Rozmowa z Alexem Lugerem, gościem targów Kielce Sport-Zima

Podczas Targów Kielce Sport-Zima na stoisku firmy adidas gościł młody austriacki wspinacz Alex Luger. Oto rozmowa z miłośnikiem tradowego wspinania, który na swoim koncie ma m.in. 2. przejście niezwykle wymagającej linii Prinzip Hoffnung.

Alex Luger, targi Kielce Sport-Zima 2011Alex Luger na targach Kielce Sport-Zima 2011 (fot. 4outdoor.pl)

Piotr Turkot (wspinanie.pl/4ourdoor.pl): Jesteś młodym wspinaczem, który – co nie jest zbyt popularne – na swój ulubiony styl wspinania wybrał wspinaczkę na własnej asekuracji? Co zatem motywuje cię do wspinaczki tradowej?

Alex Luger: Czemu jestem tak fanatycznie nastawiony i zmotywowany do wspinania tradowego? Wspinanie na własnej asekuracji to bardzo czysty styl. Bardzo liczy się w nim szacunek do natury i skały, gdyż wspinasz się tylko tam, gdzie naturalna rzeźba pozwala ci na asekurowanie się. Nie niszczysz i nie uszkadzasz skały. Stosujesz naturalną asekurację. Pokonujesz wielkie ściany, nie zostawiając po sobie żadnych śladów. Zjeżdżasz z taśm, które wiatr wywieje ze szczelin – nikt nigdy nie zobaczy, że tam byłeś. Jest to bardzo czysty styl.

Osobiście czuję się bardzo szczęśliwy przebywając w naturalnym środowisku. Dla mnie jest to bardzo istotne – bycie na otwartej przestrzeni, ostrożne reagowanie i działanie w naturalnym środowisku i w skale. A więc z psychologicznego punktu widzenia, rozpoczęcie wspinania tradowego to proces uczenia się bardzo wielu rzeczy. Bardzo ważna jest pewność siebie, wiara we własne umiejętności oraz siła psychiczna i fizyczna. Bardzo dobrze wyrabia to charakter, dlatego jestem tak bardzo sprężony do wspinania na własnej.

W Polsce wspinacze mogą cię znać z 2. przejścia tradowej drogi Beata Kammerlandera czyli Prinzip Hoffnung. Co spowodowało, że wybrałeś właśnie tę drogę jako swój cel?

To jest naprawdę niesamowita linia – coś co Chris Sharma określa jako „king line”. I dla mnie Prinzip Hoffnung to absolutna „king line”. Znajduje się koło mojego miasta i jest bardzo logiczną, 25-metrową drogą przechodzącą przez gładką ścianę z małymi chwytami, o trudnościach 10/10+.

Na drodze znajdują się dwie rysy. Najpierw droga biegnie pierwszą rysą, która powoli zanika, tak więc nie da się osadzić żadnych przelotów i trzeba przetrawersować do kolejnej rysy. Niesamowite jest to, że po 5-6 metrach w prawo da się dojść do kolejnej rysy, w której można osadzić kolejną kość, kolejnego Camalota i wspinać się dalej. Jest to fantastyczna linia, trudna, wymagająca. Dla mnie to esencja czystego stylu – zakładasz przeloty ze wspinania, a kiedy skończysz drogę nie pozostaje po tobie nic oprócz kilku śladów magnezji.

Pierwszy raz zetknąłem się z drogą asekurując Kammerlandera podczas jego pierwszego przejścia. Nie wiedzieliśmy, czy przeloty wytrzymają, ponieważ on był pierwszą osobą, która próbowała tej drogi. Dwa lata później po raz pierwszy zacząłem wspinać się po tej drodze. Trochę na niej trenowałem, próbowałem rozpracować najlepsze pleacementy. Używałem własnego zestawu przelotów. Nie chciałem, żeby Beat dawał mi swój szpej i podpowiadał, gdzie są najlepsze pleacementy. Bardzo ważne było dla mnie, żeby rozpracować linię samodzielnie. Było to ważne również dla przygotowania psychologicznego – wiedziałem, że np. w tym miejscu mogę założyć roksa nr 2 i że to jest dobre osadzenie, że wytrzyma. To rodzaj strategii „zarządzania” bezpieczeństwem i zagrożeniem, polegającej na stworzeniu sobie bezpiecznego azylu, w którym można się schronić.

