ISPO BEIJING 2017 – Chiny, synonim rynku przyszłości

W ciągu 4 dni, od 14 do 18 lutego, w Pekinie odbyła się najważniejsza dla rynku azjatyckiego impreza sportowo-outdoorowa – ISPO BEIJING 2017. 14. edycja targów ściągnęła do stolicy Państwa Środka rekordową liczbę 502 wystawców, którzy zaprezentowali produkty 728 marek. Organizatorzy zanotowali również kolejny wzrost liczby odwiedzających – w przestronne wnętrza China Convention National Center zawitało ponad 40 tys. gości. ISPO BEIJING znów okazały się świetnym miejscem do pokazania panujących trendów i innowacji, a dzięki bogatemu programowi towarzyszącemu w postaci wielu wykładów, seminariów i paneli dyskusyjnych stały się również platformą do pozyskania wiedzy o chińskim rynku oraz, last but not least, do kluczowego na tym stale rozwijającym się rynku networkingu.

Chiny – synonim rynku przyszłości

O tym, że rynek chiński to światowy rynek przyszłości, nie trzeba nikogo już przekonywać, to określenie stało się swoistym synonimem chińskiej prosperity. Dynamiczny rozwój ekonomiczny, który wywiera również niemały wpływ na stosunki społeczne w Chinach, na stałe zagościł w charakterystyce tamtejszej rzeczywistości. Mimo, że gospodarka chińska nieznacznie przystopowała, wiele gałęzi przemysłu i usług dalej rozwija się w „dwucyfrowym” tempie. Rok po roku przybywa zamiłowanej w konsumpcjonizmie chińskiej klasy średniej. Chęć zaznaczenia statusu społecznego napędza rynek wewnętrzny – co najlepiej odczuwa sektor dóbr luksusowych. I mimo że niepohamowany wzrost w ostatnich dwóch latach nieznacznie zmniejszył swoją dynamikę, to i tak Chiny dla większości światowych marek postrzegane są jako prawdziwe Eldorado.

Konferencja prasowa otwierająca ISPO BEIJING 2017 (fot. 4outdoor.pl)

W tym wszystkim swoje ważne miejsce zdobyły już marki sportowe – produkty adidasa, Nike, Reeboka można spotkać na większości ekskluzywnych ulic oraz w centrach handlowych Pekinu, Szanghaju czy innych dużych chińskich miast. Aspiracyjny charakter oferowanych dóbr trafia w Chinach na wielkie zainteresowanie i spełnia konsumpcyjne marzenia młodych Chińczyków. Sportowy lifestyle to jedna strona medalu, drugą stanowi „na szczęście” funkcjonalna strona większości sportowych produktów.

Świadczy o tym boom, jaki od kilku lat ma miejsce w segmencie fitness oraz running. Bieganie bardzo przypadło do gustu Chińczykom, coraz bardziej zainteresowanych aktywnym i zdrowym spędzaniem wolnego czasu, którego, trzeba przyznać, nie mają zbyt wiele (przysługuje im od 5 do 10 dni płatnego urlopu – źródło: Mercer).

Narciarski boom

Pora jednak wrócić do ISPO BEIJING oraz do towarzyszącej im wystawy ALPITEC CHINA. Biorąc pod uwagę zimowy charakter ISPO BEIJING, nie dziwi, że ważnym elementem sportowej odsłony był segment narciarski. Zgodnie z oczekiwaniami organizatorów to właśnie poświęcona infrastrukturze narciarskiej część targów odniosła niekwestionowany sukces. ALPITEC CHINA cieszyły się wielkim zainteresowaniem oraz, co najważniejsze, były miejscem tętniącym od konkretnych, biznesowych rozmów.

Jedna z ekspozycji ALPITEC CHINA 2017 (fot. 4outdoor.pl)

Przyczyna jest znana – są nią prowadzone na szeroką skalę przygotowania do Zimowych Igrzysk Olimpijskich Pekin 2022. Areną zmagań będą oddalone o godzinę jazdy powstającą już teraz szybką koleją resorty narciarskie. W tej chwili w Chinach działa ponad 500 ośrodków narciarskich, do 2022 ma ich powstać jeszcze ok. 400! Każdy z nich to kompleksowo wyposażony kurort z pełną infrastrukturą narciarską oraz hotelową. Gdy do tego dodamy, że chińskie władze planują zainwestować w branżę sportowo-narciarską miliardy yuanów, to wyjaśnienie boomu inwestycyjnego staje się oczywiste. Beneficjentami tych inwestycji będą m.in. wystawcy ALPITEC CHINA – ISPO BEIJING, wśród których nie brakowało firm z Francji, Szwajcarii, Włoch.

Jedna z ekspozycji ALPITEC CHINA 2017 (fot. 4outdoor.pl)

O tym, że gra toczy się o wielką stawkę, świadczy choćby targowa wizyta francuskiego ministra sportu. Wystawie „ciężkiego” sprzętu narciarskiego – armatek śnieżnych, ratraków, wyciągów i kolei linowych – towarzyszyła również prezentacja ofert firm specjalizujących się w projektowaniu i budowie całych resortów.

