Co słychać w branży? Rozmawiamy z Włodzimierzem Borkiem z AlpinSklepu

Warszawski Salon Turystyczno-Sportowy „AlpinSklep” jest jednym z liderów branży outdoorowej w stolicy. Sklep zaczynał pod szyldem Alpinusa, by przejść pod logo HiMountain i wreszcie od 2006 roku uniezależnić się na rzecz salonu z wieloma markami. Jak prowadzi się sklep outdoorowy w Warszawie, z czym zmagają się właściciele AlpinSklepu, jakie mają plany?

Włodzimierz Borek (właściciel sklepu AlpinSklep)Włodzimierz Borek (właściciel sklepu AlpinSklep)

4outdoor Biznes: Jak oceniacie obecną kondycję AlpinSklepu?

Włodzimierz Borek (właściciel sklepu AlpinSklep): Dobrze, z optymizmem na przyszłość.

Czy możecie zdradzić, jak pod względem wyników sprzedaży sklepu wyglądał rok 2014 względem 2013? Jak oceniacie pierwszą połowę 2015 roku?

2014 był trochę lepszy od 2013, natomiast pierwsza połowa 2015 była znacznie lepsza od pierwszej połowy 2014. Mamy nadzieję, że ta tendencja się utrzyma do końca 2015 roku. Wyniki za sierpień również napawają nas optymizmem.

Jesteście jednym z warszawskich liderów na rynku outdoorowym – jak się odnajdujecie wśród konkurencji w stolicy? Czy przez to, że jest kilka innych silnych sklepów outdoorowych w Warszawie, jest trudniej czy może właśnie łatwiej prowadzić tego typu biznes?  

Uczciwa konkurencja nam pomaga, bo stymuluje nas do ciągłej pracy nad ulepszaniem naszych sklepów – stacjonarnego i internetowego, a także do szukania nowych pomysłów pro sprzedażowych, do nowych działań marketingowych, do podnoszenia jakości obsługi naszych klientów jak również do szukania i wprowadzania nowych marek i produktów dzięki którym możemy przyciągnąć nowych klientów.

Czy widzicie przestrzeń dla powstania kolejnych sklepów outdoorowych w Warszawie? Czy warszawski rynek różni się jakoś wyraźnie od innych dużych miast w Polsce? 

Hm… zważywszy na to że, że Decathlon planuje otworzyć w Warszawie jeszcze dwa, a może nawet trzy sklepy, to myślę, że nie będzie łatwo rozkręcić sklep outdoorowy w nowej lokalizacji, szczególnie jeśli to będzie robić firma, która nie ma dużego kapitału oraz doświadczenia w handlu detalicznym. Natomiast jeśli chodzi o różnice w rynku, to z naszej perspektywy trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ mamy sklep tylko w Warszawie, więc nie wiemy czym dokładnie różni się rynek warszawski od innych miast.

Jakie obecnie rozpoznajecie największe trudności w działalności, z jakimi wyzwaniami się zmagacie, jakie największe problemy widzicie w polskiej branży outdoorowej?

Coraz więcej czasu pochłania nam tzw. administrowanie firmą, nadążanie za częstymi zmianami w przepisach prawa, zarządzanie zasobami ludzkimi, reklamą i marketingiem. Coraz szerszy asortyment produktów różnych marek w naszym sklepie powoduje, że coraz więcej czasu zajmuje nam analiza sprzedaży i przygotowanie zamówień zarówno sezonowych, jak i bieżących. Do tego dochodzi permanentne szukanie oszczędności po stronie stale rosnących kosztów. 

Istotne jest również duże uzależnienie sprzedaży od nieprzewidywalnych warunków pogodowych, do tego konieczność robienia sezonowych zamówień z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem, co czasami bardziej przypomina przysłowiowe wróżenie z fusów, zważywszy że zamówienia na następny sezon – zarówno letni jak i zimowy – musimy robić przed lub w trakcie trwającego właśnie sezonu. Do tej listy dokłada się monitorowanie i reagowanie na częste zmiany na rynku.

Wykorzystywanie przez klientów dobrych sklepów stacjonarnych, do których niewątpliwe się zaliczamy, jako przymierzalni przed zrobieniem zakupów w sklepach internetowych, szczególnie w tych, które z zasady sprzedają wszystko o 20-30 proc. taniej. Temu procederowi często towarzyszy wyciąganie przez klientów od sprzedawców szczegółowych informacji o danym produkcie, które my nazywamy kradzieżą informacji handlowej. 

