich. Dziś likwiduje kontrakty, i jak Decathlon wprowadza tanie produkty pod własnym szyldem (McKinley). Sieci sklepów sportowych (o wielkich powierzchniach) z odzieżą profesjonalną wiodą prym na europejskim rynku. Przychody ze sprzedaży ich trzech głównych marek: Quechua, Jack Wolfskin, Lafuma, przekroczyły 0,5 mld euro (…)

Całość artykułu w lipcowym numerze Forbes.

Tekst: Iwona Kokoszka

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0