Ekorozwój branży outdoor – recykling, upcykling i naprawa

Coraz częściej rozmawia się o środowisku. O ekologii i zrównoważonym rozwoju. O tym, że firmy branży outdoor powinny zadbać o ten nasz outdoor. Jednak to co dzisiaj wydaje się niemal oczywiste, kiedyś nie miało prawie żadnego znaczenia. Rozwój za wszelką cenę, po trupach, rabunkowa gospodarka surowcami naturalnymi – odbiły swoje piętno na środowisku. Teraz na szczęście mamy świadomość potrzeby ochrony tego wyczerpywalnego zasobu – piękna przyrody, która zaniedbana mogłaby ulec zniszczeniu. Recykling, upcykling i naprawianie zniszczonych rzeczy to narzędzia, które mogą pomóc w zachowaniu świata – takiego jakim go znamy i lubimy – dla przyszłych pokoleń.

“British Industries. Steel” – obraz Richarda Jacka (fot. wikiart.org)

Rozwój niezrównoważony

Gdy pod koniec XVI w. z powierzchni Wielkiej Brytanii znikały ostatnie drzewa, jedynym powszechnie dostrzeganym problemem stała się kwestia pozyskiwania surowców energetycznych. Kryzys energetyczny spowodowany brakiem drewna zapoczątkował wzrost wydobycia węgla kamiennego. Złoża surowca, zlokalizowanego korzystnie w pobliżu rzek (co ułatwiało transport), rozpoczęto wydobywać na masową skalę w XVIII w. Nowe źródło energii umożliwiło rewolucję przemysłową – jak pisał Arnold Toynbee – „najczarniejszy okres w dziejach Anglii” (Lectures On The Industrial Revolution In England, 1884 r.).

W latach 1760-1830 niebo nad Londynem, Liverpoolem czy Manchesterem przybrało brunatną, gęstą od zanieczyszczeń barwę. Wzgórza skrywające surowce służyły częściej potrzebom przemysłu niż turystyce, podobnie jak rzeki oraz kanały, które stały się doskonałymi szlakami transportowymi i „naturalnym” ujściem dla ścieków produkowanych przez wielkie miasta. Anglia, najlepiej rozwinięty i najbogatszy wówczas kraj świata, żyła w rytmie dyktowanym przez silniki parowe Watta, oraz terkot Flying Shuttle i Spinning Jenny (innowacyjnych maszyn przemysłu tkackiego i przędzalniczego). Poziom życia i zdrowia przeciętnego mieszkańca miasta obniżył się drastycznie, a słynne za sprawą podręczników do biologii motyle Bernarda Kettlewella zmieniły kolor.

Zanieczyszczenie powietrza wpłynęło na zmianę koloru kory drzew – przystosować musiały się również motyle (fot. evrim.ateistlerecevap.org)

W tych czasach w Wielkiej Brytanii oraz innych państwach Europy nastąpił bum – olbrzymi rozwój przemysłu, w szczególności w hutnictwie, metalurgii i bliskiej nam, branży włókienniczej. Z pewnością nie można jednak nazwać tego rozwoju zrównoważonym.

Początki zrównoważonego rozwoju

Na szczęście z biegiem lat ludzkości udało się nieco opanować czysto kapitalistyczne zapędy. Dzisiaj, pomimo nieustannie rosnącej ilości fabryk i samochodów, nad większością dużych, europejskich miast w pogodny dzień możemy cieszyć się błękitnym niebem i promieniami słońca (problem zanieczyszczenia powietrza silniej dotyczy krajów mniej rozwiniętych oraz szybko rozwijających się krajów Azji). Tak jak brak drewna zmusił przemysł do poszukiwania nowych źródeł energii, tak wzrastająca świadomość wyczerpywania się nieodnawialnych zasobów naturalnych (eko-świadomość) sprawia, że staramy się korzystać z nich bardziej świadomie, w sposób zrównoważony.

Zrównoważony rozwój (od ang. sustainable development, sustainability) jako doktryna ekonomii to termin bardzo szeroki. Jego ideę dobrze oddaje pierwsze zdanie raportu Our Common Future, tzw. Raportu Brundtland z 1987 r.:

Na obecnym poziomie cywilizacyjnym możliwy jest rozwój zrównoważony, to jest taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie.

