Jak masz siłę – biegnij! Polacy na Saab Salomon Mountain X Race

Podczas pięciu dni w regionie Savoie Mont Blanc we Francji 120 zawodników z całego świata walczyło o tytuł najszybszej drużyny adventure racing. Przeszli lodowiec, via ferraty, spłynęli canoe i przejechali na rowerach 260 km. Na starcie zawodów stanęły też dwa polskie zespoły Speleo Salomon.

Polacy w Saab Salomon, ekipa1

W niedzielę Francja przywitała nas deszczem, ale już w poniedziałek w Bourg St. Maurice wyszło słońce. Cały dzień oba zespoły Speleo Salomon (men i mix) spędziły na weryfikacji sprzętu – organizatorzy ważyli kurtki membranowe (nie mogły być lżejsze niż 400 gram), sprawdzali twardość podeszwy butów wysokogórskich, raki i długość czekanów, mierzyli grubość neoprenowych pianek, liczyli karabinki. Wieczorem, po sprawdzeniu certyfikatów medycznych i ubezpieczeń, zespoły stanęły na starcie inauguracyjnego trail running: 10 km długości i 700 metrów przewyższenia. Najszybszym bieg zajął zaledwie 42 minuty!•

  • Lodowiec pod Blankiem

Następnego dnia, po krótkim śnie w dolinie na wysokości 1500 metrów, o 6 rano zaczynał się pierwszy etap zawodów – treking wysokogórski z przejściem po lodowcu z widokiem na szczyt Mont Blanc. W niemal sprinterskim tempie do przebycia były 34 km, w tym kilka na linie poręczowej między szczelinami i 3000 metrów podejść. Artur, Darek i Piotrek pokonali ten etap w 9 godzin, a i tak do czołówki zabrakło ponad dwóch godzin.

Polacy w Saab Salomon, treking


Artur, który kiedyś wspinał się w tych okolicach i startował w Mistrzostwach Świata w rajdach, podsumował: Już w 2005 roku przekonaliśmy się, że Alpy są wielkie i strome, przestrzenie ogromne, a możliwości rozgrywania wielu dyscyplin pozwalają organizatorom przygotować ciekawe trasy. A Remik z drugiego zespołu, jeden z najlepszych orientalistów w kraju, dodał: Trasy były może niezbyt wymagające pod względem nawigacyjnym, ale za to bardzo ciężkie pod względem fizycznym.

Po wrzuceniu czegoś na ząb i krótkim, 6km trail runningu, można było pójść spać.

  • Zjazd na trail running

W niewielkim miasteczku Beaufort tuż po wschodzie słońca zespoły wsiadły na rowery. Tego dnia czekały ich dwa etapy wymagającego MTB, z długimi podjazdami (ponad 1500 metrów w pionie) w palącym słońcu i technicznymi zjazdami po kamieniach. Nie było czasu na jedzenie, camelbacki opustoszały do dna, a przed prawie 1,5 godzinnym trail runningiem niektórym teamom zostało jedynie 20 minut na złapanie oddechu. Przez długi dystans, upał i ogólne wyczerpanie na mecie zasłabła zawodniczka z Francji, a wielu innych ledwo dotarło do końca.

  • Żelazne drogi

Czwartek zaczął się od dość późnej, bo o godzinie 4.30, pobódki i ogólnie uznano go za dzień wytchnienia. Canyoning przebiegł szybko, zjazdy na linie pod wodospadami i kilkumetrowe skoki zawodnicy pokonali w około 90 minut i po błyskawicznym pakowaniu mokrych pianek ruszyli na via ferraty.

Polacy w Saab Salomon, canoe1


Kasia, połączona liną z Remikiem i Piotrkiem, powiedziała: Przed zawodami sporą obawą napawała mnie myśl o tej via ferracie, gdyż nie przepadam za dużymi wysokościami. W rzeczywistości etap okazał się przyjemny i bezpieczny. Właściwie tylko bardzo krótki odcinek był typową „żelazną drogą". Ale tam właśnie poszło nam najsłabiej, odcinek punktowany zrobiliśmy w czasie o połowę dłuższym niż najszybsze zespoły.

Dalej tłumaczył Piotrek: Zwycięskiemu zespołowi na pokonanie odcinka na czas wystarczyły zaledwie 4 minuty, podczas gdy doświadczeni wspinacze sugerowali, że bardzo dobrym czasem dla jednej osoby było ok. 6 minut. To świadczy o tym, jak dobrze przygotowane i wyspecjalizowane we wszystkich dyscyplinach są czołowe teamy MXR.

