Co słychać w branży? Rozmowa z Jackiem Grzędzielskim z Salewa Polska

Nowe logo dla Salewa, nowy sklep, nowa strategia, a przede wszystkim nowa marka.

Jacek Grzędzielski (fot. 4outdoor Biznes)Jacek Grzędzielski (fot. 4outdoor Biznes)

4outdoor Biznes: W kwietniu w Warszawie zostanie otwarty nowy sklep Salewy – Outlet. Czy możesz zdradzić już teraz coś więcej o ten temat? 

Jacek Grzędzielski (Genelar Manager Salewa Polska): Będzie to pierwszy outlet Salewy w Polsce i na terenie Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to kolejny krok do przodu, czyli miejsce, gdzie będą sprzedawane końcówki serii z naszych sklepów. Otwarcie nastąpi pod koniec kwietnia w Outlecie w Piasecznie.

Obecnie działają cztery sklepy Salewy: w Zakopanem, Krakowie, Warszawie i Rzeszowie. Czy planujecie kolejne otwarcia w najbliższym czasie? 

Na razie nie, aczkolwiek w ciągu dwóch kolejnych lat będziemy próbowali otworzyć jeden lub dwa nowe sklepy. Planujemy w przyszłości przekształcić także nasz shop-in-shop w Łodzi w sklep firmowy.

Jak z perspektywy Salewy podsumujesz 2014 rok na polskim rynku?

Był to rok bardzo ciekawy, ale też trudny ponieważ mieliśmy kolejny raz zimę, która była dla naszej branży niekorzystna. Rok na pewno taki, w którym wyklarował się rynek, najmocniejsi gracze pozostali i ugruntowali swoją pozycję. 2014 rok zakończył się minimalnym, ale jednak wzrostem sprzedaży jeśli chodzi o markę Salewa. Jesteśmy zadowoleni, bo to był trudny rok nie tylko dla nas, ale i dla naszych klientów, czego jesteśmy świadomi. To pokazało, że pomimo bardzo dużych problemów sezonowych, które miały wszystkie firmy outdoorowe, wyszliśmy z tego obronną ręką, jesteśmy silniejsi żeby mieć wzrosty w 2015 roku. I już po zamknięciu kontraktacji wiosna-lato 2016 mamy 30-procentowy wzrost, więc widać, że jest pozytywna tendencja. Można powiedzieć, że po dwóch latach stabilizacji wracamy na ścieżkę dużego wzrostu, który był u nas standardem. 

A Dynafit?

Tutaj mamy podobną sytuację, jeszcze większa nasza satysfakcja, bo byliśmy w stanie obronić nasze obroty na poziomie z tamtego roku, a to była druga z rzędu trudna zima. Szczególnie przy marce takiej jak Dynafit, gdzie większą część obrotu stanowią narty skitourowe i akcesoria do uprawiania skitouringu, nie odnotowaliśmy spadku, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Odnotowaliśmy bardzo duży wzrost jeśli chodzi o Dynafita letniego, czyli związanego z produktami do biegania po górach. Jesteśmy z tego dumni i będziemy to rozwijać, co jest też ważne dla stabilnej pozycji w przypadku zim jak ostatnio.

Rok 2014 to także zapowiedź zmian w Salewie, przede wszystkim nowe logo, które obowiązuje od wiosny 2015 roku.

Tak, był to dla nas również bardzo ważny rok z tego powodu. Co ważne zamiana logotypu wiąże się nie tylko ze zmianą graficzną, ale także globalną zmianą całej kultury organizacyjnej naszej firmy. Pretendujemy do tego, żeby stać się firmą międzynarodową. Poprzednio byliśmy firmą typowo rodzinną, która operowała głównie w krajach alpejskich, teraz chcemy dalej zachować najlepsze cechy firmy rodzinnej, ale zasięg ma być międzynarodowy. W tamtym roku zostali zatrudnieni specjaliści z doświadczeniem na międzynarodowych rynkach, Salewa wchodzi w kolejny etap swojego rozwoju. 

Co to oznacza dla Ciebie, w Polsce?

Musimy dopasować tę nową strategię firmy do naszych polskich warunków. Zmieniliśmy nasze podejście do sprzedaży nie tylko w sklepach własnych, ale również w kwestii dystrybucji produktów klientom. Rozwijamy się i oferujemy współpracę tylko tym klientom, którzy podzielają naszą wizję rozwoju marki, przede wszystkim poprzez bardzo dobre eksponowanie marki, przeznaczenie jej odpowiedniego miejsca. Są to więc te kwestie, o których od lat mówię na łamach waszego magazynu. Visual merchandising, koncepty shop-in-shopów, koncepty pokazywania marki, całej oferty, a nie tylko wybranych produktów. Produkt jako taki sam nie istnieje, produkt to jest cała filozofia. Dlatego właśnie będziemy dobierać tylko tych partnerów biznesowych, którzy podzielają naszą strategię.

