n.p.m., styczeń 2010

W sprzedaży pojawił się najnowszy numer magazynu “n.p.m.”.

Lawiny to podczas zimowych górskich wędrówek jedno z największych zagrożeń na szlaku, dlatego w styczniowym „n.p.m.” temu tematowi poświęcamy aż 12 stron.

W najnowszym numerze zapraszamy także do lektury tekstów o zimowym wejściu na Jebel Toubkal w Afryce i na polski Szpiglasowy Wierch. A poza tym: Alpy Bergamskie, Pasmo Lubania i Babia Góra. Polecamy także rozmowę z Pawłem Skawińskim, dyrektorem Tatrzańskiego Parku Narodowego.

n.p.m, styczeń 2010 

Poza tym w numerze:

Biała ściąga – Strach przed lawinami zajmuje szczególne miejsce w świadomości każdego turysty wyruszającego na zimową wędrówkę. W groźnym świecie śniegu, zimna i białej pustki szanse w zetknięciu się z białym potworem mogą dać jedynie połączenie wiedzy o górach zimą wespół z nabytymi umiejętnościami. Strach trzeba zastąpić chłodną kalkulacją ryzyka.

Pierwszym dogmatem, jaki musimy przyjąć bez żadnej dyskusji, jest fakt, że każda lawina jest śmiertelnym niebezpieczeństwem. I dopiero gdy zrozumiemy tę prostą prawdę, możemy się zabrać za planowanie bezpiecznej wycieczki (lub też jej zaniechanie!) – zależnie od panujących na zewnątrz warunków. Na łamach „n.p.m.” zebraliśmy podstawowe informacje na temat lawin, a najważniejszych porad udziela Zosia Bachleda, instruktor narciarstwa wysokogórskiego PZA.

Poradnik uzupełniamy tekstem „Śnieg pędzi jak bolid Formuły 1”, który przypomina największe tragedie w Polsce i na świecie, spowodowane przez lawiny.

Afryka zimą – Zasypany śniegiem Atlas Wysoki – wysokogórskie doznania plus szczypta afrykańskiej egzotyki w jednym miejscu. Czy grupa zapalonych górołazów, a jednocześnie ciekawych świata podróżników, może sobie wyobrazić lepszy cel krótkiej, niskobudżetowej wyprawy? Trzech miłośników gór z Poznania za 140 zł poleciało do Afryki, gdzie zdobyli Jebel Toubkal (4167 m n.p.m.) w zimowej scenerii.

Na Szpiglasie bez ceprów – Trasa z Morskiego Oka przez Szpiglasową Przełęcz i Wierch do Doliny Pięciu Stawów Polskich to jedna z najbardziej popularnych tras w Tatrach Wysokich. To właśnie ten szlak na swoim pierwszym odcinku nazwany został ceprostradą. Dziś chętniej używamy tego pojęcia, mówiąc o asfalcie z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka. Zapraszamy na zimową wędrówkę, mając świadomość, że przy obfitych opadach śniegu trasa ta jest wyjątkowo niebezpieczna. To właśnie tutaj dziewięć lat temu zginęło podczas akcji dwóch ratowników TOPR.

Dobrze, że nie jesteśmy Holandią – Działania Tatrzańskiego Parku Narodowego wśród wielu turystów budzą wiele emocji. O niektórych problemach TPN rozmawiamy z jego dyrektorem, Pawłem Skawińskim. Co martwi go najbardziej?

– Przeciążenie ruchem turystycznym. Co absolutnie nie oznacza, że martwi mnie tu sama obecność turystów i popularność TPN. Spojrzenie na tłum jako zjawisko wyłącznie negatywne jest krzywdzące dla osób, które ten tłum tworzą. Wszak każdy z nas ma w tym swój udział – mówi Paweł Skawiński.

A ponadto:

Nie tylko dla księżniczek – Z dachu katedry w Mediolanie rozciąga się nie tylko najlepszy widok na miasto, ale i na Alpy. Podobno przy dobrej pogodzie widać stąd nawet wierzchołek Matterhornu. Idealnie widać też niższe, ale równie piękne Alpy Bergamskie, oddalone od miasta o 50 km. Tym razem polecamy górę Resegone (Monte Serrada).

Królowa o świcie – Czwarta rano, bezsenne myśli – co będzie? Widoki po horyzont, ze srebrnym łańcuchem Tatr naprzeciwko? A może beznadziejne przebijanie się przez gęstą mgłę? Babia Góra (1725 m n.p.m.) nazywana jest królową, a przy gęstym śniegu wygląda bajecznie.

Strzygi z krainy czarów – Jest takie pasmo, w którym nie działają kompasy, po polanach zamiast owiec biegają strusie, a pod ziemią spoczywają wampiry zakopane przez miejscowych. Wbrew pozorom to nie Transylwania. Ale i tak nad wszystkim wisi klątwa, wsie zapadają się pod ziemię, a główna trasa wiedzie przez wulkan. To polskie Gorce, a konkretnie Pasmo Lubania.

Nie kupujcie sranego sera – Dawniej górale mówili „Kto ma owce, ten ma, co chce”. Obecnie mówią: „Kto ma owce, ten jest baran”. Wypas owiec już dawno przestał być opłacalny, dlatego kultura pasterska zamiera, a wraz z nią jej najsłynniejsze wytwory, w tym oscypek. Nie uratuje go ani Unia Europejska, ani jej certyfikaty, bo za kilkanaście lat znikną bacowie, którzy go wyrabiają. Czy los popularnych oscypków jest zagrożony?

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0