Aneta Żukowska (1983-2018)

22 maja, po długiej i ciężkiej chorobie zmarła Aneta Żukowska, autorka i redaktor naczelna magazynu 4outdoor Biznes oraz Outdoor Magazynu. Aneta była związana z naszymi magazynami i portalami, Krakowskim Festiwalem Górskim oraz z branżą outdoor od wielu lat. Z głębokim bólem i żalem przychodzi nam przekazać tę smutną wiadomość.

Aneta Żukowska

Niektórzy z Was wiedzieli o jej chorobie – Aneta tuż po usłyszeniu dramatycznej diagnozy zaczęła prowadzić swój niezwykły blog, pełen pięknej, i niekiedy brutalnej refleksji. O swoim doświadczeniu opowiadała również w ważnych wywiadach, w których paradoksalnie to ona była „przepytywaną” stroną. Rozmowy ukazały się w „Tygodniku Powszechnym”, „Newsweek’u”, „Gazecie Krakowskiej”, przemawiał z nich swoisty bunt przeciwko cywilizacyjnej atrapie empatii, sprowadzającej się do zaklinania rzeczywistości – „wszystko będzie dobrze”. Aneta wiedziała, że „nie będzie”.

W spokojny i wyważony sposób prowadziła swoją „krucjatę”, postulując: „rozmowę na temat śmierci taką, jaka mnie teraz interesuje. Nie metafizyczną, tylko praktyczną” (wywiad dla „Tygodnika Powszechnego”). Obawiała się cierpienia towarzyszącego ostatniemu etapowi choroby. Ale była przy tym skupiona na afirmacji życia, wbrew obowiązującym „normom”: „Zastanawiam się, czy możliwe byłoby stworzenie w Polsce fundacji pomagającej umierającym dorosłym posmakować życia. Zamiast zbierać na leki, które im już nie pomogą, zebrać trochę pieniędzy na wieczór w spa, weekend w górach, butelkę najlepszej whisky. Przestać celebrować cierpienie, skupić się na dawaniu przyjemności” (wywiad dla „Newsweek’a”). Co istotne nie „walczyła” z chorobą – wiedziała, że szanse ma znikome. W świadomy sposób przygotowywała siebie i bliskich na nieuchronne, do końca starając się czerpać jak najwięcej przyjemności z przyrody, sztuki, życia.

Aneta Żukowska podczas jednego z Krakowskim Festiwali Górskich (fot. fot. Olek Urbański)

Urodziła się w 1983 roku w Gąsocinie (kilkadziesiąt kilometrów na północ od Warszawy). Z wykształcenia była filozofką oraz antropolożką kultury. Studia ukończyła na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Broniła się pracą, której przedmiotem były sytuacje graniczne omawiane na przykładzie alpinizmu. Cześć badawcza pracy opierała się na wywiadach z m.in. z Bogusławem Kowalskim oraz Piotrem Pustelnikiem – z którymi notabene przyszło jej nie raz robić wywiady do naszych mediów. Kochała przyrodę, góry, morze. Przed chorobą była bardzo aktywna sportowo, jej pasją było wtedy bieganie, wędrówki górskie. To pozwalało jej również zdobywać niezbędne doświadczenie i zrozumienie outdoorowych aktywności i sprzętu.

Przez lata dała się poznać jako otwarta i emanująca pozytywną energią osoba. W swojej pracy dziennikarskiej i redaktorskiej przeprowadziła wiele wywiadów, napisała mnóstwo artykułów i newsów. Była filarem naszych mediów.

Z redakcją 4outdoor zaczęła współpracować pod koniec 2009 roku, wtedy wydaliśmy 6 numer magazynu. Redaktorką prowadzącą zostałą w styczniu 2011 (nr 13) – od tej pory była odpowiedzialna za kształt pisma oraz przygotowanie materiałów do publikacji. Przez prawie 9 lat pracy w branży outdoor zapisała na swoje konto niezliczoną ilość tekstów, od krótkich newsów, poprzez zestawienie i przeglądy sprzętu i odzieży, aż po pogłębione analizy dotyczące rozmaitych zagadnień związanych z działającymi na rynku markami, firmami. Wśród jej rozmówców znaleźli się szefowie i menadżerowie m.in.: OTCF, Intersportu, Euromarku, The North Face, HiMountain, Salewy, Columbii, 8a.pl, Polar Sportu, Skalnika, Raven, Red Bird, Fenix Group… (tak naprawdę w tym miejscu musielibyśmy wymienić dziesiątki firm i sklepów).

Aneta była wielką orędowniczką powstania Outdoor Magazynu, ważnej alternatywy dla biznesowego 4outdoor. To jej zaangażowanie, dobór tematów pozwolił nam coraz śmielej rozwijać to nowe na scenie outdoorowej pismo. Pierwszy numer wydaliśmy w grudniu 2016 roku. Trudno w to uwierzyć, ale do ostatnich dni była zaangażowana w prace redakcyjne, jeszcze w maju martwiła się, że nie dosyła zredagowanych tekstów. Kiedy 22 maja wieczorem dotarła do nas smutna wiadomość o jej śmierci Outdoor Magazynu wchodził właśnie na maszyny drukarskie… To było jej ostatnie wydawnictwo outdoorowe.