Jak wygląda współpraca Salewy i BMW w Polsce?

Współpraca z BMW zaczęła się w 2014 roku, od globalnej umowy BMW z Salewą. Na początku w Polsce nasze dwie firmy docierały się, ponieważ Salewa nie jest aż tak rozpoznawalna, więc zajęło nam trochę czasu przekazanie naszych wszystkich wartości. Nasze firmy łączy bardzo ważna cecha, czyli pasja. W przypadku BMW jest to pasja do samochodów, do motoryzacji, my jesteśmy pasjonatami gór. Można to bardzo fajnie połączyć, BMW było bardzo otwarte na nasze sugestie i propozycje, ostatecznie Polska jest liderem jeśli chodzi o intensywność współpracy z BMW na rynku europejskim. Na ten rok planujemy minimum osiem wspólnych imprez, więcej jesteśmy europejskim rekordzistą. Widzimy także z tej współpracy wymierne korzyści dla obu firm. Ostatnio organizowaliśmy Bieg Śnieżnej Pantery z marką BMW, tutaj była eksponowana marka Dynafit.

Zdradzisz jakieś konkretne imprezy na ten rok?

Będą to imprezy w największych miastach Polski, formuła będzie wypracowana przez BMW na polskim rynku, czyli będzie to impreza z lokalnym dealerem BMW, która będzie promował modele samochodów tej marki, plus wybraną górską aktywność. W zależności od miejsca może to być na przykład wspinaczka na sztucznej ściance, gdzie będziemy starali się zaszczepić ludziom pasję do outdooru. 

Jak rozwija się Twoja firma w Polsce? Jakie macie plany na 2015 rok?

Od 1 lipca 2015 roku będziemy oficjalnie dystrybutorem marki Speedo na cztery kraje: na Polskę, Czechy, Słowacje i Węgry. W związku z tym nasze zatrudnienie wzrosło, mamy dwóch specjalistów od marki Speedo, jeden na teren Polski, drugi na teren Czech, Słowacji i Węgier. Otworzyliśmy biuro wysunięte na te trzy kraje w Czechach. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że taka globalna firma jak Speedo powierzyła nam dystrybucję marki, która jest wiodącą w sprzęcie pływackim na świecie. Jest to też docenienie dotychczasowej współpracy dystrybucyjnej z Oberalp na terytoriach Włoch, Niemiec i Austrii, czego efektem jest rozszerzenie współpracy na kolejne kraje. Ta część biznesu jest znacząca, jest większa niż cały nasz biznes outdoorowy. Ja dostałem nową funkcję, bo kieruję Speedo na te cztery kraje. 

Gratuluję! Jest to jednak zupełnie inna marka od tych, którymi zajmowałeś się dotychczas. 

Ja się cieszę, bo to jednak jest także sport, ale zupełnie inny niż outdoorowy. Widzę efekt synergii, jestem już na rynku prawie 8 lat z Salewą, bardzo wiele rzeczy będę mógł przełożyć. Nasi klienci – co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło – są zainteresowani tą marką albo ją już mają w asortymencie. Pływanie jest bardzo niedocenioną dyscypliną. W tych krajach, w których mam Speedo, ono jest albo na drugiej albo na trzeciej pozycji jeśli chodzi o intensywność uprawiania przez ludzi. Taka ciekawostka, okularów pływackich Speedo w Polsce sprzedaje się w ciągu roku ponad 300 tys. sztuk, więc widzimy jak ten rynek jest duży. 

Ty dalej raczej biegasz niż pływasz, jakie masz więc plany w tym aspekcie? 

Tak, dalej biegam, ale już bez ciśnienia i napięcia, bo UTMB było ukoronowaniem tego wszystkiego co sobie zaplanowałem, ale lubię pływać i chętnie do tego wracam i może w końcu zachęci mnie to do tego, by wystartować w jakimś triathlonie. Tak więc w tym roku będę przede wszystkim biegał dla przyjemności, zmierzę się z kilkoma ultramaratonami górskimi. Zakwalifikowałem się do Biegu Granią Tatr, ale już z zupełnie innym podejściem i cieszę się, że już nie muszę sobie ani nikomu innemu nic udowadniać. Robię te wszystkie górskie aktywności z czystej przyjemności i przede wszystkim dla siebie. Jest to dla mnie spełnienie.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0