Od 40 lat JMP jest synonimem jakości i innowacyjności produktów w polskiej branży outdoorowej. Z pasją do gór i sportów, firma nieustannie dostosowuje swoje produkty do zmieniających się potrzeb rynku. W rozmowie z Magdą Wójcik i Krystianem Pirogiem z JMP dowiemy się, jak ta marka zyskała uznanie wśród profesjonalistów i pasjonatów outdooru również na rynkach zagranicznych.

Krystian Piróg podczas jednego z eventów – stoisko JMP (fot. arch. JMP)
Magdalena Bryś (4outdoor.pl): Działacie na polskim rynku outdoorowym ponad 40 lat. Jak wyglądały początki firmy?
Krystian Piróg (JMP): To było w latach 80, przed upadkiem komunizmu w Polsce. Jan Piróg, założyciel JMP pracował z rodzicami w sklepie z materiałami na Krupówkach. W ten sposób nawiązywał kontakty i zdobywał doświadczenie w branży odzieżowej. Po upadku komunizmu i otwarciu się granic, jako jeden z pierwszych w Polsce zaczął importować ze Szwecji tkaniny z membraną, zakupił program do projektowania odzieży i maszynę do uszczelniania szwów. To były złote lata, jak wspomina. Sprzedawało się wszystko, niezależnie od koloru. Był taki ogromny deficyt towarów, że wystarczyło mieć pomysł i chęci – o sprzedaż nie trzeba było się martwić. Z czasem rynek się nasycił, konkurencja wzrosła, a do Polski zaczęły wchodzić duże, zagraniczne marki. Pojawiło się także kilku silnych polskich graczy – niektórzy przetrwali do dziś, inni zniknęli z rynku. JMP przez lata konsekwentnie realizowało własną strategię, nie zaglądając się na chwilowe trendy, ale stawiając na jakość i doświadczenie.
Jakie są najważniejsze punkty w historii Waszej działalności?
Krystian: Najważniejsze punkty w historii to chyba wejście na europejski rynek z odzieżą narciarską dla szkół i klubów narciarskich pod marką własną. Wcześniej współpracowaliśmy z zagranicznymi odbiorcami, ale pod ich marką. Wejście na tak wymagający
i prestiżowy rynek dało nam sporą dawkę wiedzy, ale również pewności siebie, wiarę w to, że możemy z powodzeniem konkurować z dużymi zagranicznymi graczami. Mamy poza krajem szeroką listę klientów, którzy co roku zamawiają u nas odzież.
Magda Wójcik (JMP): Każdy rynek zagraniczny ma swoją specyfikę – bardzo różnią się one od polskiego. Na rynek austriacki trzeba było wejść, mając tam swojego człowieka, w sprzedaży należało bazować na relacjach.

Płaszcze zimowe JMP (fot. JMP)
Kim są ludzie, którzy budują markę JMP? Jakie wartości przyświecają Wam w codziennej pracy?
Magda: Wartością dla nas jako JMP są przede wszystkim pracownicy, którzy w większości są z nami od ponad 20 lat i swoją wiedzą oraz umiejętnościami stale przyczyniają się do powstawania wysokiej jakości produktów. Ważna jest dla nas produkcja lokalna – od zawsze działamy na Podhalu i w Nowym Sączu, blisko naszych ukochanych gór. Płacimy w Polsce podatki i nie uciekamy z tym do innych, przychylniejszych krajów, jak robią to duże korporacje. Bardzo dużą wagę przywiązujemy do utrzymania jakości naszych produktów na tym samym wysokim poziomie. Wybieramy zawsze najlepsze materiały, testujemy je, zanim zdecydujemy się wprowadzić produkt do sprzedaży, a nasi wykwalifikowani pracownicy dbają o jakość szycia i wykonania. Od zawsze zależało nam na tym, by nasze produkty były przede wszystkim trwałe i solidne.
Stawiamy też oczywiście na ekologię. W naszym procesie produkcyjnym wykorzystujemy materiały prawie w całości. Staramy się mieć jak najmniej odpadów, a te przekazujemy do przetwarzalni, która częściowo poddaje je recyclingowi, częściowo przetwarza na kolejne materiały. Unikamy używania jednorazowych opakowań. Nasze wyroby pakujemy w kompostowalne woreczki ze skrobi ziemniaczanej. Chyba jako pierwsi lub jedni z pierwszych wprowadziliśmy takie opakowania. Klientom indywidualnym dajemy wybór opakowania z recyklingu i cieszy nas to, że wielu z nich świadomie takie opakowanie wybiera.