Tobias Gröber z Messe Muenchen (fot. 4outdoor.pl)

Jak komentuje Tobias Gröber z Messe Muenchen: „Przekonaliśmy się, że sporty w zimowe w Chinach wystrzeliły w górę. Podczas moich rozmów z wystawcami Alpitec China przewijały się głównie entuzjastyczne komentarze związane z niespotykaną liczbą zamówień – to pokazuje, że projekty rozwoju rejonów narciarskich są rzeczywiście realizowane. Jeden z moich rozmówców z amerykańskiego Whistler podkreślał, że podczas targów zebrali tak dużo zleceń, że nie za bardzo wie, jak sobie z nimi poradzą…”.

Atrakcje ALPITEC CHINA 2017 (fot. 4outdoor.pl)

Narciarstwo to jednak w Chinach wciąż nowy sport – szacuje się, że obecnie jeździ tu na nartach „tylko” 10 mln ludzi. Jednak rynek rośnie ok. 40% rok do roku, a celem chińskich władz jest, aby w 2026 na nartach jeździło 300 mln (sic!) Chińczyków. Pełny obraz obecnej sytuacji oraz planów związanych z branżą starała się przedstawić konferencja Asia Pacific Snow Conference 2017.

Asia Pacific Snow Conference 2017 (fot. 4outdoor.pl)

Bogate w różnorodne branżowe tematy spotkanie przyciągnęło około 400 uczestników. Sala pękała w szwach, a goście wysłuchali m.in.: podsumowania opracowania „White Book 2016, China Raport on Ski Resorts Industry”, case studies – chińskiego Thaiwoo ski resort oraz japońskiego APPI Resort, wykładu dotyczącego wzbogacenia resortów o aktywności outdoorowe, aby zapewnić całoroczne zainteresowanie ośrodkiem, prelekcji związanej z tworzeniem społeczności freeride’owej w oparciu o organizację eventów oraz współpracę z resortami, analizy zakończonego sukcesem rozwoju ośrodka YongPyong w Korei Południowej – areny narciarskich zmagań podczas przyszłorocznych Zimowych Igrzysk. Całość zakończył panel dyskusyjny dotyczący nowych rozwiązań dla chińskich ośrodków narciarskich.

Asia Pacific Snow Conference 2017 (fot. 4outdoor.pl)

Branża outdoor musi uzbroić się w cierpliwość

Podczas gdy sektor narciarski ma w Chinach świetlaną przyszłość, branża outdoorowa cierpi na lekką zadyszkę. Po 10 latach gwałtownego rozwoju przyszła bowiem pora na korektę. Rynek dojrzewa, jednocześnie stawiając graczom o wiele większe wyzwania i wymagania. Nie da się ukryć, że skończył się czas „dwucyfrowych” wzrostów.

W ogłoszonych podczas ISPO BEIJING 2017, a dokładniej podczas konferencji ISPO Sports Industry Forum, wynikach corocznego raportu COCA (China Outdoor Commerce Alliance) pojawiła się informacja o „tylko” 6,53% wzroście w 2016 roku sprzedaży na poziomie hurtowym – w liczbach wynosi ona 13,11 mld RMB (1,79 mld Euro). Jeszcze mniejszy wzrost zanotowano na poziomie sprzedaży detalicznej, wyniósł on bowiem 4,91% – co dało w 2016 roku kwotę 23,38 mld RMB (3,19 mld Euro).

Prezentacja wyników corocznego raportu China Outdoor Commerce Alliance (COCA) – fot. 4outdoor.pl

To nie jedyny sygnał branżowego „ochłodzenia” koniunktury – kłopoty przeżywają również sklepy specjalistyczne. Niektóre z nich zostały nawet zamknięte. Pozostałe, zwłaszcza te mniejsze, borykają się z rosnącymi cenami wynajmu. Więksi gracze też natrafiają na wyzwania – w ostatnim czasie zdecydowanie zwiększyła się konkurencja, wymagania konsumentów, pojawiła się także silna presja ze strony kanału e-commerce.

Podczas konferencji wskazano na kilka kół ratunkowych – należą do nich m.in. postulaty zwiększenia jakości obsługi klientów, rozwijania oferty produktowej (również o segment lifestyle), a także tego, aby nie skupiać się na walkach cenowych, dających krótkoterminowe efekty. Do dalekosiężnych celów zaliczyć można poszerzanie rynku outdoor poprzez zdobywanie nowych klientów oraz ciągłą pracę nad popularyzacją outdoorowych aktywności w społeczeństwie.