Problemem jest również płytkość rynku związana ze stosunkowo jeszcze słabo rozwiniętą kulturą sportowo-turystyczną, jak i niską siłą nabywczą dużej części polskiego społeczeństwa.

Brak ze strony wielu dostawców spójnej i długofalowej strategii rozwoju sprzedaży swoich marek, dostosowanej do specyfiki polskiego rynku, czyli tzw. sprzedaż na żywioł, szczególnie jeśli chodzi o sklepy internetowe. To zaś powoduje chaos cenowy na rynku i deprecjonowanie dobrych marek 

Na koniec – trudności w znalezieniu uczciwych, solidnych i odpowiedzialnych pracowników, którzy poważnie podchodzą do wykonywania zawodu sprzedawcy.

A jakie widzicie największe zagrożenia dla detalistów w branży outdoorowej?

Niewątpliwie dużym zagrożeniem szczególnie w dużych miastach są sieciowe sklepy wielkopowierzchniowe, takie jak np. Decathlon, w których oprócz własnych marek poprzez tzw. wewnętrzny import z centralnego magazynu,  są sprzedawane produkty znanych światowych producentów w dużo niższych cenach niż te, które proponują nam oficjalni dystrybutorzy tych marek w Polsce. Permanentna walka cenowa w internecie, która niewątpliwie odbiera nam jakąś część klientów z rynku warszawskiego, ale zdecydowanie bardziej pogłębia słabość kapitałową wielu sklepów outdoorowych, które włączają się w tą walkę cenową.Widzimy tu związek pomiędzy terminami płatności za sezonowe dostawy, a dużymi przecenami na początku i w środku sezonu. Koło się zamyka, bo duże przeceny nie pozwalają wielu sklepom odbudować kapitału, więc przy następnym sezonie historia się powtarza.

Z kolei słabość kapitałowa niektórych dostawców powoduje, że często w sezonie brakuje im chodliwego towaru w magazynie, ponieważ sprowadzają tylko to co zamówią sklepy w preorderach. Dużym zagrożeniem jest łączenie przez niektórych dostawców działalności hurtowej i detalicznej, co z racji tego, że dostawco-detalista ma dwie marże, często kończy się dużymi przecenami w detalu.

Ponadto dużym zagrożeniem jest deprecjonowanie dobrych marek poprzez sprzedaż na Allegro, którą prowadzą niektóre sklepy.

Czy widzicie jakieś istotne zmiany na rynku w ostatnich latach? Zmiany, które wpływają na Waszą działalność.

Generalnie sprzedaż jest coraz trudniejsza, szczególnie z uwagi na to co się dzieje z cenami w internecie. Ponad to, z jednej strony klienci są coraz bardziej wymagający, co powoduje konieczność ciągłego poszukiwania i nadążania za zmieniającymi się trendami, a z drugiej strony producenci, którzy częściej niż to było kilka lat temu, wprowadzają nowe produkty nie zawsze odpowiadające gustom polskich klientów.

Większość producentów, szczególnie tych korporacyjnych, niestety nie wsłuchuje się w nasze uwagi dotyczące konkretnych produktów, w których czasami drobne zmiany mogłyby zdecydowanie zwiększyć sprzedaż na polskim rynku. Polityka cenowa wielu producentów polega przy tym głównie na podnoszeniu cen z sezonu na sezon. 

Obserwujemy także większy wpływ mody na naszą branżę, szczególnie jeśli chodzi o odzież, co następnie wpływa na dużą zmienność rynku. Zmagamy się też z częstymi zmianami kursów walut, szczególnie euro, w którym rozliczamy się z niektórymi dostawcami – w efekcie pojawia się ryzyko strat na różnicach kursowych. 

Jakim kluczem kierujcie się w doborze partnerów biznesowych, co jest dla Was najważniejsze? 

U naszych partnerów cenimy przede wszystkim uczciwość, solidność, rzetelność, otwartość na współpracę na różnych polach – marketing, reklama, wspólne akcje promocyjne. Zainteresowanie ze strony dostawcy tym co się dzieje z jego markami w naszym sklepie, a także dobry serwis gwarancyjny i pogwarancyjny.

Ważna jest dla nas spójna i długofalowa strategia rozwoju dystrybułowanych marek na polskim rynku, w szczególności chodzi tu o zróżnicowanie oferty wobec firm, które opierają swoją sprzedaż głównie na sklepach stacjonarnych i prowadzą stabilną politykę cenową w stosunku do sklepów czy to stacjonarnych czy w szczególności internetowych, których jedyną strategią na sprzedaż jest permanentne obniżanie cen. 

