Co słychać w branży? Rozmowa z Jędrzejem Komosińskim z firmy Dream Peak

Firma Dream Peak od ponad roku jest przedstawicielem brytyjskiej marki Rab na polskim rynku. Teraz rozpoczęła także współpracę z marką Kayland. 

Jędrzej Komosiński na stoisku marki Rab podczas 12. Krakowskiego Festiwalu Górskiego (fot. Wojciech Lembryk)Jędrzej Komosiński na stoisku marki Rab podczas 12. Krakowskiego Festiwalu Górskiego (fot. Wojciech Lembryk)

4outdoor Biznes: Minął rok, od kiedy zostałeś agentem marki Rab na polskim rynku. Jak ta współpraca się Wam układa? 

Jędrzej Komosiński (firma Dream Peak, marki Rab i Kayland): Myślę, że dosyć fajnie, Rab pozytywnie przyjmuje się na polskim rynku. Na Krakowskim Festiwalu Górskim był naprawdę szał na stoisku; mam wiele zapytań od ludzi. Przy czym widać było, że klienci znali markę, przychodzili po konkretne modele, wiedzieli, czego chcą. Jest nowa, mocna marka na rynku, a ludzie szukają czegoś nowego. Jest tylko jeszcze mały problem z zainteresowaniem sprzedawców w Polsce. 

Gdzie obecnie są dostępne produkty marki Rab w Polsce?

Marka jest obecna we Wrocławiu w Skalniku i w Czeladzi. Niestety, w Krakowie i w Katowicach sklepy, z którymi współpracowałem, aktualnie mają resztki Raba. Rozmawiam poważnie z kolejnym sklepem w Krakowie i mam nadzieję, że niedługo uda się wybór marki powiększyć. 

Co się będzie działo na wiosnę pod względem obecności marki na polskim rynku? 

Myślę, że Rab jest jeszcze za słaby, by zaistnieć na rynku już wiosną. Póki co skupiam się na zimie, co jest podyktowane zainteresowaniem ze strony sklepów. Rab ma bardzo dobre produkty letnie, ale ceny są wysokie, więc konsumenci muszą się najpierw przekonać do marki na produktach zimowych, bardziej popularnych, takich jak kurtki zewnętrzne, softshelle, kurtki puchowe. Po tym okresie jest szansa na rozwój Raba latem.

Planujesz także jakieś działania marketingowo-promocyjne?     

Teamu w Polsce póki co nie zrobimy, jest za mała sprzedaż. W ubiegłym roku sponsorowaliśmy drobne imprezy, w tym roku mamy podobne plany. Nie będę ukrywał, że są plany na przyszłą wyprawę zimową na Nanga Parbat, ale już w troszkę innym składzie. To wciąż jeszcze świeży temat. Cieszę się, że wychodzi to już teraz, bo zazwyczaj jest tak, że w środowisku o sprzęcie na wyprawę wszyscy przypominają sobie na miesiąc przed wyjazdem. A wtedy nie ma dostępnego towaru, a po ostatniej wyprawie na Nanga Parbat Rab też inaczej podchodzi do sponsoringu. Obecnie wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, rozpisany plan marketingowy, umowa, a to zajmuje czas. Niestety, nie wszyscy organizatorzy imprez w Polsce to rozumieją. 

Nowe marki w Twoim portfolio?        

Rozpocząłem współpracę z Kaylandem, mam stock w Polsce, zacząłem rozmowy ze sklepami. Mam już trzy sklepy, które zareagowały pozytywnie. Udało mi się na pewien czas wynegocjować niższe ceny na polskim rynku, choć nadal jest to droga marka. Zmienił się właściciel, zbudowano nową kolekcję, wychodząc od specjalistycznych modeli, więc jest obiecująco.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0