HomeRynek outdoor

Snap Outdoor kupuje Alpin Sklep w Warszawie – rozmowa z Jackiem Grzędzielskim

Warszawski Alpin Sklep zmienił właściciela. Od października br. jest nim firma Snap Outdoor, która w swoim portfolio ma największy outdoorowy, internetowy sklep w Polsce – 8a.pl. Do tej pory Snap zarządzał efektownym sklepem stacjonarnym w Gliwicach. Teraz przyszła pora na Warszawę. O okolicznościach transakcji, a także o działaniach biznesowych i sprzedażowych w ostatnich miesiącach rozmawiamy z Jackiem Grzędzielskim – dyrektorem ds. rozwoju w Snap Outdoor.

Sklep 8a.pl w Gliwicach (fot. Piotr Deska / 8a.pl)

Piotr Turkot (4outdoor.pl): Od października właścicielem znanego warszawskiego Alpin Sklepu została firma Snap Outdoor. To ciekawy ruch z Waszej strony, poprosimy zatem o więcej informacji na temat tej transakcji.

Jacek Grzędzielski (dyrektor ds. rozwoju w Snap Outdoor): W naszej firmie pojawiały się od czasu do czasu koncepcje rozwoju w innym mieście. Nadarzyła się okazja, bo poprzedni właściciele byli zainteresowani sprzedaniem biznesu, a my kupnem. Znamy się od lat, więc ten aspekt tylko przyśpieszył obopólne decyzje. 1.10.2020 to dzień, w którym przejęliśmy kontrakty związane z działalnością Alpin Sklepu. Zmiana właściciela nie pociąga za sobą żadnych zmian dla partnerów handlowych. W tego typu transakcjach kupujący przejmuje wszelkie zobowiązania i kontynuuje biznes poprzedników. Każdy z dostawców otrzymał stosowną informację o zakupie zorganizowanej części przedsiębiorstwa; jesteśmy w kontakcie zarówno w kwestii dostaw towarów, jak i rozliczenia płatności, które przypadają na dalszy termin.

Alpin Sklep w Warszawie (fot. arch. Alpin Sklep)

W 2002 roku powstał – prowadzony przez Was z powodzeniem – multibrandowy sklep 8a.pl w Gliwicach. Dopiero po 18 latach zdecydowaliście się na kolejny stacjonarny sklep – tym razem jest to Warszawa. Kierunek, jeśli chodzi o lokalizację, zrozumiały, jednak moment dla takiej inwestycji trudny. Nie lepiej w dobie pandemii skupić się na kanale online?

Stacjonarne sklepy są doskonałym uzupełnieniem dla sklepu online, jeśli ich sieć nie jest oczywiście zbyt duża. Nam jak na razie to nie grozi. Oczywiście trzeba wybrać do tego odpowiedni moment. Należy pamiętać, iż pomimo faktu, że duża część handlu przeniosła się do Internetu, to dobre sklepy stacjonarne są klientom nadal potrzebne. To miejsce kontaktu z realnym produktem. Wiele osób decyduje się na zakup dopiero po zobaczeniu danego produktu na żywo, i chwali sobie fachowe porady naszych wykwalifikowanych sprzedawców. Stara biznesowa reguła mówi, że w trudnych czasach należy podejmować odważne decyzje. My wierzymy w nasz nowy punkt na mapie, zwłaszcza że stoi za nim ponad 20 lat tradycji i jest on znany wszystkim warszawskim miłośnikom outdooru.

W tym miejscu chcieliśmy podziękować Małgorzacie i Włodzimierzowi Borkom za pracę, którą włożyli przez te wszystkie lata w to miejsce. Mamy nadzieję, iż będziemy godnie kontynuować tę tradycję.

Jakie macie plany związane ze sklepem? Rozumiem, że można spodziewać się nie tylko zmiany nazwy, ale również gruntownego odświeżenia wystroju. Kiedy planujecie restart i czego mogą się spodziewać Wasi nowi warszawscy klienci?

Na głębokie zmiany przyjdzie odpowiedni czas. Na razie chcemy poznać miejsce, zespół, warszawską specyfikę. Obecna sytuacja nie sprzyja gwałtownym ruchom.