Jak na przestrzeni ostatnich lat zmienił się klient Waszego sklepu? Czy widzicie jakieś nowości, jeśli chodzi o styl i preferencje zakupów?

Tutaj niestety nie możemy udzielić szczerej i rzeczowej odpowiedzi, ponieważ jest to nasza tajemnica handlowa. 

W jaki sposób dobieracie nowe produkty do sklepu? Jaką macie strategię towarowania? 

Staramy się jak najlepiej spełniać oczekiwania naszych klientów. Oczywiście nie zawsze się to udaje, ale po nielicznych przecenach w naszym sklepie widać, że coraz lepiej trafiamy w potrzeby naszych klientów.

Jak dobieracie pracowników do sklepów? Co jest najważniejsze?

Uczciwość, otwartość na ludzi i nowe doświadczenia oraz pasja związana z profilem naszego sklepu. 

Jak podchodzicie do dyskutowanego w branży tematu walki na promocje i przeceny? Jak to oceniacie, jakie konsekwencje może mieć ten stan rzeczy dla branży outdoorowej? Jaką Wy macie strategię w tym aspekcie? 

Właściwie na większość tych pytań udzieliliśmy już odpowiedzi. Przykłady kilku sklepów stacjonarnych i internetowych pokazują, że permanentne przeceny to droga w jedną stronę, bo potem bardzo trudno jest takim sklepom sprzedać cokolwiek w normalnej cenie. Ponadto w firmach, które tak jak my prowadzą sklep internetowy na bazie sklepu stacjonarnego, wejście w tzw. rzeźnię cenową w internecie “zabija” sklep stacjonarny, którego koszty prowadzenia jak na razie są wyższe niż sklepu internetowego. 

Wydaje się, że wiele sklepów outdorowych po prostu nie potrafi wypracować swojej własnej koncepcji, swojego charakteru, że poza obniżaniem cen nie ma pomysłu na stymulowanie sprzedaży w inny sposób. My staramy się to robić inaczej. Od początku nie wchodziliśmy w wojny cenowe, chociaż pokusa była duża. Były trudne momenty kiedy wydawało nam się, że nie ma innej drogi jak tylko cięcie cen.

Okazało się, że wprowadzone wcześniej różne działania pro sprzedażowe jak np. nowy program rabatowy dla stałych klientów czy oryginalne promocje na nowe produkty z czasem zaczęły przynosić efekty. Dzisiaj konsekwentnie kontynuujemy efektywne działania, szukamy i wdrażamy nowe pomysły marketingowe takie jak np. pierwsza w Polsce degustacja potraf liofilizowanych w sklepie oudorowym , która miała miejsce w naszym sklepie w lipcu tego roku i bardzo spodobała się naszym klientom.

W naszej firmie bardzo ważne są dobre relacje pomiędzy szefostwem a pracownikami. Relacje te są przede wszystkim oparte na partnerstwie, wzajemnym zaufaniu, dużej samodzielności oraz godziwym wynagrodzeniu dla pracowników. Dzięki temu nasi pracownicy identyfikują się z tym co robią, traktują firmę jako wspólne dobro co przekłada się na ich duże zaangażowanie w codzienną pracę i dobrą atmosferę w firmie. Ta dobra atmosfera z kolei przekłada się na poczucie bezpieczeństwa naszych klientów, które jak pokazują różne badania ma bardzo duży wpływ na ostateczną decyzję w którym sklepie chcą wydać swoje pieniądze. To właśnie dobrzy pracownicy w dużej mierze stanowią o dobrej kondycji AlpinSklepu.

Jak oceniacie przyszłość internetowej sprzedaży outdooru w Polsce – czy obawiacie się dużych graczy spoza branży?

Z optymizmem patrzymy w przyszłość. Przykład sklepów outdoorowych w krajach Europy Zachodniej pokazuje, że w naszej branży dobrze zarządzane sklepy stacjonarne posiadające również sklep internetowy będący jednocześnie wizytówką sklepu stacjonarnego w internecie nie mają w przyszłości czego się obawiać.

