Nocny Rajd na Orientację Jesienny Tułacz 2010 zakończony!

443 uczestników, 160 km tras, 12 godzin marszu lub 8 godzin na rowerze, 2 radnych, 11 organizatorów i prawie dwie doby bez snu. Tak w skrócie przedstawia się Nocny Rajd na Orientację „Jesienny Tułacz 2010”, który miał miejsce w nocy z 6 na 7.11.2010 roku w Gdańsku.

Jesienny Tułacz 2010, logo

Nocny Rajd na Orientację „Tułacz” to impreza cykliczna odbywająca się trzy razy w roku – na wiosnę (Wiosenny Tułacz), wczesnym latem (Wakacyjny Tułacz) i jesienią (Jesienny Tułacz). W ramach Rajdu uczestnicy mogą wybrać jedną z trzech dostępnych tras: pieszą na dystansie 30 km, pieszą na dystansie 50 km lub rowerową na dystansie 50 km. Każdej trasie przypisany jest limit czasowy na jej pokonanie. Celem Rajdu jest praktyczne potwierdzenie własnych umiejętności w posługiwaniu się mapą i kompasem, upowszechnienie kultury fizycznej i sportu, a także propagowanie biegów na orientację oraz rowerowej jazdy na orientację, jako dyscypliny sportu i doskonałej formy niekonwencjonalnego, aktywnego wypoczynku.

Jesienny Tułacz, rajd 2010Jesienny Tułacz 2010 (fot. Piotr Łopuchin)

Olbrzymią niespodzianką dla organizatorów na minionej edycji Tułacza była nadspodziewana frekwencja uczestników, która wymusiła konieczność stworzenia dwóch, zamiast tradycyjnej jednej trasy na dystansie 30 km. Również kategoria BIZNES (dedykowana przedsiębiorcom i ich pracownikom) cieszyła się większym niż ostatnio zainteresowaniem.

Pogoda jak zwykle nie rozpieszczała. Deszcz przestał padać dopiero grubo po północy, gdy już wszyscy zdążyli przemoknąć do suchej nitki. Nie to było jednak najgorsze. Tempo marszu skutecznie opóźniało wszechobecne błoto upodobniając uczestników do tajnych służb spec-nazu. Po prostu – błoto było wszędzie i nie sposób było się nie pobrudzić. Niektórzy uczestnicy postanowili kąpać się w mijanych potokach (nie wiedząc dlaczego tak bardzo wezbranych) lub wręcz w okolicznych jeziorach – tylko dlaczego w ubraniach?!

Na tegorocznym Rajdzie pojawiło się kilka nowości. Jeden z punków kontrolnych odzwierciedlony był na mapach w postaci zdjęcia satelitarnego, a na trasach 50 km trzeba było pokonać LPO-kę, czyli Linię Obowiązkowego Przebycia. Wszystkie trasy okazały się jednak wyjątkowo lekkie i przyjemne (za co przepraszamy obiecując poprawę w przyszłości 😉 Odnajdywanie punktów kontrolnych to dla bywalców Tułacza już rutyna. Widać ich poziom, a tym samym wymagania stawiane organizatorom wzrastają z edycji na edycję. Wiele radości i satysfakcji przyniosła też trasa piesza na dystansie 30 km, gdzie odnotowano wielu tułaczowych „nowicjuszy”. Uczestnicy swoją frekwencją udowodnili po raz kolejny, że jest ona również potrzebna i na pewno będzie pojawiać się na kolejnych edycjach Rajdu dając możliwość spaceru po lesie w gronie znajomych czy rodziny.

„Jesienny Tułacz 2010” na trasie pieszej 50 km był także kolejną edycją Pucharu Polski

w Pieszych Maratonach na Orientację. Uczestnicy walczyli o cenne punkty w klasyfikacji generalnej zmieniając swoją pozycję na liście. Szersze informacje na ten temat na stronie www.tulacz.almanak.pl.

W trakcie Rajdu odnotowano jedną interwencję medyczną. Na szczęście uraz był lekki i skończyło się na przetransportowaniu poszkodowanego do bazy. Do opublikowanych wyników wpłynął jeden protest dotyczący kolejności potwierdzania LOP na trasie TP 50 km.

Nie obyło się niestety bez błędów w potwierdzaniu punktów kontrolnych. Mimo zalecanej przez organizatora obecności na odprawie technicznej w trakcie rozpoczęcia wielu uczestników zbagatelizowało ten apel i nie miało pełnej świadomości panujących na Tułaczu zasad otrzymując dodatkowe punkty karne za „wolne kratki” lub za „niewpisanie numeru PK”. Sprawdziło się stare polskie przysłowie, że uczymy się na błędach – szkoda, że własnych. Następnym razem na pewno będzie lepiej.

W imieniu organizatorów wszystkim uczestnikom dziękuję za udział oraz gratuluję dotarcia do mety w jednym, niekoniecznie nienaruszonym kawałku. Zakwasy, odciski, otarcia, schodzący wraz ze skarpetkami naskórek to już codzienność Pomorskich Tułaczy. Jak to ujął kiedyś Janusz Czerwiński, znany pomorski dziennikarz, to właśnie jest „rozkosz cierpienia”. Po raz kolejny uczestnicy „sprawdzili granice swoich możliwości” – i o to właśnie w Tułaczu chodzi.

Organizatorzy serdecznie dziękują wszystkim, dzięki którym „Jesienny Tułacz 2010” doszedł do skutku, a w szczególności: Prezydentowi Miasta Gdańska Pawłowi Adamowiczowi za objęcie patronatu i wsparcie finansowe, pani Elżbiecie Grabowskiej-Chanduszko Dyrektor Szkoły Podstawowej Nr 85 za udostępnienie bazy Rajdu, Radnym Miasta Gdańsk: Markowi Bumblisowi przewodniczącemu Komisji Kultury i Sportu MG oraz Piotrowi Gierszewskiemu przewodniczącemu Komisji Edukacji MG za zainteresowanie Rajdem i uświetnienie swoją obecnością jego rozpoczęcia, oraz wszystkim, którzy zarywali „noce i dnie”, aby dopiąć imprezę na przysłowiowy „ostatni guzik” a w szczególności dzielnej obsadzie sekretariatu: Renacie Opiece, Dorocie Suchy, Dorocie Kazimieruk i Bożenie Pieczce za sprawną i fachową obsługę uczestników.

Dziękujemy również firmom wspierającym, a w szczególności Pabline.pl, Yellow Catering, Furbo.pl oraz IdeeCaffe. Wyrażamy także wdzięczność naszym patronom za promowanie Rajdu na swoich łamach, w szczególności TVO Chełmsat, Extremium, Twoja Gazeta, trójmiasto.pl, 4outdoor.pl oraz Stowarzyszeniu Polskich Mediów.

Zachęcam do zapoznania się z materiałem fotograficznym oraz relacjami uczestników na stronie internetowej Tułacza.

Zapraszam na kolejne edycje Tułacza w 2011 roku: Wiosenny 2-3 kwietnia, Wakacyjny

17-19.06 oraz Jesienny 1-2 października. O miejscu akcji dowiecie się ze strony www.tulacz.almanak.pl.

Wojciech Suchy
Kierownik Rajdu

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0