Stoisko CamelBak (fot. 4outdoor.pl)

Chiński rynek outdoor osiągnął moment pewnego nasycenia. Ron Lightfoot z Sea to Summit oraz Ian Steinmo z Camelbak nazywają to swoistą korektą branży, która przez ostatnie lata rozwijała się bardzo dynamicznie. Tę zmianę według nich widać również w tym, co dzieje się na targach. Jeszcze do niedawna ISPO BEIJING było miejscem, gdzie większość odwiedzających zapoznawała się z nowymi produktami, a swoją fascynację nowościami często zamieniając w prowadzenie sklepu outdoorowego. Teraz sytuacja uległa zmianie – duża liczba kupców odwiedza targi w Europie, a same targi w Pekinie odgrywają ważną rolę w utrzymywaniu kontaktów biznesowych.

Warto zwrócić uwagę, jak postrzega rynek jeden z największych graczy, czyli właściciel ponad 1200 sklepów outdoorowych, firma Tutwo. Założona w 2006 roku firma działa również w internecie, wykorzystując trzy najpopularniejsze chińskie platformy handlowe (m.in. jd.com, Tmall.com).

Pokaźne portfolio Tutwo (fot. 4outdoor.pl)

Co ciekawe, poziom sprzedaży online w przypadku Tutwo nie jest duży, jak wyjaśnia Cony Yutingtao (Tutwo Vicepresident of the Products Department) waha się on na poziomie 6-8%. Obecnie firma skupia się na sprzedaży w sklepach stacjonarnych, wciąż otwierając nowe placówki. Nie ma się co dziwić – coroczne wzrosty oscylują na poziomie 30%! Oczywiście, jak podkreśla Yutingtao, e-commerce to jeden z najważniejszych trendów i Tutwo będzie się również rozwijać w tym kierunku.

Tutwo to nie tylko sprzedaż B2C, w swoim portfolio dystrybucyjnym firma ma również wiele outdoorowych brandów, z Salewą na czele – zresztą na ISPO BEIJING 2017 Tutwo wystawiało się właśnie z dużym stoiskiem tej południowotyrolskiej marki. W kanale B2B współpracują z około 1000 sklepów.

Zapytany o największych rywali na rynku, Yutingtao od razu wskazuje na Decathlon, który w tym momencie ma około 200 sklepów w Chinach, a planuje w najbliższych 5 latach otwarcie kilkuset kolejnych…

Wśród rodzimych konkurentów sytuacja jest inna, ponieważ nie działają oni, tak jak Tutwo, w skali całego kraju. Większość z nich „okupuje” główne miasta. Dla Tutwo najważniejszym regionem pod względem sprzedaży jest obszar północno-wschodnich oraz północnych Chin, co związane jest głównie z panującym tam klimatem – 7-8 zimnych miesięcy w roku.

Wracając do oceny obecnej sytuacji na rynku, Cony Yutingtao stwierdza: „Na rynku outdoorowym wielu graczy notuje spadki, w przeciwieństwie do sytuacji na całym rynku, który cały czas się rozwija. Mimo, że ludzie mają coraz więcej czasu, myślą o korzystaniu z życia, konsumpcji, w weekendy wybierają się również poza miasto, aby uprawiać outdoorowe aktywności, to na naszym specjalistycznym rynku bardzo wzrosła konkurencja. Myślę, że obecnie jest na nim ponad 900 marek – po 50% zagranicznych i chińskich. Tak więc, teraz mamy trudną sytuację, ale przyszłość jawi się jasnych kolorach”.

Stoisko dystrybutora Himalaya (fot. 4outdoor.pl)

Pośród innych ważnych dystrybutorów specjalistycznego outdooru można było w Pekinie spotkać również firmy Himalaya czy Blu Ice Adventure. Himalaya skupia się głównie na specjalistycznych markach outdoorowych i runningowych. W jej portfolio jest ponad 20 brandów, i jak zapewnia Kai Zhao (Vice President), to właśnie takie techniczne marki jak Black Diamond (a także m.in. Outdoor Research, Vasque, Zamberlan, Thermarest; biegowe/lekkoatletyczne – Nathan, Pro-Tec) definiują filozofię działania firmy. Założona 15 lat temu Himalaya współpracuje obecnie z ok. 400 dealerami.

Kai Zhao – Himalaya Vice President (fot. 4outdoor.pl)

Kai Zhao wskazuje również na stały rozwój zainteresowania wspinaniem – firma znacząco przyczynia się do popularyzacji tej dyscypliny, współorganizując różne eventy, jak choćby pionierski China Trad Festival, festiwal poświęcony wspinaczce na własnej asekuracji. Liczba wspinaczy według Zhao nie jest jeszcze w Chinach zbyt wielka, szacuje ją na nie więcej niż 100 tys., ale aktywność ta stale zyskuje na popularności, a co za tym idzie – rosną również wymagania dotyczące jakości oraz funkcjonalność sprzętu.

Blue Ice Adventure to dystrybutor o trochę mniej specjalistycznym portfolio – w swojej stajni ma takie brandy jak m.in. Crispi, Dynafit, Aku. Ważnym elementem strategii firmy jest marka Kuhl. To jedna z odpowiedzi na nowe wymagania rynku, który odchodzi w jakimś stopniu od core’owego outdooru w kierunku produktów w udany sposób łącząca funkcjonalne materiały z lifestylowym szykiem.