Ponadto jak wynika z naszego doświadczenia z ostatnich dwóch-trzech lat, koszty prowadzenia dobrego sklepu internetowego rosną znacznie szybciej niż koszty prowadzenia sklepu stacjonarnego, co z czasem wymusi wyższe marżowanie, a co za tym idzie wyższe niż obecnie ceny detaliczne w sklepach internetowych. Przy czym jest wielce prawdopodobne, że wiele małych sklepów internetowych nie wytrzyma tych rosnących obciążeń i będzie zmuszona się zamknąć.

Jak pod względem sprzedaży rozkłada się to u Was – sprzedajecie więcej kanałami internetowymi czy też w sklepie stacjonarnym? Jakie to są proporcje? 

Zdecydowanie więcej sprzedajemy w sklepie stacjonarnym, chociaż na sprzedaży internetowej notujemy największe wzrosty i to pomimo tego, że w internecie nie jesteśmy najtańsi. Jak widać kryterium ceny wbrew obiegowej opinii nie jest decydującym czynnikiem.

Jak podchodzicie do kwestii branżowych targów w Polsce, czy Waszym zdaniem taka impreza jest potrzebna? Jak powinna wyglądać? 

Póki co rynek outdoorowy w Polsce jest na tyle mały i hermetyczny, że organizowanie targów branżowych chyba nie ma sensu. Zresztą temat był już wielokrotnie podejmowany z tym samy mizernym skutkiem.

Ile osób jest zatrudnianych w AlpinSklepie? 

Zatrudniamy dziesięć osób.

Jakie macie najbliższe plany rozwojowe? Planujecie stworzyć kolejną placówkę sklepu?

Najpierw musimy dokończyć rozpoczętą na wiosnę tego roku modernizację AlpinSklepu, która zaczęła się od postawienia pięciometrowej ściany w systemie shop in shop na produkty marki Fjällräven. Na pewno nie planujemy ekspansji poza Warszawę, jak również otwarcia sklepu w centrum handlowym, natomiast dobrą lokalizacją w Warszawie za niewygórowaną stawkę za metr kwadratowy jesteśmy zawsze zainteresowani.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 13
  • comment-avatar
    Anonim 2 lata

    klient – „kradzież informacji handlowej” – sic!. gratuluje podejścia do Klienta – jeśli rozmowa ze sprzedawcą ma oznaczać „kradzież informacji handlowej” – to może lepiej zatrudnić tylko osoby do podawania towaru;) Z jednej strony marzy się sprzedawca rzetelny, najlepiej pasjonat, który sam z siebie zdobywa wiedzę, a z drugiej ma ja skrywać dla potencjalnych klientów, bo a nuż przyszli tylko „przymierzyć albo pomacać” towar. Faktycznie lepiej kupować w necie – przynajmniej ma sie 14 dni na zwrot

    • comment-avatar
      Anonim 2 lata

      Faktycznie kuriozalna opinia. Była już śmieszna kilkanaście lat temu. Wygłaszanie jej w 2015 jest jak głos konia, któremu automobil zabrał pracę.
      Ratunkiem jest otworzenie sklepu, w którym wszystko jest tańsze niż koszty wysyłki – taki „Wszystko za 5 zł”. Wtedy chyba nikt nie będzie kradł tajemnic handlowych.

      • comment-avatar
        Anonim 2 lata

        „kradzież informacji handlowej”. Kradzież to kradzież. Przychodzi taki do sklepu i kradnie wiedzę i czas personelowi bo mu się czytać na forach nie chce – to zwyczajna kradzież, działanie w złej wierze! W domu taki kradnie muzykę, filmy…
        Polaku-cwaniaku – pewnie zarabiasz minimum krajowe i masz pretensje do szefa, że nie chce ci dać podwyżki. A wiesz dlaczego? – Ponieważ do niego również przychodzą takie same biedaki-cwaniaki i zabierają ci podwyżkę, premię, szansę na lepsze życie…
        Zrozum to!

        Dla wszystkich darmo-zjadów piosenka: https://www.youtube.com/watch?v=WhGThSNQb7k

        • comment-avatar
          Anonim 2 lata

          Masz rację!. Zamknąć te internety!

          Nie wierze że to czytam. To musi być żart. Dinozaury nie istnieją.

          • comment-avatar
            Anonim 2 lata

            Nam nikt nic nie kradnie 🙂 . Nasz personel chętnie dzieli się wiedzą za zupełną darmochę. Można przyjść i okradać nas do woli. Czasem mam wrażenie że obsługa sklepu stacjonarnego nawet to lubi:-) Po co klient ma wyjść ze sklepu szukać taniej w sieci i się mordować ? Do nas przychodzi może na miejscu skorzystać z internetu sprawdzić oferty w sieci i dogadać się odnośnie ceny. Na naszej stronie jest osobny adres e-mail dotyczący zapytań ofertowych. Odpisujemy na każde pytanie. W handlu trzeba być elastycznym. My nie traktujemy protekcjonalnie klienta który chce oszczędzić na zakupach, to nie jest klient drugiej kategorii. Marża to nie wszystko.