Jacek Grzędzielski, dyrektor ds. rozwoju w Snap Outdoor (fot. Piotr Deska / 8a.pl)

Wróćmy do pandemii i jej wpływu na outdoorowy biznes – w barometrze 4outdoor po lekkim odbiciu w czerwcu i lipcu, sierpień przyniósł w większości sklepów spadki, wrzesień to na szczęście ponowny wzrost. Jak ze swojej perspektywy oceniacie letni sezon sprzedażowy?

Letni sezon, zarówno dla branży, jak i dla nas, był bardzo dobry. Można było odczuć znaczne zainteresowanie outdoorem, ludzie wyjeżdżali masowo za miasto, nie tylko w góry. Wielu rodakom udzieliła się chęć przebywania bliżej natury. Co tak naprawdę będzie dalej? O tym zadecyduje przede wszystkim rozwój pandemii oraz wprowadzanie ewentualnych obostrzeń. Miejmy nadzieję, że nie dojdzie do ponownego lockdown’u, i że będziemy beneficjentami trendu obcowania z przyrodą.

Pogoda za oknem nie rozpieszcza. Deszcz i chłód to jednak dobry katalizator do outdoorowych zakupów. Czy wszystkie produkty z kolekcji jesienno-zimowej są już dostępne?

Zadbaliśmy o to, żeby nasza oferta na sezon jesień – zima była kompletna. Wiemy, że niektóre marki miały kłopot z ponownym rozpędzeniem swoich mocy produkcyjnych. W niektórych przypadkach przekuło się to na braki w asortymencie. Przewidzieliśmy pewne rzeczy i nie powinniśmy tego odczuć zbyt dotkliwie.

Wielu ekonomistów wskazywało, że prawdziwy kryzys przyjdzie jesienią. To właśnie teraz kumulują się straty z poprzednich miesięcy, skończyły się pomocowe programy, rosnąca liczba zakażeń może spowodować  ustawowe ograniczenia. Jesteście jako firma przygotowani na negatywny rozwój wypadków?

Mamy bardzo solidne fundamenty, które pozwalają nam optymistycznie patrzeć w przyszłość. Sytuacja z marca i kwietnia pokazała, że posiadamy wspaniały zespół, który potrafi się zmobilizować w trudnych i nieprzewidywalnych chwilach, i dać z siebie wszystko, aby firma mogła funkcjonować i się rozwijać. Odrobiliśmy bardzo solidną lekcję zarządzania podczas wspomnianego lockdown’u, mamy opracowane procedury, które sprawdziły się w trudnych momentach. Od lat rozsądnie gospodarujemy naszymi środkami, rozwijamy się dynamicznie, ale nigdy nie przeceniamy swoich możliwości. Na nasz spokój wpływa nasza kultura organizacyjna, budowana latami. Nie da się takich rzeczy przygotować „na kolanie” w kilka tygodni. Udowodniliśmy, że jako organizacja jesteśmy w stanie sprostać dużym wyzwaniom. Podobnie jak z każdego innego kryzysu także i w tym przypadku wyciągnęliśmy wnioski, by jeszcze lepiej przygotować się na trudne czasy. Korzystając z okazji chciałbym podziękować wszystkim naszym pracownikom, bo to dzięki ich postawie mogę pisać te słowa.

Zima zapowiada się zatem jako wymagający okres dla sklepów outdoorowych. Zakładając, że jednak nie będzie lockdown’u w wersji z wiosny, to w jakich segmentach spodziewacie się wzrostu – czy np. “zachowanie dystansu” spowoduje znaczące wzrosty sprzedaży w segmencie skitourów?

Według mnie skitour to wciąż niszowa część outdooru w Polsce. Ten asortyment wymaga bardzo specjalistycznej wiedzy do tego, aby go sprzedawać. Rozwija się, co mnie bardzo cieszy, bo starałem się możliwie najszerzej rozpropagować ten sport. Jednak do poziomu nasycenia, choćby naszych południowych sąsiadów, nam jeszcze daleko, i pewnie nigdy go nie osiągniemy, skoro tak mały procent powierzchni kraju stanowią góry. Sądzimy, że nadal będzie wzmożony popyt na produkty, które będą nam umożliwiać i ułatwiać wykonywanie wszelakich aktywności na zewnątrz, dla nas – jako branży – to praktycznie wszystko, czym dysponujemy.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0