Wśród zagrożeń jakie stwarza dla środowiska dzisiejsza branża włókiennicza, materiałowa i ogólnie – outdoorowa, możemy wymienić szereg elementów (oczywiście mamy świadomość, że lista nie będzie jeszcze kompletna): pozyskiwanie surowców pierwotnych w wyniszczający zasoby naturalne sposób (ropa naftowa, sposoby pozyskiwania wełny i puchu), gospodarowanie materiałami (duże zużycie wody, duża ilość odpadów w procesie produkcji), odległy transport materiałów i półproduktów, oraz szczególnie istotny problem biodegradacji wyrzucanych produktów oraz odpadów produkcyjnych (mikrowłókna, mikroplastiki, toksyczne chemikalia takie jak PFC czy środki barwiące tkaniny).

W najbardziej interesującym nas w niniejszym artykule znaczeniu, zrównoważony rozwój odnosi się do różnych etapów procesu produkcji oraz cyklu życia produktu. Firma czy fabryka postępująca w myśl tej zasady – eko-świadoma, nadal ma na celu ekspansję, jednak swoje cele osiąga w sposób, który nie jest szkodliwy dla środowiska, pracowników oraz użytkowników produktu – ma na względzie dobro środowiska naturalnego, długość życia naszej planety oraz jakość życia obecnych i przyszłych pokoleń.

Tam gdzie niektórzy widzą wysypiska śmieci pełne plastikowych butelek, inni widzą szansę (fot. patagoniapolska.pl)

Dzisiaj termin zrównoważonego rozwoju obejmuje szereg różnego rodzaju działań, w związku z czym trudno jest w krótki sposób opisać całe zagadnienie. Dlatego w dalszej części artykułu skupimy się na jednym z ważnych aspektów zrównoważonego rozwoju – wydłużaniu cyklu życia produktu.

Cykl życia produktu w branży outdoor

Ponieważ środowisko naturalne jest swoistym „placem zabaw” klienta branży outdoor, firmy oferujące swoje produkty oraz usługi w tym sektorze, są (lub powinny być) szczególnie zainteresowane zrównoważonym rozwojem.

„Życie” każdego produktu rozpoczyna się w fabryce, w której powstaje. Jednym z głównych działań jakie podejmują dzisiaj producenci materiałów, środków chemicznych oraz produktów końcowych, jest zapewnienie jak najmniejszego wykorzystania surowców pierwotnych – w szczególności tych nieodnawialnych. Podstawowym narzędziem, wykorzystywanym w tym celu jest znany od lat, lecz ciągle udoskonalany, recykling.

W kolejnej fazie cyklu produkt trafia do użytkownika. Z czasem zużywa się, wymaga naprawy. Gdy możliwości naprawy zostają wykorzystane, można spróbować znaleźć dla niego nowe zastosowanie (upcykling). Gdy to nie wchodzi w grę, produkt kończy „życie”. Z tym, że niekoniecznie. Jeśli materiały użyte do jego produkcji da się wykorzystać jako surowce wtórne, teoretycznie cykl życia produktu można wydłużać w nieskończoność.

Recykling

Zamiast ścinać kolejne drzewa, wykopywać surowce spod ziemi czy zabijać kolejne zwierzęta, można skorzystać z surowców wtórnych. Raz już wydobyte surowce – przetworzone, i sprzedane jako gotowe produkty – prędzej czy później trafiają na wysypisko. Na całym świecie rosną góry śmieci, które wbrew pozorom mogą mieć olbrzymią wartość. Wiele z nich można wykorzystać powtórnie. Po odpowiednim przetworzeniu, mają szansę stać się surowcem wtórnym, a w konsekwencji – nowym produktem.

Recykling jest jednym z narzędzi zrównoważonego rozwoju (fot. sympatex.com)

Poniżej przedstawiamy kilka przykładów producentów z naszej branży wykorzystujących recykling.

Primaloft

100% RECYCLED, 100% PERFORMANCE – to hasło marki Primaloft towarzyszące najnowszemu osiągnięciu marki. Stworzona w 100% z materiałów pochodzących z recyklingu ocieplina, według zapewnień producenta posiada najlepsze – możliwe do osiągnięcia przy obecnym poziomie technologii – właściwości termiczne.

Plastikowe butelki są doskonałym surowcem wtórnym dla naszej branży (fot. Primaloft)

Promaloft wykorzystuje do produkcji wyłącznie materiały wtórne – butelki PET. Dyrektor zarządzający Primaloft, Jochen Lagemann, komentuje:

Dzięki nowej ocieplinie wytwarzanej w 100% z materiałów PCR (przyp. red. post-consumer recycled), jesteśmy w stanie zaoferować klientom produkt, który spełnia ich wymagania odnoście właściwości technicznych, komfortu oraz ekologii. Pozytywna reakcja marek, z którymi współpracujemy jest wręcz niewiarygodna. To innowacja, która jest kolejnym ważnym krokiem w naszym dążeniu do zrównoważonego rozwoju.