Joe Langwald z Blue Ice Adventure (fot. 4outdoor.pl)

Tę zmianę podkreśla Joe Langwald – „Skupiamy się na segmencie outdoor lifestyle – jeszcze do niedawna te segmenty były rozdzielone, teraz mamy wiele produktów crossover. Dobrym przykładem są tutaj spodnie Kuhl – możesz w nich iść na wycieczkę w góry, a potem wieczorem sprawdzą się również w mieście, czy w restauracji”.

Na ISPO BEIJING firma szukała marki z dobrymi plecakami, chcąc zapewnić sobie pełną ofertę produktową – tak zresztą działają dystrybutorzy w Chinach, odpowiadając tym samym na zapotrzebowania ze strony sklepów multibrandowych. Joe Langwald wyjaśnia również, że „w tym momencie można dostrzec, że monobrandowe sklepy w galeriach handlowych straciły na popularności. Obecnie powstają w centrach handlowych wielkopowierzchniowe strefy, w których klienci mogą dostać różne produkty, różnych marek”. Blue Ice Adventure współpracuje z około 100 sklepami oraz punktami sprzedażowymi.

W internecie sprzedawane są produkty Crispi, Aku. Dynafit czeka na odpowiedniego partnera. Internetową sprzedażą Kuhl planują zarządzać sami. Choć za nim to nastąpi, klienci muszą lepiej poznać produkt tej stosunkowo nowej na chińskim rynku marki.

Choć jak dodaje Joe – „na rynku chińskim internet opanowany jest przez dużych graczy – jd.com T-mall.com, Taobao.com. W zasadzie nie da się działać – w przeciwieństwie do Europy – samemu, ze swoim sklepem. Każda z tych platform specjalizuje się jakimś segmencie rynku – moda, elektronika etc. Ważne aby znaleźć odpowiedniego partnera dla swoich, wyjątkowych brandów”.

Zapytany o zmieniający się chiński rynek odpowiada – „Zacząłem mieszkać w Chinach w 2002 roku. Jednak dopiero kilka lat temu zajął się outdoorowym biznesem. Sam dystrybuowałem Icebreakera, a 2,5 roku temu zacząłem z Kuhl. Niedawno połączyłem swoje siły z Jeffem White’em i jego firmą. Rynek zmienia się bardzo i trochę żałuję, że nie zacząłem tak jak Jeff, 15 lat temu. Wtedy handlowało się bez żadnych problemów wszystkim, pieniądze lały się strumieniami. Firmy rozwijały się zawrotnym tempie. Teraz jednak chińska ekonomia nie jest tak silna, jak jeszcze kilka lat temu, mamy tu różnego typu problemu, ale mimo to, wciąż się rozwija i ma wielki potencjał, jednak wszystko wymaga więcej czasu i pracy”.

Zagraniczne brandy na chińskim rynku

W Pekinie można było odwiedzić stoiska takich marek jak Millet, Scarpa, Fjällräven, Hanwag, które były reprezentowane przez chińskie oddziały firm. Wiele z marek było prezentowanych przez dystrybutorów – o niektórych z nich pisałem już wyżej. Warto zwrócić uwagę jednak na ważną rolę, jaką na ISPO BEIJING 2017 odgrywały takie brandy jak: Lowa, Leki, Meindl, Vaude, Asolo, Keen, Gregory, Garmont, Alpine Pro czy Thule.

Do potentatów na rynku chińskim można zaliczyć takie marki jak The North Face, Columbia czy Patagonia. Ci gracze nie mieli jednak podczas ISPO BEIJING 2017 swoich stoisk. Liczba monobrandów – a każda z marek ma ich kilkaset – jasno wskazuje, że ich strategia skupia się teraz na kliencie ostatecznym.

Warto zatrzymać się natomiast przy doświadczeniach specjalistycznych marek – Millet i Scarpa, które swoją przygodę z rynkiem chińskim zaczęły stosunkowo niedawno, odpowiednio 6 i 4 lata temu (przy czym Millet w zeszłym roku otworzył swój oddział, który obecnie współpracuje z ok. 15 dużymi dealerami, w których znajduje się np. sieć sklepów Sanfo).

Joe Chen z chińskiego odziału Scarpa (fot. 4outdoor.pl)

Historię Scarpy na chińskim rynku streścił Joe Chen (Brand Manager): „4 lata temu powstał chiński oddział Scarpy. Od tamtego czasu notujemy dwucyfrowe wzrosty – 2016 w porównaniu do 2015 to ok. 25-30 proc. wzrost sprzedaży. Rośnie również nasza sieć dystrybucji. Działamy w 3 głównych kanałach – specjalistyczne sklepy, shop in shop w centrach handlowych oraz własny sklep online na platformie Tmall. W internecie jesteśmy od 1,5 roku i mogę powiedzieć, że podwoiliśmy naszą sprzedaż w ostatnim czasie. Tym bardziej cieszymy się, ponieważ wkroczyliśmy na rynek stosunkowo późno. Sprzedajemy zaawansowane technicznie produkty i w Chinach wciąż rośnie grupa ludzi, którzy szukają tego typu oferty. Muszę dodać, że ważnym elementem naszej sprzedaży jest segment lifestyle – na takim spolaryzowanym rynku musimy uważnie dbać o każdy typ klienta. Produkty Scarpa sprzedajemy obecnie w około 100 sklepach, a naszym najważniejszym partnerem biznesowym jest sieć sklepów Sanfo. Obecnie na rynku numerem jeden wydaje się być Lowa, dobrze radzi sobie Crispi – to nasi rywale, których chcielibyśmy dogonić…”.

