Speleo Salomon trzecim zespołem Dirty Weekend

W strugach deszczu, w nocnej mgle, po błotnistych szlakach i podmokłych bezdrożach, w 19 godzin pokonali 240 km w górskim rejonie Tweed Valley w Szkocji. Kasia Zając i Piotrek Kosmala, jedyni Polacy w ACE Race – Dirty Weekend, stanęli na podium kolejnych zawodów adventure racing.

Dirty Weekend, Polacy

W piątek wieczorem rozdano mapy: pierwszy, ośmiogodzinny etap zawodów miał przypominać scorelauf – czyli system zaliczania punktów kontrolnych bez wyznaczonej kolejności. Przypominać, bo nie trzeba było dotrzeć do nich wszystkich. Trudność tkwiła w tym, że za każdy przyznawana była inna liczba: były takie warte 0, były 15, 50 i 100. I choć mapy rozdano już w piątek, spis wartości punktów ujawniono dopiero po starcie.

Dirty Weekend, start

  • Woda z góry, woda z dołu

W sobotę o 9 rano, gdy słońce powoli chowało się za chmury, zawodnicy wsiedli na rowery i po 200 metrach: stop – na kamiennym moście organizatorzy rozdali opisy i wartości punktów, a zawodnicy w nerwowej atmosferze dopiero wtedy mogli zaplanować, które warianty wybrać. Kasia Zając z Piotrkiem Kosmalą zdecydowali jak najszybciej dostać na treking (rowery mogli zostawić tylko w trzech strefach zmian), bo na nim było najwięcej „drogich" punktów. Wybrali więc lekkie podjazdy asfaltem i po godzinie wyszli w góry.

Okoliczne pagóry, przypominające Bieszczady, miały po 500 – 700 metrów wysokości. Niemal do szczytów porośnięte były gęstymi paprociami i krzakami, które skutecznie utrudniały bieg poza wąskimi ścieżkami wydeptanymi przez owce. Przed południem zaczął padać deszcz i na rozległych wierzchołkach, na których robiło się płasko, woda tworzyła płytkie jeziora. W kilka minut zawodnicy od butów po czubki głów byli mokrzy. Speleo Salomon skończyli treking po trzech godzinach i wsiedli do kajaków „sit on top".

Pogoda nie rozpieszczała, cały czas padało i silnie wiało, a na jeziorze dużą część trzeba było płynąć pod wiatr. Na koniec etapu Kasia powiedziała: fale uderzające w przód kajaka rozbryzgiwały mi się na twarzy, a deszcz tak zacinał, że zamykałam oczy, bo i tak nic nie widziałam i wiosłowałam już nie patrząc. Kierunek i nawigację trzymał Piotrek.

Po dwóch godzinach na wodzie i poważnym wychłodzeniu, do mety pierwszego etapu zostało kilkanaście kilometrów na rowerach. Od godziny 17 za każdą minutę spóźnienia odejmowano zespołom zdobyte punkty, trzeba było więc tak zaplanować trasę, aby się nie spóźnić. Kasia z Piotrkiem przyjechali pięć minut przed 17 i wyszli na prowadzenie w stawce zespołów mieszanych.

Dirty Weekend, rowery

Dirty Weekend, bieg

Dirty Weekend, kajaki

  • Noc w Elibank Forest

Przerwa w zawodach trwała do godziny 21, wtedy przeprowadzono odprawę techniczną na etap nocny i o 22 zawodnicy znów się ścigali. W Elibank Forest, w limicie 90 minut, rozegrano bieg i rowerową jazdę na orientację, po których zespoły biegły 4 km do kajaków i już w zupełnych ciemnościach spływały rzeką. Po północy wsiedli na rowery i przez trzy godziny walczyli z dopadającym snem i mgłą, która tak szybko potrafi zejść chyba tylko w Szkocji. Gdy o czwartej rano kończyli etap, byli na trzecim miejscu. Piotrek podsumował: Mgła ograniczała nam widoczność do kilku metrów. Była tak gęsta, że musieliśmy zsiadać i prowadzić rowery. Z braku czasu za mało też jedliśmy w ciągu dnia i w nocy byliśmy już naprawdę głodni. Tempo mieliśmy więc mało rajdowe…

Dirty Weekend, mapy

Dirty Weekend, kajaki nocą

  • Single tracks

Po dwóch godzinach snu w zimnym namiocie, czekało ich jeszcze sześciogodzinne, niemal wyłącznie rowerowe, ściganie do mety. Na biegu na orientację Speleo Salomon zaliczyli wszystkie punkty obowiązkowe i nieobowiązkowe, ale większość czasu i tak walczyli z niezwykle wymagającymi, stromymi i skalistymi „single tracks" – trasami rowerowego downhillu, które ze względu na trudność można pokonywać tylko w jednym kierunku: ostro w dół. Na tych odcinkach bezkonkurencyjni okazali się zawodnicy Inov8 – światowa czołówka w rowerowej jeździe na orientację, którzy po nocnym etapie wyszli na prowadzenie i tam też zostali. Kasia Zając i Piotrek Kosmala ze Speleo Salomon po pokonaniu 175 km na rowerach, 20 km na kajakach, 45 km na piechotę i łącznie 5200 metrów przewyższeń zajęli trzecie miejsce w klasie Elite Mix.

Co robią teraz? Przygotowują się do startu w następnych zawodach! Już 21 lipca zmierzą się z tuzami światowego adventure racing w Mountain X Race w rejonie Mont Blanc we Francji.

Monika Strojny

Strona zespołu: www.speleoteam.pl
Strona zawodów: www.aceraces.com

 

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0