            Pozdrawiam Paweł Cisowski
            ALPINTECH Kraków

        • comment-avatar
          Anonim 2 lata

          Nam nic klienci nie kradną 🙂 . Nasz personel chętnie dzieli się wiedzą za zupełną darmochę. Można przyjść i okradać nas do woli. Czasem mam wrażenie że obsługa sklepu stacjonarnego nawet to lubi:-) Po co klient ma wyjść ze sklepu szukać taniej w sieci i się mordować ? Do nas przychodzi może na miejscu skorzystać z internetu sprawdzić oferty w sieci i dogadać się odnośnie ceny. Na naszej stronie jest osobny adres e-mail dotyczący zapytań ofertowych. Odpisujemy na każde pytanie. W handlu trzeba być elastycznym. My nie traktujemy protekcjonalnie klienta który chce oszczędzić na zakupach, to nie jest klient drugiej kategorii. Marża to nie wszystko.

          Pozdrawiam Paweł Cisowski
          ALPINTECH Kraków

          • comment-avatar
            Anonim 2 lata

            Nasz personel chętnie dzieli się wiedzą za zupełną darmochę. Panie Pawle,
            „Nasz personel chętnie dzieli się wiedzą za zupełną darmochę… nawet to lubi :-)”. Nie wątpię, że pracownicy takich sklepów jak Pański, AlpinSklepu czy ogólnie – nazwijmy je turystycznymi – to w 100% pasjonaci gór, wspinaczki i turystyki, kompetentni ludzie, z dużą wiedzą teoretyczną i praktyczną, zawsze gotowi dzielić się nią z innymi i zarażać swoim hobby.
            Skoro „marża to nie wszystko”, to czy może Pan powiedzieć ile średnio zarabia pracownik w Pana firmie i jaki jest średni okres stażu zatrudnienia w sklepie? Mam nadzieję, że średnia krajowa (teraz 3900 brutto) to jest minimum na jaki mogą liczyć Pańscy pracownicy.
            Bardzo proszę o szczerą odpowiedź.

            To samo pytanie (jak marża sklepu wpływa, i czy wpływa na płace w firmie?) kieruję do innych sklepów z branży – pracowników i właścicieli?

            Jakie to sukcesy finansowe i zawodowe osiągnęli pracownicy takich sklepów jak: 8a, Skalnik, Polarsport, Decathlon, 4F, INTERSPORT…?

          • comment-avatar
            Anonim 2 lata

            Drogi Anonimie :). Warto by się przedstawić a nie rzucać hasłami zza krzoka. Co do sukcesów … każdy odnosi takie jakie chce , jeden pracuje i ma, inny siedzi i nie ma.
            W kręgach Gentlemenskich nie rozmawia się o pieniądzach wiec nachalne i nie kulturalne jest pytanie o to kto ile zarabia. Bywa tak, że $$$ to nie wszystko.Co do stażu po co trzymać na stanie kogoś kto ma albo nikłą wiedzę i jej nie rozwija albo kogoś kto traktuje tą prace jako miejsce przechowania do momentu gdy będzie lepiej. Nikt nam nic nie da i nie gwarantuje. Praca własnych rąk daje najwięcej. „Czy się stoi, czy się leży 2000 się należy” odeszło lata temu i nie wróci 🙂 mamy demokracje i wolny rynek, więc każdy jest swoim sternikiem w życiu. Pozdrawiam 🙂

          • comment-avatar
            Anonim 2 lata

            Mała reprezentatywność branzy. Sprzedawanie żelaza to trochę inna bajka niz sprzedaż odzieży i butów, a tego asortymentu jest w Pana sklepie niewiele. W porównaniu do dużych sklepów – wcale. Do tego lokalizacja (tania), i mała inwestycja w sam sklep, jak i w pracownikow.
            Jeżeli musiałby Pan zainwestować i sfinansować przedzamowienia asortymentu którego w sklepie Pan nie ma, miałby Pan trochę inne poglądy.