Czeskie case study

Warto przybliżyć również działania czeskiego narciarsko-outdoorowego brandu Alpine Pro. Ta czeska marka dość wyraźnie zaznaczyła swoją obecność podczas ISPO BEIJING 2017 – nie tylko dość dużym stoiskiem, ale również ubierając cały ISPO TEAM w kurtki swojej produkcji, wzbogacając je o ciekawy, nawiązujący do chińskiej sztuki nadruk.

Alpine Pro jest obecne na chińskim rynku od 2009 roku – przez te lata firma skupiała się na sprzedaży kolekcji narciarskiej. W ostatnim roku Czesi nawiązali współpracę z zakresie dystrybucji segmentu outdoor z Goldman Hontion.

Stoisko Alpine Pro (fot. 4outdoor.pl)

Tomas Tauchman z Alpine Pro tak opowiada o swoich doświadczeniach z Chinami: „W Czechach jesteśmy najważniejszym brandem narciarskim, mamy również w naszej ofercie outdoor i plecaki. Jednak w Chinach skupiliśmy się na segmencie ski, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że w pozostałych nie jesteśmy konkurencyjni. Do 2016 roku wszystko robiliśmy sami – zainwestowaliśmy w stworzenie chińskiego oddziału firmy. Nie szukaliśmy żadnego partnera, agenta. Chcieliśmy sami nauczyć się specyfiki tego rynku. Byliśmy jedną z niewielu międzynarodowych firm, które zdecydowały się działać w ten sposób. W zeszłym roku podjęliśmy decyzję, aby podzielić się pracą z partnerem – podpisaliśmy kontrakt z Goldman Hointion, firmą mającą duże doświadczenie w zarządzaniu markami. Goldman Hointion zdobył przez to wyłączność na większą część asortymentu Alpine Pro – sprzedaż kolekcji ski została w naszych rękach. Rynek narciarski jest wciąż mały – współpracujemy głównie ze sklepami zlokalizowanymi w resortach narciarskich. Jednak ma on duży potencjał w szerokiej perspektywie – 10-20 lat. Chcemy kontynuować rozwój tego kanału dystrybucji. Do tej pory mamy ok. 700 punktów sprzedaży, większość z nich jest związana z kolekcją outdoor, w ok. 50 sprzedajemy ubrania narciarskie. W planach mamy również otwarcie sklepów monobrandowych w dużych galeriach handlowych”.

Tomas Tauchman z Alpine Pro (fot. 4outdoor.pl)

Swoją przygodę z rynkiem chińskim Alpine Pro zaczęło od ISPO BEIJING 2009. Tomas podkreśla, że jest to istotna platforma biznesowa dla outdooru, oraz najważniejsza dla branży narciarskiej w Chinach. To tutaj ma możliwość spotkania menadżerów resortów narciarskich, właścicieli szkół, liderów opinii z segmentu ski.

Na zakończenie zauważa: „Narciarstwo w Europie to część kultury, sposobu życia i sportu. W Chinach ludzie dopiero zaczęli je odkrywać, teraz jest to trend – wiele osób chce tego spróbować, tylko dla nielicznej grupy narciarstwo to sport. Nie wiadomo jeszcze, ilu z nich zwiąże się z tą aktywnością na dłużej. Jest jednak duża szansa na to, że przy wsparciu rządu popularność narciarstwa bardzo wzrośnie. W tym momencie trudno jest ocenić to, co się dzieje na rynku”.

Swoją obecność w Pekinie zaznaczyła również grupa pozostałych wystawców z Czech, którzy pojawili się na ISPO BEIJING w ramach wspólnego narodowego pawilonu. Ekspozycję marek Directalpine, Rock Empire, Singing Rock, Tendon (Lanex), wspieranych przez Škodę, zorganizowano przy pomocy agencji rządowej Czech Trade.

Ondrej Neuman z Directalpine (fot. 4outdoor.pl)

Tak swoją wizytę w Pekinie ocenia Ondrej Neuman z Directalpine: „To nasz drugi raz w Pekinie, poprzednie targi zakończyły się dla nas pomyślnie, więc postanowiliśmy wrócić. W zeszłym roku zdobyliśmy dobre kontakty, m.in. rozpoczęliśmy współpracę z dystrybutorem na Tajwanie, to była również dla nas dobra okazja do zapoznania się z rynkiem. Teraz jesteśmy trochę lepiej przygotowani – przed targami przeanalizowaliśmy listę kontaktów, wysłaliśmy naszą ofertę (katalog dostępny również w języku chińskim, bo większość przedsiębiorców jednak nie mówi po angielsku), i mamy nadzieję na kolejny krok”.