Przełomowy materiał występuje w PrimaLoft® Silver Insulation – 100% PCR oraz PrimaLoft® Black Insulation – 100% PCR.

Primaloft, ocieplina Black Insulation (fot. Primaloft)

Sympatex

Termin recykling wielu z nas z pewnością przywodzi na myśl charakterystyczne zielone strzałki symbolizujące układ zamknięty obrotu materiałów. W rzeczywistości jednak proces produkcji ze względu na dotychczasowe ograniczenia technologiczne wymagał przynajmniej częściowego uzupełnienia surowców wtórnych materiałami pierwotnymi. Dwa lata temu popularny dostawca materiałów tekstylnych dla naszej branży, Sympatex, wyruszył na misję, której celem było osiągnięcie układu symbolizowanego przez zielone strzałki.

Sympatex jest popularnym dostawcą materiałów dla naszej branży – dobrze, że marka ma silnie rozwiniętą eko-świadomość (fot. sympatex.com)

Dzisiaj membrany tej marki można poddać procesowi recyklingu w 100% – w przypadku tego produktu udało się osiągnąć obieg zamknięty. Laminaty natomiast wytwarzane są w 100% z butelek PET.

Gore-Tex

Materiały marki GORE cieszą się olbrzymią popularnością wśród producentów odzieży outdoorowej. I nie bez powodu. Ich dobre właściwości techniczne oraz długotrwałość doceniana przez użytkowników od pewnego czasu idzie w parze z proekologicznym podejściem marki. Firma podkreśla wartość tworzenia materiałów trwałych – takich, które dłużej posłużą użytkownikom. Jest to niewątpliwie sposobem na wydłużenie cyklu życia produktu. Wszystkie fabryki GORE posiadają certyfikat bluesign®, a coraz większa część materiałów produkowana jest z surowców pochodzących z recyklingu. Producent stara się też z roku na rok zmniejszać użycie PFC wykorzystywanych podczas tworzenia powłok DWR. Aktualnie 50% membran Gore oraz 80% materiałów Windstopper produkowanych jest bez użycia PFC.

Jack Wolfskin

To jedna z pierwszych marek naszej branży, która lata temu postawiła na zrównoważony rozwój. Recykling jest jednym ze sposobów Jacka Wolfskina na osiągnięcie swoich celów – poprawę jakości produkcji – obniżenie jej negatywnego wpływu na środowisko. Aktualnie sztandarowym ekologicznym produktem marki jest membrana Texapore Ecosphere, o którą szerzej pisaliśmy już wcześniej. Materiał ten umożliwia produkcję kurtek w 100% z materiałów z recyklingu (butelki PET).

Jeden z prekursorów zrównoważonego rozwoju w naszej branży, Jack Wolfskin, produkuje dzisiaj kurtki z materiałów pochodzących w 100% z recyklingu (fot. jack-wolfskin.com)

W naszej branży recykling wykorzystuje już wiele firm. Jeszcze więcej ma zamiar zwiększyć użycie materiałów wtórnych w swojej produkcji w przyszłości. Oto niektóre z nich (źródło: SAZ Sports Fashion 5/18):

  • Bergans (recykling PES oraz wełny)
  • Fjällräven (recykling PES)
  • Icebreaker (recykling PES)
  • Marmot (recykling PES i PA)
  • Patagonia (recykling PES)
  • RAB (recykling PES)
  • Salewa (recykling wełny)
  • Tatonka (recykling PES oraz wełny)
  • Vaude (recykling PES)

Capilene® Lightweight to lekka i cienka odmiana pierwszej warstwy, która zapewnia komfort w cieplejszych warunkach. W tym przypadku Patagonia zastosowała szybkoschnący materiał pochodzący w 100% z recyklingu (fot. patagoniapolska.pl)

Upcykling

Czyli w prostych słowach: drugie życie śmieci. W odróżnieniu od recyklingu stare i zniszczone rzeczy w tym przypadku nie zostają poddane skomplikowanemu procesowi przetwarzania na surowiec wtórny. Zamiast tego w kreatywny sposób zostają „przerobione” tak, aby mogły pełnić nową funkcję – otrzymują nową wartość.

Produkty marki Bergens z metką ReDesign (fot. bergans.com)

Wielu osobom upcykling może kojarzyć się z przerabianiem starych mebli, wykorzystaniem starego garnka jako wiszącej doniczki na kwiatek lub przerobieniem puszki po fasoli na „modny” świecznik. Wiele takich pomysłów znajdziemy na Pinterestcie. Co ciekawe, przykłady upcyklingu znajdziemy również w naszej branży.

