Nowości w kolekcji Marmota na sezon 2009/2010

Na ispo winter 2009 spotkaliśmy również przedstawicieli działającej od kilku lat na polskim rynku firmy Marmot. To jeden z najbardziej uznanych na świecie producentów odzieży outdoorowej.

O innowacjach technicznych i nowej stylistyce produktów z kolekcji Marmota na sezon 2009/2010 rozmawialiśmy ze współwłaścicielem firmy RavenOutdoor – przedstawiciela marki Marmot, Rafałem Ziobro.

Rafał Ziobro, współwłaściciel RavenOutdoorRafał Ziobro, współwłaściciel RavenOutdoor (fot. 4outdoor.pl)

Wojciech Słowakiewicz (4outdoor.pl): Co roku Marmot przygotowuje nową kolekcję. Co roku zmienia ją, dostosowuje do nowych trendów. Co nowego pokażecie w sezonie 2009/2010?

Rafał Ziobro (RavenOutdoor): Od dwóch lat mamy nowego designera, stąd widać duże zmiany w Marmocie. Oprócz kolorów, stylistyki, zaawansowanej technologii, niezawodności sprzętu etc., kolekcja jest z roku na rok coraz bardziej konsekwentna. Widać to na przykładzie rozwoju produktów, które się sprawdzają, czyli powrót do tkanin Gore-Tex’owych, do mocnych materiałów, duży nacisk na kolekcje kurtek technicznych. Dla przykładu, trzywarstwowa, techniczna kurtka Spire Jacket, która odniosła w zeszłym roku duży sukces na polskim rynku, będzie miała odpowiednik w spodniach – podobnej jakości i w atrakcyjnej cenie.

Przygotowujemy również rozbudowaną kolekcję Softshelli. W przyszłym roku będzie można zobaczyć wreszcie techniczny Softshell Marmota, z kapturem, dobrze skrojony, w dobrej cenie. Rozszerzamy także kolekcję Primaloftów. Oprócz kurtek pojawią się techniczne spodnie Primaloft. Wreszcie nowa oferta odzieży puchowej.

Marmot, stoisko na ispo winter 2009Marmot, stoisko na ispo winter 2009 (fot. 4outdoor.pl)

To, co zwraca szczególną uwagę w najnowszej kolekcji Marmota to zupełna zmiana kolorystyki…

Tak. Coraz częściej pojawiają się intensywne zielenie, kolor popielaty, kombinacje kolorystyczne, kolorystyczne kontrasty zamków z materiałem. Wielu klientów ceni Marmota właśnie za odważne podejście do designu, do kolorów.

Targi monachijskie raczej nie kojarzą się z kryzysem. Jeśli chodzi o zwiedzających obserwujemy totalny bum. Jak wy postrzegacie wpływ kryzysu na rynek outdoorowy?

Ciężko prognozować. Nie jestem do końca przekonany, czy rzeczywiście ten bum jest tu aż tak mocny. Rzeczywiście firmy, które mają już ustabilizowaną pozycję na rynku, rozwijają stale swoje kolekcje, nie mogą narzekać na brak zainteresowania. Jednak jest również wiele stoisk, na których jest kompletnie pusto, nic się nie dzieje. Natomiast firmy specjalistyczne, innowacyjne na razie nie narzekają na kryzys. Jak to się przełoży na rynek polski, trudno powiedzieć. W tym roku mieliśmy dobrą zimę. Myślę, że to było zbawienie dla wielu firm, głównie narciarskich.

Co będzie w przyszłym roku? Wydaje mi się, że nasz rodzimy rynek jest tak mały, że naturalną rzeczą jest jego rozwój. Nawet w obliczu spadku rozwoju gospodarczego. Najważniejsze, żeby firma dostosowała się cenowo do oczekiwań i możliwości finansowych klienta. Kolekcje nie mogą być elitarne, bo nie będą mieć odbiorców. Dobry kontakt z klientem to jest jedyna szansa na rozwój branży outdoorowej w Polsce.  

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0