Specyfika rynku wymusza odpowiednie działania, jak dodaje Ondrej: „Co ważne, wybraliśmy z naszych kolekcji grupę produktów, które chcemy tu pokazać. Skupiamy się na naszych najlepszych modelach, tak aby wyróżnić się w morzu towarów, które są w Chinach dostępne”.
Tak z kolei przedstawiciel Directalpine opisuje działania targowe: „Mamy umówionych kilkanaście spotkań z poważnymi partnerami – to efekt naszych przygotowań. Obecnie działamy również w Korei Południowej i Japonii, te rynki są dla nas dobre, notujemy wzrosty. Zatem mam przekonanie, że również w Chinach możemy liczyć na klientów – musimy nawiązać kontakty z dystrybutorem lub agentem. Na razie nie robiliśmy żadnych formalnych przygotowań do prowadzenia tutaj biznesu, jesteśmy na targach, prezentujemy naszą ofertę i zobaczymy, co się wydarzy”.

Zapytany o własną ocenę targowych spotkań, dodał: „Muszę jednak przyznać, że widzę różnicę pomiędzy targami w Monachium czy Friedrichshafen a tymi w Pekinie. Tam większość odwiedzających pochodzi z sektora B2B, podczas gdy na ISPO BEIJING zdarzają się natomiast klienci ostateczni, te targi są też na nich otwarte. To dla nas wyzwanie, bo część czasu musimy przeznaczać na mało biznesowe rozmowy. Mimo, że jest to trochę irytujące, to w sumie daje też wiele informacji o potrzebach chińskich klientów”.

Wiele firm może zaciekawić, czy wystawianie się w „narodowych pawilonach” ma sens? Ondrej dodaje: „Tak, wydaje mi się, że odwiedzający znają czeskie produkty, wiedzą, że mają one znak europejskiej jakości. Powiedzmy, że mają one jakość niemiecką, przy trochę niższej cenie. Tak więc pokazanie większej liczby marek, wspólnie, ma sens – zwłaszcza, gdy mają wspólny mianownik, wysoką jakość, w konkurencyjnej cenie. Ten rodzaj synergii działa pozytywnie. W naszym przypadku dochodzi jeszcze kwestia pomocy ze strony agencji Czech Trade, która wspiera budowę wspólnego stoiska i pomaga w uczestnictwie w zagranicznych targach”.

Chińskie marki – w czołówce Toread i Kailas

Na ISPO BEIJING 2017 oczywiście nie może zabraknąć rodzimych marek. Swoją obecność mocno zaznaczają tacy gracze jak choćby Toread, Kailas, Pelliot, Arctos (do niedawna Shehe), Carava czy King Camp. Na outdoorowym rynku chińskim prym wiedzie Toread, który w swojej ofercie ma szeroki asortyment produktów – od specjalistycznych po casualowe. O popularności tego brandu można się przekonać na ulicach Pekinu – logo Toread co chwila pojawia się na różnego typu kurtkach.

Cieszące się dużą popularnością stoisko Kailas (fot. 4outdoor.pl)

Gdy pod uwagę weźmiemy bardziej specjalistyczny outdoor oraz odzież i sprzęt do wspinaczki, to niekwestionowanym liderem wśród chińskich marek będzie Kailas. Ta dominacja była również widoczna na targach. Duże stoisko Kailas tętniło życiem, pełno było na nim nie tylko ciekawych produktów, ale również pokazów filmowych i prelekcji. Przez cały czas targów przyciągało ono wielu odwiedzających. Kailas nie skupia się tylko na rodzimym rynku (w Chinach sprzedaje produkty w ponad 500 sklepach, ma również ponad 100 swoich monobrandów) – swoich sił próbuje w Europie i w USA, sponsorując zawody wspinaczkowe (również te organizowane przez IFSC), festiwale filmowe (np. Kendal Mountain Festival).

Ekspozycja ISPO AWARD podczas ISPO BEIJING 2017 (fot. 4outdoor.pl)

Jak mówi przedstawiciel Kailas: „Społeczność wspinaczkowa w Chinach jest wciąż niewielka. Mimo, że jest ich niewielu, staramy się tworzyć zaawansowane technologicznie produkty – takie jak choćby prezentowane na targach czekany, dziabki, uprzęże, kaski, ekspresy, liny etc. Muszę dodać, że na ISPO BEIJING 2017 pokazujemy tylko część naszej szerokiej oferty – postanowiliśmy się skupić na produktach do wspinaczki skalnej i alpinizmu. Co istotne, nieraz nagradzanych na targach w Monachium czy we Friedrichshafen”.