Marka Bergans of Norway uruchomiła niedawno program ReDesign, którego celem jest nadawanie zużytym produktom „drugiego życia”. Wykorzystując materiały i elementy produktów, które w innym wypadku trafiłyby na wysypiska śmieci, Bergans tworzy „nowe”, przydatne akcesoria. W zlokalizowanym w Oslo, głównym sklepie tej marki, odnajdziemy m.in. etui na telefony, rękawiczki, osłony przeciwdeszczowe dla psów oraz torby na zakupy wykonane z – jak się okazuje – wciąż wartościowych odpadów. Poniższy film prezentuje projekt ReDesign marki Bergans:

Nurt upcyklingowy jest już silnie rozwinięty w USA. Firmy takie jak Green Guru czy Looptworks specjalizują się w wykorzystywaniu „resztek” sprzętu outdoorowego. Korzystając z tych materiałów wtórnych tworzą nowe portfele, akcesoria rowerowe, torby oraz plecaki.

Ciekawą akcję prowadzi również aktualnie marka Salewa. Przeznaczone do utylizacji wieszaki na ubrania oznaczone starym logo marki, otrzymały drugą szansę. Dzięki współpracy ze studentami wzornictwa oraz zakładem pracy chronionej, wieszaki trafiają z powrotem na rynek, jako nowe, designerskie produkty. O tej inicjatywie informowaliśmy również tutaj.

Naprawa

Wyjątkowo interesujący i zyskujący coraz większą popularność w ostatnim czasie nurt. W naszej branży za prekursora i głównego propagatora naprawiania używanej odzieży należy uznać markę Patagonia. Cofając się nieco można jednak łatwo odnaleźć naturalne korzenie, źródło tej idei.

Przeszukiwanie hałd używanej odzieży w poszukiwaniu skarbów staje się coraz bardziej modne – również w outdoorze (fot. wornwear.patagonia.com)

Powróćmy na chwilę do Wielkiej Brytanii skąd napływają do nas ciekawe informacje. Jak podaje Apparel Insider (#2, czerwiec 2018) zakupy rzeczy używanych stają się modą i rosnącym z roku na rok trendem. W zeszłym roku 1 na 3 obywatelki Anglii kupiła coś w tzw. ciucholandzie. Ubrania z „drugiej ręki” w 2017 r. kupiło 44 mln kobiet – w porównaniu do 35 mln w roku 2016 to spory wzrost. Według prognoz wartość sprzedaży używanej odzieży w 2022 r. osiągnie 20 miliardów USD. 11% ubrań w szafach mieszkańców Wyspy pochodziło z secondhandów w 2011 r. W 2022 r. wartość ta wzrośnie do 40%. Nowa generacja świadomych ekologicznie zwolenników używanej odzieży rośnie w siłę – to dobra wiadomość dla środowiska.

Oczywiście powyższe analizy dotyczą całości rynku odzieżowego. Jednak od lat obserwujemy rosnące zainteresowanie używanymi rzeczami również w naszej branży. Najbliższe nam przykłady to chociażby inicjatywy takie jak Giełda Sprzętu Wspinaczkowego czy Skitourowego na Facebooku. Na zachodzie, w Anglii oraz w Ameryce Północnej powstają sklepy oferujące (obok produktów nowych) ubrania i sprzęt używany, a wiele ciucholandów w USA (thrift store) posiada osobne działy ze sprzętem i ubraniami outdoorowymi.

Oczywiście nadal dla wielu osób głównym argumentem wpływającym na decyzję o zakupie „z drugiej ręki” jest cena, jednak wydaje się, że zgodnie z panującym już trendem, względy ekologiczne mogą nabierać coraz większego znaczenia.

Patagonia

Amerykański producent już dawno dostrzegł potrzebę swoich klientów. Z jednej strony, mogą być to „spłukani studenci” z drugiej, osoby eko-świadome. Łącznie stanowią oni sporą grupę poszukiwaczy używanej odzieży. Dzięki stworzonemu przez Patagonię programowi Worn Wear osoby te nie muszą przekopywać internetu i ciągnących się w nieskończoność stojaków w ciucholandach w poszukiwaniu odzieży spełniającej ich wymagania. Zamiast tego mogą kupić używane i profesjonalnie naprawione ubrania Patagonii, a także odsprzedać swoje stare rzeczy tej marki, jeśli da się je jeszcze naprawić i dalej używać. Można również po prostu oddać swoje ubranie do naprawy.

