Relacja ze zdobycia szczytu Gasherbrum I

Adam Bielecki i Janusz Gołąb osiągnęli obóz trzeci (obóz szturmowy na wysokości 7040 m n.p.m.) 8 marca o godzinie 14:00. Było to o jeden dzień za późno, bowiem 8 marca miał być dniem ataku szczytowego ze względu na bardzo dobrą prognozę pogody. Niestety, dzień wcześniej bardzo silny wiatr z prędkością 80 km/h pokrzyżował te plany, zespół nie dotarł do obozu trzeciego i zmuszony został do wycofania się do obozu II na wysokości 6450 m n.p.m. 

[video:http://www.youtube.com/watch?v=zhdXvRw5VZQ]

9 marca według prognoz pogody warunki miały być bardzo dobre, ale tylko do godziny 12:00. W nocy z 8 na 9 marca była pełnia księżyca, dlatego zespół zdecydował się zaatakować szczyt nocą.

Wyprawa na Gasherbrum I - widok z bazy na GI w dniu zdobycia szczytu (fot. Agna Bielecka)Wyprawa na Gasherbrum I – widok z bazy na GI w dniu zdobycia szczytu (fot. Agna Bielecka)

Adam i Janusz wyszli do ataku z obozu III o północy. Było to wbrew regułom zimowego wspinania, jednakże temperatura nie była rekordowo niska – termometr w obozie III wskazywał „tylko” minus 35°C (a nie minus 46°C) co oznacza, że temperatura odczuwalna na ciało wynosiła minus 53°C (a nie minus 67°C).

Wyprawa na Gasherbrum I - Janusz Gołąb po zejściu do bazy (fot. agna bielecka)Wyprawa na Gasherbrum I – Janusz Gołąb po zejściu do bazy (fot. Agna Bielecka)

Dopisało szczęście! Wiał bardzo słaby wiatr. Tempo wspinaczki było bardzo dobre – ponad 100 metrów na godzinę. Wcześniejsze wiatry sprawiły, że podłoże było twarde – nie istniał problem torowania. Pomimo sprzyjających warunków, zimno powodowało, że wspinacze nie byli w stanie wykonać żadnych, choćby drobnych czynności, takich jak poprawienie czapki, chustki, ogrzewaczy w butach czy rękawiczkach. Płyn w tak zwanych Camel bagach (noszonych pod puchowym kombinezonem) zamarzł i himalaiści stopniowo się odwadniali. Nie byli też w stanie wyjąć, odkręcić i zjeść żeli energetycznych. Pozostało im skoncentrowanie się na jak najszybszym wspinaniu się do góry. Dotarli na szczyt o godzinie 8:30 rano.

Wyprawa na Gasherbrum I - Adam Bielecki na Szczycie (fot. Adam Bielecki)Wyprawa na Gasherbrum I – Adam Bielecki na Szczycie (fot. Adam Bielecki)

Nie byli w stanie wyjąć z plecaka polskiej flagi, ani zrobić szczególnie atrakcyjnych zdjęć, niemniej jednak wykonali niezbędną dokumentację fotograficzną. Ze względu na brak śniegu warunki techniczne wejścia były dość trudne i zejście zapowiadało się niebezpiecznie. Sprzyjające warunki pogodowe miały trwać zaledwie do południa, dlatego zejście ze szczytu zaczęło się niezwłocznie po jego osiągnięciu.

Wyprawa na Gasherbrum I - widok ze szczytu GI na K2 i Broad Peak (fot. Adam Bielecki)Wyprawa na Gasherbrum I – widok ze szczytu GI na K2 i Broad Peak (fot. Adam Bielecki)

Zdobywcom zależało na tym, by jeszcze tego samego dnia zejść jak najniżej, to jest poniżej 7000 m n.p.m. – bezpośrednio do obozu II, gdzie oczekiwał ich kierownik wyprawy Artur Hajzer i Pakistańczyk Shaheen Baign. Plan został zrealizowany. Adam i Janusz dotarli do obozu III około godziny 14:00 i po krótkim odpoczynku kontynuowali zejście. Poniżej obozu III był ciąg lin poręczowych ( w Kuluarze Japońskim), umożliwiający szybkie zjazdy, dzięki czemu obaj dotarli do obozu II (6450 m n.p.m.) o godzinie 17:00. Zjazdy odbywały się już przy bardzo złej pogodzie i silnym wietrze, kilkugodzinne okno pogodowe zamknęło się…

Wyprawa na Gasherbrum I - Artur Hajzer po zejściu do bazy (fot. Agna Bielecka)Wyprawa na Gasherbrum I – Artur Hajzer po zejściu do bazy (fot. Agna Bielecka)

Kolejnego dnia, to jest 10 marca, himalaiści szczęśliwie donieśli sukces do bazy.

Źródło: Polski Himalaizm Zimowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0