Na tym etapie punktowana była także klasyczna wspinaczka, każdy zawodnik miał do pokonania inną drogę (dwie czwórkowe i jedna szóstkowa) o długości około 30 metrów. A po całym dniu zadań linowych w popularnym kurorcie Megeve do przebiegnięcia został jeszcze najdłuższy trail running – 15 km.

  • Obite nerki

Piątek chyba nie tylko polscy zawodnicy zapamiętali, jako najbardziej bolesny. Przez duże upały i brak opadów woda w rzece była na bardzo niskim poziomie, niewiele sobie robiąc z płynących w jej wzburzonym nurcie dmuchanych canoe. Przy jakimkolwiek błędzie przy pokonywaniu rapidów zawodnicy kończyli głową w dół i plecami na kamieniach, obijając kości, nerki i barki. Widok kuśtykających zawodników ciągnących canoe, zmusił organizatorów do skrócenia 33 km spływu o 6 km najbardziej „wywrotnego" odcinka. Wieczorem, z siniakami ukrytymi pod koszulkami do biegu, zawodnicy ścigali się w finałowym, sztafetowym sprincie na 1.5 km po ulicach Morzine, francuskim odpowiedniku naszego Zakopanego.

Polacy w Saab Salomon, canoe2


Weekend zaczął się wcześnie i w zupełnych ciemnościach, gdy o 5 rano zawodnicy ruszyli na decydujący bieg górski. Piotrek Kosmala podsumował go krótko: 46km i ponad 3000 metrów w górę – nawet takie etapy na MXR nosiły nazwę adventure running. I faktycznie nie tylko czołowe teamy niemal cały czas biegły. To inny wymiar sportowej rywalizacji, zupełnie nieznany podczas długich rajdów non-stop. Na długich zawodach 10-godzinny etap to tyle co nic, na tych – decydował o podium.

  • Ostro przyłożyć

Artur udział w zawodach rozegranych w Savoie Mont Blanc we Francji szczerze podsumował: Organizacja była bardzo ciekawa, wymagała jednak zupełnie innego przygotowania niż dotychczas stosowałem. W przyszłości będę musiał więcej czasu spędzać w górach. Podobało mi się sportowe podejście, przygoda była oczywiście niezwykła, ale organizatorzy postawili przede wszystkim na górski sport wyczynowy.

Dowodem był codziennie rozgrywany trail running, który Kasia, była biegaczka na średnich dystansach i czwarta zawodniczka najdłuższego etapu podczas MXR, oceniła:

Bieg odbywał się codziennie i po długim etapie zmuszał do jeszcze większego wysiłku. Całe szczęście organizatorzy dobrali te biegi pod względem przewyższenia i długości tak, że po etapach rowerowych i biegowych w ciągu dnia, biegi nie były tak wymagające (6-10km, przewyższenie do 300m), a w dni, gdy nogi miały szansę trochę odpocząć (canoe, canyoning), wieczorem znowu trzeba było się zmęczyć (10-15km, przewyższenie do 800m). Formuła zawodów etapowych faworyzuje zawodników bardzo mocnych, ale niekoniecznie takich, którzy byliby w stanie wytrzymać długie ściganie. Tempo każdego z etapów jest większe niż podczas zawodów non stop, ale zawsze jest wizja rychłego odpoczynku i gorącego posiłku, więc można ostro przykładać.

Polacy w Saab Salomon, ekipa2


Trail running – zobacz przebieg Speleo Salomon z 25 lipca, zarejestrowany aparatem Nokia 95 N Series.

Speleo Salomon Suunto (mix) – Kasia Zając, Piotr Kosmala, Remik Nowak
Speleo Salomon (men) – Darek Bonarski, Piotr Dymus, Artur Kurek

  • Wyniki Saab Salomon Mountain X Race 21-26 lipca 2008

Mix
1. Lafuma Sport 2000Vibram (FR)
2. Cateye Outdoor Experience (FR)
3. Orion Health (NZ)

6. Speleo Salomon Suunto (POL)

Men
1. Quechua Compaigne (FR)
2. Saab Salomon (GB)
3. Nike (USA)

15. Speleo Salomon (POL)

Pełne wyniki na www.mountainxrace.com
Strona zespołu www.speleoteam.pl

Monika Strojny

 

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0