          • comment-avatar
            Anonim 2 lata

            Komentarz. Zgadzam się z panem bezimiennym (może jakbyście się panowie, panie czy płcie nie określone chociaż ponumerowali to było by łatwiej odpisywać 🙂 ) Jest to prawda że mamy mało asortymentu odzieżowego ale nie każda firma w tej branży musi być ciucholandem. Handel metalem to faktycznie inna bajka bo wymaga wysokich kwalifikacji od pracowników. Odnośnie małej inwestycji w sklep i pracowników to tego przez grzeczność nie skomentuje. Niemniej zanim się coś napisze to trzeba by się najpierw zorientować jakie są czynsze w Krakowie, jakie szkolenia kwalifikacyjne przeszli nasi pracownicy i spojrzeć na inne koszty.

            Pozdrawiam
            Paweł Cisowski
            ALPINTECH

          • comment-avatar
            Anonim 2 lata

            Nam nic klienci nie kradną :-). Czytając ostatnie zdanie z Pana wypowiedzi przypomniało mi się hasło reklamowe z jednej z polskich komedii sprzed 13 lat w reżyserii Juliusza Machulskiego: „Piniądze to nie fszystko, ale fszystko bez piniędzy to h..j”.
            No cóż jak mówi przysłowie „każdy orze jak może” przy czym słowo może dla mnie oznacza koszty działalności na które trzeba zarobić, no i ja też nie chciałbym pracować za friko. Przy okazji dziękuję że podzielił się Pan swoim doświadczeniem jeśli chodzi o możliwości jakie daje dostęp do internetu dla klientów sklepu stacjonarnego. Właśnie uruchomiliśmy free wifi w naszym sklepie żeby móc wraz z klientem sprawdzić ceny, a w szczególności dostępność danego produktu w internecie.
            Pozdrawiam serdecznie
            Włodzimierz Borek
            P.S. A swoją drogą to ciekaw jestem jak to robicie, że wam klienci dosłownie NIC nie kradną czy macie jakieś super zabezpieczenia, kamery i jeszcze i ochronę w sklepie?

    • comment-avatar
      Anonim 2 lata

      klient – „kradzież informacji handlowej” – sic!. Dziękuję anonimowi, ale nie za ironiczne gratulacje, tylko za to że zwrócił moją uwagę na skrót myślowy, którym się posłużyłem w swojej wypowiedzi
      a który mógł spowodować to nieporozumienie i zarzuty ze strony anonima.
      W związku z tym pragnę wyjaśnić, że w opisywanym przeze mnie zjawisku coraz częściej dotykającym sklepy stacjonarne nie tylko z naszej branży chodzi o osoby, które niejako „z premedytacją ” wchodzą do sklepów po to żeby w komfortowych warunkach korzystając z wiedzy i czasu sprzedawców przymierzyć potrzebny im towar po czym dokonują zakupu tego towaru w sklepie internetowym w którym cena tego towaru z jest niższa. Celowo użyłem tutaj określenia „osoby”, a nie klienci ponieważ słowo klient dosłownie oznacza kogoś kto wchodzi do sklepu z zamiarem dokonania zakupu towaru w tym sklepie teraz lub w przyszłości.
      To właśnie tego typu zachowanie uważamy za nieuczciwe, ale to jest wyłącznie nasza ocena tego zjawiska, z którą można się zgodzić lub nie. Natomiast nie ma to żadnego wpływu na podejście sprzedawców
      do obsługi klientów naszego sklepu. Wszystkie osoby które przychodzą do AlpinSklepu traktujemy jako naszych potencjalnych klientów i staramy się obsłużyć możliwie najlepiej jak potrafimy, tak więc zarzuty anonima są zwykłą insynuacją. Tak przy okazji chciałbym przekazać informację, że klienci stacjonarnego AlpinSklepu mają 30 dni na zwrot towaru.
      Z poważaniem
      Włodzimierz Borek

      • comment-avatar

        Zgadzam się… sam mam sklep stacjonarny (troszkę inna branża) i mam klientów, którzy pytają „czy mogę obejrzeć to i to”, przymierzają, robią zdjęcia, próbują (bo mam taką możliwość) i wychodzą. Przykre, ale po takich wielu sytuacjach wycofałem ten produkt ze sklepu stacjonarnego – szkoda mi było czasu, pieniędzy i miejsca. Szczególnie, że zawsze podchodziłem i podchodzę rzetelnie do klientów i wkładam w pracę dużo zaangażowania, wiedzy i empatii (bo w tej mojej specyficznej branży tak trzeba – tak mi podpowiada sumienie).