Kolekcja JMP (fot. JMP)
Jak wygląda proces projektowania i produkcji Waszych produktów?
Krystian: Od 5 lat siedziba spółki znajduje się w Nowym Targu na Podhalu. To tutaj następuje projektowanie, przygotowanie produkcji oraz pakowanie i kontrola jakości. Szycie odbywa się w dwóch szwalniach, w Nowym Sączu i Nowym Targu.
Pomimo wyzwań jakie niesie za sobą produkcja w Polsce, nie zamierzaliśmy przenosić jej do Azji. Jakość naszych wyrobów jest dla nas priorytetowa, chcemy mieć pod kontrolą każdy etap ich powstawania, jak również kontrolę jakości.
Podhale to świetna lokalizacja, mamy na wyciągnięcie ręki dostęp do wielu sportowych aktywności: narty, skitury, kolarstwo, biegówki i turystyka górska. To często podczas ich uprawiania powstają pomysły na nowe produkty. Mamy dostęp do tkanin czołowych światowych producentów z Japonii, Stanów Zjednoczonych czy Szwecji. W naszej kolekcji korzystamy z membran Dermizax EV i NX. Importujemy je z Japonii – są to membrany o bardzo dobrym stosunku wodoodporności i oddychalności. Zamawiamy je z indywidualną konfiguracją, wybieramy zewnętrzną tkaninę, rodzaj wykończenia, barwienia, samą membranę i podszewkę. To wszystko jest konfigurowane z uwagi na późniejsze przeznaczenie tkaniny pod względem rodzaju aktywności i użytkownika. Mamy w swojej ofercie również dzianiny techniczne z firmy Polartec oraz zawierające wełnę merino, produkowane we Włoszech.

