Śpiwór Alaska 1300 – Cumulus w praktyce

Przygotowania do wyprawy trwały około pół roku. Przez większość tego czasu żyłem w przeświadczeniu, iż mój stary śpiwór podoła andyjskim mrozom, że wystarczy go tylko dopchać garstką świeżego puchu. Niestety, zdziwiłem się odkrywając, że ten zabieg nie polepszy jego właściwości termicznych, gdyż nie będzie wystarczająco dużo miejsca na rozprężenie dodatkowego puchu. Czekał mnie więc zakup nowego śpiwora. Wybór padł na Alaskę 1300 – Cumulusa.

Najcieplejszy produkt Cumulusa – Alaska 1300, wypełniony właśnie taką liczbą gramów puchu gęsiego 92/8 (stosunek puchu do pierza), o rozprężalności 680 cuin. Śpiwór jest skonstruowany na bazie dwóch, zachodzących na siebie warstw komór H-kształtnych.

Uszyty z Pertex’u Microlight, co zapewnia redukcję wagi, puchoszczelności, odporność na wiatr i w pewnym zakresie na wodę. Ostatnią zaletę szczególnie docenia się na wysokości, gdy podczas mroźnych nocy para wodna oddawana przez ciało osadza się w postaci szronu wewnątrz namiotu, by następnego dnia zmienić się w kapiące krople wody. Na szczęście na powierzchni materiału występują tylko małe kropelki, a w bardziej ekstremalnych wypadkach, mimo że tkanina namaka nadal chroni puch przed wilgocią. Całość waży dwa kilogramy, co przy -32°C minimalnej temperatury komfortowej daje dość dobry wynik.

Cumulus Alaska 1300Cumulus Alaska 1300

Wejście do śpiwora chronione jest przez wszyty z boku, dwukierunkowy, solidny suwak YKK. Jego zasięg pracy nie obejmuję strefy stóp, przez co są one mniej narażone na wychłodzenie. W czasie cieplejszych nocy możemy spróbować regulować komfort termiczny długością otwartego zamka.

Genialnym rozwiązaniem są wewnętrzne listwy termiczne wypełnione puchem, umieszczone po dwóch stronach suwaka – nie dają szans na przedostanie się zimnego powietrza do środka. Dodatkowo na całej długości listew umieszczone są cienkie taśmy zabezpieczające materiał przed wcinaniem się w zamek. Niestety, ten patent nie funkcjonuje najlepiej, materiał często się wcina, a w ciasnym namiocie, w ciemności, za pomocą jednej ręki zapięcie śpiwora wydaję się prawie niemożliwe. Być może zastosowanie szerszych i nieco sztywniejszych taśm lepiej rozwiązywało by ten problem.

Po wejściu do śpiwora doznajemy przyjemnego uczucia „opatulenia”. Wydaję się, że mocno przylega, a wręcz nie ma w nim miejsca. To zasługa sporego loftu. Po chwili przyzwyczajamy się, dostrzegamy wystarczającą przestrzeń, można się przeciągnąć, a w razie potrzeby nawet ogrzać buty wyprawowe w jego wnętrzu [sic!].

Śpiwór jest wyposażony w dobrze skrojony i dopasowany kaptur. W zależności od potrzeb można zmieniać wielkość otworu. W skrajnym wypadku można zostawić odsłonięte tylko nos i usta.

Cumulus Alaska 1300Cumulus Alaska 1300

Kołnierz termiczny zamykany jest patką, która składa się z trzech rzepów: jednego „zadziornego” i dwóch miękkich. Jeden z miękkich służy do zamknięcia kołnierza, a drugi umieszczony w bezpośrednim sąsiedztwie „zadziornego”, jest przydatny wtedy, gdy chcemy pozostawić kołnierz otwarty oraz jednocześnie chroni inne rzeczy przed przyczepieniem się do niego. Zarówno kaptur i kołnierz można łatwo regulować jedną ręką poprzez stopery na gumce.

We wnętrzu znajdziemy małą kieszonkę na drobiazgi, a na zewnątrz pętelki umożliwiające zawieszenie śpiwora.

O kompromisy w tej klasie śpiworów naprawdę trudno, więc albo mamy lekki i mały śpiworek, albo sprzęt który umożliwia przetrwanie srogich mrozów w górach wysokich. Alaska 1300 będąc śpiworem wyprawowym zabiera sporo miejsca w plecaku. Mankamentem jest też fakt, iż otrzymany worek transportowy nie posiada żadnych taśm kompresyjnych. Na pocieszenie można dodać, że otrzymujemy dodatkowy duży wór do przechowywania śpiwora w domu.

Alaska 1300 sprawdziła się podczas kilkutygodniowego pobytu w Andach, zapewniając ciepło, czasem nawet zbyt duże, na każdym z biwaków. Należy dodać, iż temperatura powietrza spadała do ok. – 15°C, a wilgotność powietrza w ciągu dnia była praktycznie zerowa, więc nie było kłopotów z suszeniem śpiwora.

Ze względu na moje doświadczenie z tym konkretnym śpiworem i w tych konkretnych górach, z czystym sumieniem mogę polecić go uczestnikom podobnych wypraw w góry wysokie, choć pewnie zdałby też test w innych górach siedmiotysięcznych, o czym mam nadzieję uda mi się przekonać w przyszłości.

 Bartłomiej Białas

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0