Jeden z przystanków Worn Wear Tour – Patagonia wychodzi naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów (fot. wornwear.patagonia.com)

Na stronie marki przeczytamy:

Najlepszą rzeczą jaką możemy zrobić dla naszej planety jest używanie rzeczy, które kupujemy tak długo jak tylko się da – ograniczanie konsumpcji.

Marka Patagonia jest dobrze znana ze swoich działań proekologicznych i prospołecznych. Jej inicjatywy mają duży wpływ na całą branżę – niejednokrotnie wyznaczają trendy. Czy program Worn Wear zapoczątkował właśnie jeden z nich? Chyba można już powiedzieć, że tak.

The North Face

W ślad za swoim konkurentem ruszył już drugi amerykański producent, potentat rynku outdoorowego – marka The North Face. Program sprzedaży zreperowanej i odnowionej odzieży tej marki nosi nazwę The North Face Renewed.

Od czerwca tego roku klienci TNF mają możliwość zakupienia odzieży używanej, która przeszła proces czyszczenia, naprawy i „liftingu”. Podobnie jak w przypadku Worn Wear można też oddać swoje ubrania do producenta w celu naprawy. Wracające z fabryki produkty są w pełni sprawne i gotowe na dalsze przygody.

Na stronie The North Face Renewed można już kupić odnowioną przez producenta odzież (fot. thenorthfacerenewed.com)

Portal Teton Gravity Research podaje kilka przykładów cen produktów nowych i „odnowionych” z rodzimego rynku. Oto niektóre z nich:

  • Męska kurtka Apex Flex GTX Jacket – $195.00 używana, $249.00 nowa
  • Bluza męska Summit L2 Fuseform Fleece Full Zip: $133.00 używana, $200.00 nowa
  • Bielizna termoaktywna Wool Baselayer Crew Neck: $83.00 używana, $120.00 nowa
  • Kurtka damska Ventrix Hoodie: $155.00 używana, $220.00 nowa
  • Damskie spodnie z ociepliną Freedom Insulated Pants: $133.00 używane, $160.00 nowe

Bergans of Norway

Wspomniana już wcześniej norweska marka oprócz przeróbek upcyklingowych także prowadzi naprawy odzieży dla swoich klientów. Firma angażuje się również w akcje prospołeczne oraz stara się wpływać na świadomość ekologiczną.

Fjällräven

Skandynawska marka częściowo dokonuje napraw swoich produktów, zachęca jednak swoich użytkowników by próbowali sami naprawiać uszkodzoną odzież i sprzęt. Na stronie marki dostępne są poradniki w jaki sposób naprawić najczęstsze i nieskomplikowane usterki.

Nagrodzony na targach OutDoor 2018 innowacyjny materiał Bergshell marki Fjällräven jest nieprzemakalny, bardzo wytrzymały i przyjemny w dotyku – co jednak najważniejsze – pochodzi w 100% z recyklingu nylonu (fot. press.fjallraven.com)

Ile to jest warte?

Oczywiście nasuwa się takie pytanie. Czy firmy podejmują proekologiczne działania faktycznie z chęci ochrony środowiska naturalnego, czy nadal myślą przewodnią jest chęć pomnażania zysków, a ekologia – nowym narzędziem do otumanienia klienta? Na ile informacje, które do nas docierają mają pokrycie w rzeczywistych procesach produkcji? Czy za jednym, flagowym produktem, wokół którego łatwo jest zbudować „zieloną” kampanię reklamową, nie idą tysiące tradycyjnie, masowo wytwarzanych produktów – tych, które nadal najczęściej trafiają do naszych szaf, a później na śmieci?

Odnalezienie prawdy nie jest z pewnością łatwe. Jeśli jednak nawet część informacji nie do końca pokrywa się z rzeczywistością, zwiększają one świadomość problemu, tworzą przyzwyczajenia i potrzeby klientów. Dzisiaj większość z nich może jeszcze nie jest ekologicznie wybredna. Jednak w przyszłości będą – nie zdecydują się na zakup, dopóki nie będą pewni „pochodzenia” produktu.

Instalacja “clothing spill” (wyciek odzieży, rozlewająca się odzież) na plaży Alki Beach w Seattle. Inincjatorem instalacji będącej protestem przeciwko wyrzucaniu ton ubrań była amerykańska sieć “ciucholandów” Savers (fot. endemico.org)

Michał Gurgul
źródło: Patagonia, The North Face, Jack Wolfskin, Bergans of Norway, Fjällräven, SAZ Sports Fashion, Teton Gravity Research, Primaloft, Gore-Tex, Sympatex, Suston, Lectures On The Industrial Revolution In England, Apparel Insider

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0