Nie sposób w tym miejscu również nie wspomnieć jej niezapomnianej roli szefowej działu prasowego Krakowskiego Festiwalu Górskiego. Licznie odwiedzający imprezę dziennikarze i fotografowie od razu mogli liczyć na ciepłe przyjęcie i wszelką merytoryczną pomoc.
W codziennej pracy była oazą spokoju. W medialnej i festiwalowej działalności trudno uniknąć problemów, stresów, pomyłek – nawet w najbardziej kryzysowych sytuacjach chwila rozmowy z nią łagodziła napięcie. Szybko przechodziliśmy do działania, które po jakimś czasie okazywało się dobrym rozwiązaniem.

Jej dziennikarska pasja i talent pisarski nie ograniczał się na szczęście do outdoorowych tematów. Opowiadania publikowała w magazynie społeczno-artystycznym „PROwincja”. Była laureatką konkursu na opowiadanie kryminalne „Poznań Zły” w ramach poznańskiego Festiwalu Fabuły. Jej teksty były również prezentowane podczas wystawy „Królestwa/Podwójne zaprzeczenia” w ramach 40. Krakowskich Reminiscencji Teatralnych i w Krakow Art House. Wielokrotnie potwierdzała swój literacki i eseistyczny talent. Wspomniany wyżej blog był tego najlepszym przykładem. Jakby na potwierdzenie, jedną z ostatnich pozytywnych informacji jakie dostała przed śmiercią była wiadomość, że wydawnictwo Karakter wyda jej książkę „Mięcho”, zbiór przemyśleń o raku, śmierci i przyjemności…

Tak pięknie wspomina ją przyjaciółka Anna Orłowska, idealnie opisując jej osobistą wrażliwość, z którą mogli się również zapoznać jej rozmówcy podczas branżowych spotkań i wywiadów: „Zrównoważona, dojrzała, słuchała z uwagą, zawsze zadając te właściwe pytania. Swoją otwartością i empatią wyzwalała pokłady szczerości, a dla wypowiedzianych słów miała więcej niż wyrozumiały komentarz. Z nią się zawsze rozmawiało, nigdy nie gadało…”.

16 maja Aneta napisał na swoim blogu: „Obawiałam się, że już nie napiszę tego ani żadnego innego tekstu. Ale piszę, literka po literce. Wybaczcie, jeśli zbyt brutalnie…”. 22 maja o godz. 16.00 los okazał się brutalny…

 

Aneta Żukowska (fot. Anna Klosek)

Na swoim blogu „Mięcho” w zakładce „O Mnie”, obok oficjalnego bio, zamieściła taki opis swojej osoby:

„Jedno oko niebieskie, drugie zielone. Tak bym chciała, jak kociak z fejsbuka, który ma tysiące lajków. Dwie nogi, dwie ręce, szczęście niedoceniane, i to że oddycham. Reszta raczej proporcjonalna, lekko upychana, uwypuklana przez presje rozmaite, ale harmonijnie, myślę że zdrowo. Nos prosty, włosy w kolorze takim jak Twoje; zobacz się w lustrze przy pełnym słońcu, połysk na złoto, ale nie za bardzo, teraz trochę przykrótkie. Makijaż umiem, robię, zmywam codziennie, by nocą poduszka znała tylko naturę, której i ja już chyba nie pamiętam.

Lekko po trzydziestce, lekko przed trzydziestką – to nie ma znaczenia, bo nie ma różnicy. Pracuję, owszem, mam na to dowody, dużo poważniejsze niż jakieś cyfry na koncie – łokieć tenisisty. Dziesięć zgrabnych palców, paznokcie zwykle w kolorze czerwonym, ruch szybki, precyzyjny, skupiony. Kark zgięty przed tym potworem, oczy blisko, za blisko niego. Ale spełniam wymogi, choćby ten, że człowiek potrzebuje codziennie dotyku, więc i ja dotykam, dużo, klawiaturę.

Świat lubię, haptycznie oraz na węch, na układ elementów, także na obcasach. No i piszę, piórem, które dostałam od przyjaciół, w zeszycie kupionym przeze mnie, z twardą okładką. Dzień obmyślam nocą pod prysznicem, ranki mam za to późne lub spóźnione.
Mówię czasem za szybko, czasem za głośno, zbyt często za cicho, inne możliwe dźwięki: wypuszczany dym z papierosa i brzdęk bransoletek.
Z intymnych historii, mam raka. Jakiego? Nie powiem. Jest.”. [anetazukowska.blog]

Pogrążona w smutku Redakcja, składa najszczersze kondolencje rodzinie, bliskim i przyjaciołom

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0