Produkcja JMP odbywa się w dwóch szwalniach, w Nowym Sączu i Nowym Targu (fot. arch. JMP)
Kto jest Waszym głównym klientem?
Krystian: Jeszcze kilka lat temu podstawową naszą ofertą była odzież dla szkół i klubów narciarskich. Teraz się to delikatnie zmienia, poszerzamy kolekcję dla klientów indywidualnych, a są to artykuły przeznaczone do uprawiania turystyki, kolarstwa, żeglarstwa oraz narciarstwa. Mamy też ofertę dedykowaną firmom.
Magda: Jako marka wywodzimy się z outdooru. Na początku naszymi klientami były osoby lubiące chodzić po górach czy uczestnicy wypraw wysokogórskich. Z czasem zaczęliśmy specjalizować się w odzieży dla profesjonalnych szkół i klubów narciarskich. Początki nie były łatwe, ale konsekwentnie rozwijaliśmy ten segment. Skupienie się na narciarstwie okazało się trafnym wyborem, choć łączyło się z wieloma wyzwań. Jednocześnie cały czas oferowaliśmy odzież turystyczną, narciarską i żeglarską, zarówno w naszym sklepie internetowym, jak i stacjonarnym w Nowym Targu. Rozszerzanie działalności na inne grupy klientów przyszło naturalnie. Sami jesteśmy aktywni – jeździmy na rowerach, uprawiamy skituring, żeglujemy. Często brakowało nam odpowiednich produktów, więc postanowiliśmy je stworzyć. Wprowadziliśmy nasze technologie materiałowe i produkcyjne z narciarstwa do kolekcji rowerowej, co pozwoliło nam rozwijać ofertę w nowych kierunkach.
Czy sprzedaż opiera się głównie na metodzie online, czy stawiacie też na punkt stacjonarny?
Krystian: Nastawiamy się głównie na sprzedaż online, rozwijamy sklep internetowy i obserwujemy duży wzrost tej części naszej sprzedaży. Sprzyja temu również poszerzanie kolekcji oraz praca nad większą rozpoznawalnością marki. Mamy ponadto sklep stacjonarny, który mieści się w siedzibie naszej firmy w Nowym Targu.
Magda: U ubiegłym roku zaczęliśmy wystawiać swoje produkty na wybranych wydarzeniach rowerowych czy górskich jak na przykład Varmia Gravel, Sudovia Gravel czy Tatra Road Race oraz na Krakowskim Festiwalu Górskim. W tym roku planujemy udział w większej liczbie wydarzeń w całej Polsce. Takie imprezy dają nam możliwość nie tylko promowania naszej marki, ale też bezpośredniego kontaktu z obecnymi i przyszłymi użytkownikami naszych wyrobów. Chętnie przy tej okazji poznajemy opinie użytkowników i odpowiadamy na wszelkie pytania dotyczące materiałów, technologii, użytkowania czy konserwacji odzieży. Taki bezpośredni kontakt z klientem jest dla nas bardzo cenny.
Przejdźmy teraz do spraw bieżących. Zacznijmy od podsumowania ubiegłego roku pod względem działań́ marketingowo-sprzedażowych? Czy możecie podać przykłady współpracy i kampanii?
Krystian: W kampaniach marketingowych skupiamy się głównie na mediach społecznościowych takich jak Facebook, Instagram, a od niedawna TikTok. One dają nam możliwość dotarcia bezpośrednio do naszych klientów. Nie mamy ogromnego budżetu na kampanie. Robimy to nadal niewielkim w porównaniu z konkurencją kosztem, ale widzimy, że nasze produkty bronią się same, jeśli tylko je pokażemy i opowiemy o nich naszym klientom.
Jak podsumujecie 2024 rok pod względem sprzedaży?
Magda: Ubiegły rok był dla nas bardzo dobry, choć zmieniły się nieco proporcje. Do tej pory około 90% naszej sprzedaży stanowiły zamówienia B2B. W ubiegłym roku jednak odnotowaliśmy ogromny wzrost w sprzedaży B2C, z uwagi na to, że otworzyliśmy się na klientów indywidualnych. Choć branża outdoorowa odnotowuje spadek sprzedaży przez ostatnie dwa lata, to my w sprzedaży B2B doświadczamy czegoś innego – nasza sprzedaż stale rośnie. Zeszły rok zamknęliśmy z bardzo dobrym wynikiem, choć być może patrzymy na to z innej perspektywy. To nie jest przypadkowy wzrost – ciężko na niego pracujemy i widzimy, że wciąż istnieje niewykorzystany potencjał. Co ważne, klienci do nas wracają.
Jak oceniacie dzisiejszą branżę outdoor z perspektywy Waszego 40-letniego doświadczenia? Jak zmieniał się rynek outdoorowy w Polsce w tym czasie?
Magda: Branża outdoor w Polsce przez 40 lat przeszła ogromne zmiany. Kiedy Jan zaczynał w latach 80. i potem w 90., na polskim rynku trudno było dostać jakikolwiek produkt. Sprzedawało się wówczas wszystko, ale wielkie wyzwanie stanowiło zdobycie surowców. Popyt przewyższał wówczas podaż, a klient był zadowolony z każdego produktu, który udało mu się zdobyć.
Potem przyszedł czas przenoszenia produkcji do Chin. Kilka znanych polskich marek to uczyniło i rozwinęło sprzedaż na znacznie większą skalę. Niestety wiązało się to często z pogorszeniem jakości produktów, były też problemy z reklamacjami, z dostawami, co w rezultacie prowadziło do upadku firmy. Te marki rodziły się niekiedy na nowo, czasem wielokrotnie reaktywowane przez kolejnych właścicieli. Był też czas zalewu rynku tanimi produktami sieciowych marek, których jakość okazywała się kiepska, ale cena przyciągała klientów. Trudno było wówczas konkurować ceną. Można było przetrwać tylko dzięki utrzymywaniu jakości i znalezieniu swojego niszowego rynku.
