Co słychać w branży? Rozmowa z Pawłem Surmą z firmy Fordex

Brytyjska marka Berghaus jest już dobrze zadomowiona na polskim rynku outdoorowym, stale wprowadza także nowe technologie, za co też jest często nagradzana. Jak wygląda jej obecna sytuacja? 

Paweł Surma prezentuje kolekcję marki Berghaus na targach ISPO MUNICH (fot. 4outdoor)Paweł Surma prezentuje kolekcję marki Berghaus na targach ISPO MUNICH (fot. 4outdoor)

4outdoor Biznes: Jak obecnie wygląda na polskim rynku kondycja marki Berghaus? W ilu sklepach można ją znaleźć?

Paweł Surma (Brand Manager w firmie Fordex): Kondycja marki Berghaus na przestrzeni ostatnich lat znajduje się na ustabilizowanym poziomie. Niektóre sklepy się zamykają, na ich miejsce pojawiają się nowe, tak że nie zauważamy ani wyraźnych spadków, ani wzrostów. Markę Berghaus można znaleźć w większości sklepów outdoorowych.

Jak wyglądały wyniki sprzedaży marki Berghaus w 2014 roku względem 2013 roku? Jak oceniasz pod tym względem pierwszą część roku 2015? 

Wyniki w stosunku do 2013 pozostały na bardzo zbliżonym poziomie. Póki co, pierwsza część 2015 roku jest nieco słabsza, ale dla Berghaus to zawsze lato pod względem plecaków i odzieży jesień/zima jest mocniejsza, więc oczekujemy wzrostów wyników w drugiej połowie roku. 

Jak byś spozycjonował obecnie markę Berghaus na polskim rynku, na którym miejscu byś ją umieścił pod względem sprzedaży, jak i rozpoznawalności? 

Marka Berghaus jest zdecydowanie rozpoznawalna wśród osób zajmujących się outdoorem „bardziej ekstremalnym”. Jeśli chodzi o codzienne aktywności, jest trochę gorzej. Chociaż od 2013 roku zauważamy trend, w którym ugruntowana pozycja marki pod względem jakości i techniczności produktów pomaga sprzedawać produkty również odbiorcy miejskiego outdooru oraz temu z mniejszą zasobnością portfela.

Jak polski konsument i rynek reagował na ostatnie kolekcje marki Berghaus? Co nowego marka zaproponuje w najbliższych sezonach?

Reakcje były podzielone. Berghaus wprowadził nową membranę Hydroshell oraz nową ocieplinę syntetyczną Hydroloft. W Anglii klienci bardzo dobrze odebrali te nowości i nie było problemu z przekonaniem ich do nowych technologii. Na polskim rynku klienci są jednak bardziej zachowawczy w podejściu do nowych technologii i nadal poszukują markowych rozwiązań, np. Gore-Tex, Primaloft. Polski konsument ewidentnie potrzebuje więcej czasu, by zaufać nowym technologiom, ale liczymy, że to wkrótce nastąpi. Zainteresowanie technologią oraz produktami jest, ale potrzeba jeszcze czasu i pracy, aby nasze oczekiwania pod względem sprzedaży mogły zostać spełnione.

Berghaus jest bardzo mocną brytyjską marką – przejawia się to w klasycznych krojach, palecie barw produktów i zachowawczości kolekcji. Na przestrzeni lat jednak producent postawił na dostosowanie kolekcji do obowiązujących standardów w Europie i na świecie pod względem krojów i kolorystyki produktów. I już teraz są tego efekty, chociażby w poprawie postrzegania produktów marki Berghaus w sklepach przez konsumenta.

Czy w najbliższym czasie firma Fordex planuje dalej powiększać grono dystrybuowanych marek outdoorowych? 

Tak, są takie plany, by dalej rozwijać się zgodnie ze strategią firmy.

Branża outdoorowa jest w nieustannym ruchu, przebudowuje się jej struktura, wpływają na nią kryzys i zawirowania pogodowe. Z jakimi wyzwaniami się obecnie zmagacie, jakie największe problemy widzicie w polskiej branży outdoorowej? 

Na chwilę obecną największym problemem jest brak zimnej i śnieżnej zimy. Dla sklepów z mniejszym zapleczem finansowym nawet jeden słabszy sezon oznacza problemy z dalszym finansowaniem działalności. Rynek pozostaje stabilny ze względu na to, że jego chłonność na produkty dobrej jakości powoli rośnie, a często w miejsce zamykających się sklepów powstają nowe z bardziej skutecznymi pomysłami i strategiami dotarcia do klientów. 

Czy widzsz jakieś zmiany na rynku po obserwowanych w ostatnich latach spowolnieniu gospodarczym i pogodowych zawirowaniach? Czy jakoś istotnie zmienili się Wasi partnerzy biznesowi?

Widać, że partnerzy stali się bardziej zachowawczy i ostrożni w robieniu przedzamówień. W trakcie sezonu korzystamy z naszych magazynów oraz z magazynów producenta w UK, uzupełniając w ten sposób braki w zatowarowaniu większych i mniejszych klientów. 

Jakim kluczem kierujesz się w doborze partnerów biznesowych, co jest w tym aspekcie najważniejsze?

Przede wszystkim nasi klienci muszą posiadać środki organizacyjne i finansowe umożliwiające odpowiednią obsługę ostatecznego klienta. Skupiamy się również na klientach, z którymi możemy zaplanować naszą działalność z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem, czyli stawiamy na „pre-orderowców”.

Jak podchodzisz to kwestii branżowych targów w Polsce, czy Waszym zdaniem taka impreza jest u nas potrzebna? 

W ostatnich latach targi przestały mieć sens. Nie pojawiali się na nich nowi odbiorcy. Koszty organizacji i wyjazdu na targi były zbyt duże w porównaniu z efektami. Rachunek jest prosty. Stawiamy na indywidualne spotkania w poznańskim showroomie oraz na wizyty u klientów.

W ostatnim czasie w sklepach outdorowych można zauważyć zaciekłą walkę na promocje i przeceny. Jak to oceniasz, jakie konsekwencje może mieć ten stan rzeczy dla branży outdoorowej?

Z naszego punktu widzenia jest to sytuacja niepożądana, ale jak z każdej sytuacji – można z tego wyciągnąć wnioski. Dzięki monitorowaniu tej sytuacji wiemy, że na polskim rynku są marki outdoorowe, które sprzedają się tylko w okazyjnych cenach. Na szczęście jest też miejsce dla marek, przy których cena nie jest jedynym czynnikiem decydującym o zakupie. Właściciele sklepów nadal walczą o klienta, a rynek w Polsce jest jeszcze nienasycony.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0