Firma, która jest właścicielem Kailas, ma w swojej dystrybucji również Vaude i Meindl, które były prezentowane na sąsiednim stoisku.
Rozwój rodzimych brandów potwierdzają także firmy dostarczające wysokiej klasy materiałów – Gore czy Primaloft. Gore powróciło na targi w Pekinie ze swoim stoiskiem. Było ono jednym z najpopularniejszych punktów imprezy. Przyciągało nie tylko ekspozycją – podczas jednego z dni targowych zorganizowano na stoisku prelekcję Sun Bina wraz z jednym z popularnych chińskich aktorów.

Spotkanie z celebrytą na stoisko Gore (fot. 4outdoor.pl)

Sun Bin, właściciel agencji górskiej oraz wielokrotny członek jury ISPO AWARD, na jedną ze swoich wypraw na Kilimanjaro zabrał właśnie swojego znamienitego gościa. W efekcie powstała ciekawa historia, udanie wpisująca się w potrzebę promocji gór i outdooru w społeczeństwie chińskim. A o tym, że mieliśmy do czynienia z prawdziwym celebrytą, świadczyło wielkie zamieszenie oraz liczba ochroniarzy i mediów na stoisku Gore.

Jochen Lagemann z Primaloft potwierdza rosnącą rolę rynku wewnętrznego w Chinach – wzrasta liczba lokalnych brandów, coraz więcej z nich zaczyna sięgać po wysokiej klasy materiały. Już teraz można zakładać, że będą się one niedługo rozwijać na szerszą, międzynarodową skalę. Można zauważyć, że młode marki rosną bardzo szybko w przeciągu 2-3 lat, widać w tym duże finansowe inwestycje. Wiele z nich sprzedawanych jest we własnych sklepach, lub w systemie shop in shop.

Stoisko Primaloft (fot. 4outdoor.pl)

Jochen to kolejny rozmówca, który podkreśla już dominującą i wciąż rozwijającą się rolę e-commerce – żartobliwie dodając, że Europa w porównaniu z Chinami znajduje się w „epoce kamienia łupanego”. Ciekawym elementem rozwijającego się rynku jest również według Jochena widoczna zmiana w ofercie producentów. Jeszcze jakiś czas temu dominowały kolekcje outdoorowe, jednak od pewnego momentu widać wyraźną zmianę podejścia – duża część oferty poświęcona jest kolekcjom lifestyle oraz urban. Oczywiście, z wiadomych powodów, zaczyna się tu rozwijać segment odzieży ski.

3rd China Rock Climbing Summit

Outdoor w Chinach jest cały czas młodym segmentem rynku. Co w takim razie można powiedzieć o „niszy w niszy”, jaką bez wątpienia stanowi tu wspinanie? Z pewnością nie brakuje entuzjastów tego sportu – choć nie ma jednoznacznych raportów określających, ilu jest wspinaczy w Chinach, to można uznać, w ślad za moimi rozmówcami, że mówimy o liczbie nieprzekraczającej 100 tys.
Jednak warto zwrócić na entuzjazm i pasję chińskiej społeczności wspinaczy. Już sam fakt, że podczas ISPO BEIJING 2017 mieliśmy do czynienia z 3. edycją China Rock Climbing Summit, jasno pokazuje, że animatorzy wspinaczki są bardzo aktywni.

Jedna z prelekcji 3. China Rock Climbing Summit w ramach ISPO ACADEMY (fot. 4outdoor.pl)

Jedną z dobrze poinformowanych osób jest z pewnością Liza Di Liu – redaktorka chińskiej wersji dobrze znanego wszystkim wspinaczom serwisu 8a.nu. Liza, oprócz pracy dziennikarskiej, angażuje się w różne projekty popularyzujące wspinanie wśród dzieci. Oto jak szacuje ona liczbę wspinaczy w Państwie Środka: „Uważa się, że w Chinach mamy ok. 50 tys. wspinaczy. Gdy zawęzimy liczbę do prawdziwych pasjonatów, którzy poświęcają na wspinaczkę oraz na trening więcej niż 1-2 dni w tygodniu, to wspomniana liczba spadnie do ok. 10 tys.”

I dodaje: „Wspinanie w Chinach jest dopiero na początku drogi, staramy się jakoś współtworzyć kulturę wspinania – jak choćby poprzez event dotyczący bezpieczeństwa, o którym opowiadałam podczas prelekcji. Budowanie świadomości nie jest jednak łatwe, mamy problem z mediami – w ostatnim czasie zamknięto 4 pisma outdoorowe, dlatego staram się również docierać do wspinaczy poprzez media społecznościowe”.

Większość wspinaczy na świecie zna doskonale takie kultowe miejsca jak Yangshoo czy Getu. Te rejony skalne, spopularyzowane choćby przez odbywające się tam wspinaczkowe eventy (jak choćby Rock Petzl Trip w Getu), stały się wizytówką chińskiego wspinania. Jednak wspinaczkowy potencjał Chin jest przeogromny, nowe rejony i drogi będą stopniowo odkrywane i prowadzone, a samo wspinanie będzie się tam rozwijać przez lata.