Dzisiejsza polska branża outdoorowa to głównie kilka polskich marek, które produkują świetną techniczną odzież czy sprzęt i konkurują na równym poziomie z markami światowymi. Biorąc pod uwagę koszty produkcji w Polsce oraz restrykcje narzucane prze Unię Europejską i trudności z tym związane, firmy kierują ofertę do klienta świadomego, który docenia jakość, trwałość na lata, ma świadomość, że kupując odzież czy sprzęt produkowany w Polsce przyczynia się do rozwoju kraju, a ponadto istotne są dla niego sensowne działania proekologiczne, nie zaś powszechny greenwashing. Choć są to trudne wyzwania dla polskiej branży outdoorowej, to kierują nas one ku kreatywności, nowoczesności i świadomemu zarządzaniu zasobami naturalnymi oraz wrażliwości na ekologię. Oceniam to jako dobry kierunek.
Jakie wyzwania zauważacie obecnie na rynku outdoorowym?
Magda: Trudno mi odnieść się do wyzwań szerokiego rynku outdoorowego. Myślę jednak, że z innymi wyzwaniami mierzą się wielkie sklepy online, a z innymi małe sklepy stacjonarne czy producenci odzieży tacy jak my, mający swoją szwalnie w Polsce.
Wspólnym wyzwaniem jest na pewno spadek sprzedaży w stosunku do lat 2020–2023, kiedy to zaraz po pandemii nastąpił rozkwit outdooru w Polsce. Ludzie zaczęli masowo wychodzić w góry, na rower, w zimie na skitury czy narty biegowe. Sprzedaż sprzętu i odzieży kwitła. Obecnie rynek się nasycił, a wszelakiego rodzaju towaru jest w sklepach pod dostatkiem. Duże sklepy przyjęły strategię ciągłych promocji. Przeceny zaczynają się już na początku sezonu, aby pod jego koniec przyjąć wartość minus 50 procent.
Jak wyglądają̨ Wasze plany? Co jest Waszym priorytetem w strategii?
Magda: W przeciwieństwie do ogólnego trendu spadku sprzedaży, my w JMP odnotowujemy znaczny jej wzrost w stosunku do lat poprzednich, jeśli chodzi o sklep online. Do tej pory zupełnie nie promowaliśmy marki JMP w sprzedaży B2C. Skupialiśmy się na sprzedaży B2B, gdzie naszym głównym klientem były profesjonale szkoły, kluby czy stacje narciarskie oraz firmy szukające dla swoich pracowników bardzo wysokiej jakości odzieży technicznej. Wśród tych odbiorców jesteśmy rozpoznawalni, a nasza odzież jest znana i ceniona za jakość i wytrzymałość – tu też sprzedaż utrzymuje się na stabilnym poziomie. Chcemy tę rozpoznawalność i pozycję przenieść na rynek sprzedaży indywidualnej. Dopiero zaczynamy rozwijać tu promocję, ale już zauważamy jej efekt. W naszych planach na ten rok skupiamy się przede wszystkim na dotarciu do klientów indywidualnych z informacją o naszej marce JMP, o bardzo wysokiej jakości technicznych materiałach, z których korzystamy i o niezmiennej od 40 lat produkcji w Polsce. Oczywiście utrzymujemy wysoki poziom jakości i wytrzymałości naszych produktów – to zawsze był i nadal jest dla nas priorytet. Mamy też w planach wprowadzenie kilku zupełnie nowych produktów i dalsze rozwijanie serwisu napraw odzieży, zarówno naszej produkcji, jak i innych marek.
Tworzycie i rozwijacie markę outdoorową. A jakie są Wasze pasje poza pracą, czy jest to również outdoor?
Magda: Mieszkam w Nowym Targu, który otoczony jest górami: ukochanymi Gorcami od północy, Tatrami od południa i Pieninami od wschodu. To jest idealna lokalizacja do uprawiania różnych aktywności. Moją pasją są góry. Lubię chodzić po bezdrożach, niekoniecznie po popularnych szlakach. Na rowerze szosowym jeżdżę od dziecka, ale dopiero jako dorosła osoba miałam możliwość pościgać się trochę w amatorskich zawodach zarówno szosowych, jak i w kolarstwie górskim. Zimą chętnie wybieram biegówki i skitury. Latem lubię pływanie open water, czyli opływanie jezior wszerz i wzdłuż.
Krystian: Jestem pasjonatem kolarstwa i narciarstwa. Przez wiele lat ścigałem się na licznych wyścigach szosowych i maratonach MTB, niektóre nawet wygrałem. Bywa, że na rowerze przejeżdżam w roku więcej kilometrów niż autem. Ostatnio już bez napinki na ściganie uprawiam tak zwane kolarstwo romantyczne. W narciarstwie lubię długie, całodniowe wycieczki skiturowe w mało uczęszczane rejony Tatr i Bieszczad, podczas których testuję odzież JMP.
***

Magda Wójcik (fot. arch. M. Wójcik)
Magda Wójcik
W JMP od 18 lat. W firmie uczestniczy w powstawaniu produktu od jego początku, czyli projektowaniem, dobieraniem i testowaniem materiałów, testowaniem odzieży, zarządzaniem produkcją oraz zamówieniami B2B.

Krystian Piróg (fot. arch. K. Piróg)
Krystian Piróg
Jako dziecko pomagał swojemu tacie Janowi Piróg (założyciel) w firmie. Jest więc w JMP praktycznie od samego początku. Obecnie zajmuje się głównie zarządzaniem finansami, mediami społecznościowymi oraz zamówieniami B2B, uczestniczy też w powstawaniu produktu, testowaniu materiałów i odzieży.
***
Wywiad ukazał się w 4oudoor Biznes Magazyn, lipiec, nr 69 – tutaj zapoznać się z zawartością oraz pobrać wydanie pdf.

KOMENTARZE