Gdzie najczęściej się wspinasz, czy masz jakieś swoje własne projekty w okolicy?

Obecnie mieszkam w Innsbrucku, gdzie studiuję. Wspinam się w okolicy, mam trochę projektów. Niedaleko Vorarlberg otworzyłem nową drogę wielowyciągową na południowej ścianie Rote Wand. Linia nazywa się Pollution, najtrudniejszy wyciąg ma 8a+, 5 wyciągów ubezpieczyłem jedynie 8 spitami plus spity na stanowiskach. Obecnie pracuję na kolejną linią – pokonałem już połowę ściany. Jestem bardzo sprężony, żeby na nią wrócić i ją dokończyć, kiedy stopnieje śnieg.

Alex Luger, targi Kielce Sport-Zima 2011Alex Luger na targach Kielce Sport-Zima 2011 (fot. 4outdoor.pl)

Wspomniałeś o przygotowaniu mentalnym jako istotnym aspekcie wspinu tradowego. To oczywiście połowa sukcesu – jak zatem wygląda twój trening wspinaczkowy? Masz jakieś preferencje treningowe?

Lubię różne dyscypliny wspinaczkowe. Po wyczerpującym sezonie alpejskim, w lecie uwielbiam sesje boulderowe, robienie trudnych przechwytów i odzyskiwanie siły fizycznej – siły maksymalnej, szybkości, koordynacji. Lubię jeździć na bouldery do Ticino lub Fontainebleau. Dobrym sposobem dla odzyskiwania siły – kiedy jestem w Innsbrucku – jest chodzenie na ściankę i trening z naprawdę silnymi kolesiami z zawodów. Na ściance jest panuje motywująca atmosfera i bardzo szybko wracam tam do formy.

Jesteś w teamie adidasa – czy czujesz się zatem profesjonalnym sportowcem?

Osobiście nie powiedziałbym, że jestem w pełni profesjonalnym wspinaczem. Studiuję i wspinam się. Mam doskonałe wsparcie od adidasa – nasza współpraca świetnie się układa. Testujemy materiały i dostarczam ważnych informacji zwrotnych. Staramy się wprowadzać innowacje w naszych produktach. Jeśli mam projekt lub muszą gdzieś polecieć, adidas zawsze mnie wspiera – to bardzo dobry układ.

Oprócz ciebie w swoim teamie adidas ma jeszcze takie sławy jak bracia Huberowie. Znasz ich, wspinacie się razem?

Raczej nie. Nie mamy tych samych projektów – oni jeżdżą na ekspedycje, a ja jestem bardziej „osadzony” w Innsbrucku. Mam własne cele, ale kto wie, może w przyszłości będziemy zmotywowani do zrobienia tych samych projektów. Jednak na dzień dzisiejszy wolę realizować własne projekty. To dla mnie bardzo ważne, żebym robił to, do czego mam motywację.

Co sądzisz o odzieży adidas Outdoor? Masz jakiś ulubiony model, który mógłbyś polecić wspinaczom?

Dla mnie jednym z przebojów jest lekka kurtka Terrex. To kurtka zewnętrzna, jednak jest bardzo lekka i uszyta w minimalistycznym stylu (mniej kieszeni, etc.), posiada bardzo funkcjonalny kaptur współpracujący z kaskiem. To doskonała kurtka na każdą burzę i śnieżycę. Zawsze noszę ją w plecaku, ponieważ może bardzo umilić nawet najgorszy biwak.

Marka adidas nie kojarzyła się długo z outdoorem, czy wg ciebie ten wizerunek ulega zmianie? Co o adidasie mówią twoi znajomi wspinacze?

Wydaje mi się adidas i outdoor znajdują się na wspólnej ścieżce. Przedstawiciele adidasa są bardzo zaangażowani w środowisko. Często spotykam w górach ludzi, którzy pytają się mnie o moje ciuchy. Mówią, że kolory nie są typowe dla przeciętnej firmy outdoorowej. Patrzą na moją odzież i są zaskoczeni. Wielu ludzi gór z moich okolic nosi kolekcję adidas Terrex. Dla mnie ta odzież jest bardzo funkcjonalna i staramy się przykładać wszelkich starań, żeby zoptymalizować nasze produkty.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0