Choć trzeba przyznać, że – jak cały outdoor – również wspinanie w Chinach cierpi na lekką zadyszkę. Wielu właścicieli centrów wspinaczkowych narzeka na brak klientów, niektóre ze ścianek są zamykane. „Ratunek” przychodzi ze strony szkoleń i popularyzacji wspinaczki wśród najmłodszych.

Potwierdza to opinia Liz: „Teraz najbardziej przejmuję się tymi, którzy przez lata inwestowali swoje pieniądze w ścianki wspinaczkowe, prowadzili je z pasją i oddaniem. Jednak teraz ten biznes stał się bardzo wymagający, wielu z operatorów nie ma już środków, aby wkładać je w nierentowny interes. To niezwykle trudny okres dla większości ścianek, jeśli przetrwają, to tylko dlatego, że swoją przyszłość zwiążą z nauką wspinania wśród dzieci i młodzieży. Jeśli ścianki będą skupiać się na dzieciakach, to jest szansa, że ta pasja będzie rozwijana dalej i popularność outdooru będzie rosła. Wsparcie dla szkolenia dzieci przychodzi ze strony firm outdoorowych oraz instytucji państwowych”.

Ważnym elementem popularyzującym wspinaczkę oraz integrującym środowisko są festiwale wspinaczkowe, odbywające się w Yangshuo i Getu. O tych imprezach opowiadali podczas konferencji ich organizatorzy. Tematykę China Rock Climbing Summit uzupełniły szkolenia z zakresu biznesowego prowadzenia centrów wspinaczkowych oraz zagadnień związanych z bezpieczeństwem.

Sprzęt wspinaczkowy na stoisku Kailas (fot. 4outdoor.pl)

Dużą popularnością cieszą się zawody wspinaczkowe – w roku odbywa się ponad 25 różnego typu zawodów, począwszy od mistrzostw kraju, poprzez zawody towarzyskie, a na Pucharze Świata kończąc. Głównie chodzi o rywalizację w boulderingu, ponieważ w Chinach wciąż mniej jest ścian przystosowanych do zawodów w prowadzeniu.

Z kolei nad zwiększeniem atrakcyjności zawodów we wspinaczce lodowej zastanawiał się gość konferencji – Urs Stroecker, przewodniczący komisji wspinaczki lodowej UIAA. Co istotne, ten rodzaj wspinaczki wciąż ma szanse – wzorem wspinaczki sportowej – dołączyć do grona sportów olimpijskich. Pierwszy krok na tej drodze nastąpi w przyszłym roku w Pyongchang, gdzie wspinanie lodowe będzie dyscypliną pokazową. Końcowy etap to oczywiście doprowadzenie do tego, aby zawody lodowe stały się częścią medalowych zmagań podczas IO w Pekinie 2022.

***

Gdy wylądowałem w Pekinie, w moje ręce wpadła gazeta „China Daily”, gdzie na pierwszej stronie znalazł się artykuł o najnowszym dziecku chińskiego przemysłu, czyli C919. Pod tym symbolem kryje się zaprojektowany i zbudowany w szanghajskich zakładach COMAC innowacyjny samolot pasażerski. Pod koniec roku COMAC otrzymał już ponad 570 zamówień na tę maszynę. Czas pokaże, czy Chiny staną się potentatem na rynku lotniczym, jednak sukces C919 już teraz wskazuje na dynamikę, z jaką rozwija się chińska gospodarka napędzana popytem rynku wewnętrznego.

Szef Messe Muenchen Klaus Dittrich (fot. 4outdoor.pl)

Choć rynek sportowy rządzi się trochę innymi prawami, to również na nim od kilku dobrych lat widać wielkie wewnętrzne ożywienie. Rosnąca i stale bogacąca się klasa średnia jest siłą napędową również dla branży sportowej i outdoorowej.

Zimowe Igrzyska w Pekinie 2022 powodują, że sektor sportów zimowych, zwłaszcza pod kątem infrastruktury, przeżywa swój boom. Outdoor z kolei osiągnął stan dojrzałości, w której wyzwania są o wiele poważniejsze i wymagają lepszej znajomości narzędzi biznesowych oraz rynku. Nie da się ukryć, że w takiej sytuacji potrzebna jest platforma do pozyskania nowych klientów, istotnej wiedzy oraz networkingu – takim miejscem, już po raz 14., stały się targi ISPO BEIJING.

Piotr Turkot

Kompleks pałacowy Zakazane Miasto, dobra odskocznia od targowych hal ISPO BEIJING (fot. 4outdoor.pl)

PS Najbliższe targi ISPO w Chinach odbędą się w Szanghaju – ISPO SHANGHAI 6-8 lipca 2017. Relację z zeszłorocznej edycji możecie przeczytać tutaj: ISPO SHANGHAI 2016, czyli jak zdobyć rynek przyszłości.

Galeria zdjęć z ISPO BEIJING 2017:

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0