Wyprawa PZA na Lhotse: obóz trzeci stoi

Po wielu dniach przebywania w bazie, próbach przejścia Ice Fallu i pokonania wysokości 6000 m n.p.m., 20 września w końcu dotarliśmy marszem non stop z bazy do obozu II na 6400 m n.p.m.

Mateusz Grobel został w obozie I, a Krzysiek Starek odczekał jeszcze w bazie przeziębienie. Do C2 doszło nas w efekcie pięcioro oraz naszych dwóch Szerpów Tengba i Tenzing (przy czym Tenzinga jeszcze tego samego dnia odesłaliśmy do „jedynki”, żeby towarzyszył Mateuszowi). Do „dwójki” donieśliśmy cały obóz z uzbrojeniem i 700 metrami liny.

[video:http://www.youtube.com/watch?v=vvTbGzf_7Co&feature=relmfu] [video:http://www.youtube.com/watch?v=10TPAwMWOus&feature=relmfu]

Następnego dnia – 21.09 udało nam się zaporęczować te 700 metrów lin zachodnią ścianą Lhotse do miejsca obozu III. Nie po równo, ale poręczował każdy i każdy został postawiony przed koniecznością poprawnego zakotwienia szabel śnieżnych w miękkim śniegu – jakoś po kolei się udawało – szable były z reguły kotwione po dwie, a stanowiska nastawne.

Jedynie kierownik nie poręczował – za to sprawnie „smagał batem” i poręczowanie szło sprawnie szybko. Gdy jeden zespół ciągnął linę, drugi podchodził równolegle z gotową następną. Kierownik też z kilkunastu metrów potrafił dostrzec, że dany węzeł to nie zderzakowy!

Byliśmy sami na górze, ale nasz Szerpa Tengba skwapliwie przekazywał do bazy relacje jak to „białasy” poręczują – bo tu w sercu tlenowej wiosennej turystyki wysokogórskiej to rzadkość. Mina Tengbie całkiem zrzedła gdy swoje 100 metrów poprowadziła Agna.

Poszedł hyr po bazach innych wypraw. Jakby wsadził kij w mrowisko… Wiemy, że inni zaczęli pakować sprzęt i przygotowywać plecaki. To był bardzo dobry i udany dzień – nie znaliśmy swojego męstwa. O 16:00 wróciliśmy do obozu II, tutaj doszli też z dołu: Krzysztof Starek ( z bazy), Mateusz Grobel i Tenzing (z obozu I).

Andrzej Bargiel – zwany przez Nepalczyków „running man” – gdzie tylko się da porusza się na nartach. Szczególnie w zejściach Andrzej ma się fajnie. Pozostali też mają już nepalskie „łatki”. „Bara Sahaab” czyli „Duży Pan”, to zrozumiałe – lider, ale „Pisiu” czy „Kłaczek” jest mniej oczywiste, choć sens pewnie w tym jakiś jest.

Następny dzień 22.09 poświęciliśmy na odpoczynek i taktyczne rozmyślanie o tym co dalej. Pogoda była i jest bardzo dobra. Nęciło nas, aby spróbować „klepnąć” miejsce obozu IV i zdobyć gotowość do ataku.

[video:http://www.youtube.com/watch?v=pxvV9SqjFfc]

Zdecydowaliśmy jednak, że to zbyt wiele jak na to jedno wyjście. Ostatecznie po południu szóstka: Artur Hajzer, Mateusz Zabłocki, Artur Małek, Andrzej Bargiel, Agna Bielecka i Tengba wrócili do bazy. 23.09 Mateusz G, Krzysztof i Tenzing wyszli z obozu II do góry i około 13:00 postawili namiot w obozie III.

Pozdrawiamy.

 

Wyprawa odbywa się w ramach programu sportowego „Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015″, który patronatem honorowym objął Pan Bronisław Komorowski Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Program ma wsparcie Ministerstwa Sportu i Turystyki a sponsorem generalnym jest PKN Orlen S.A.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0