Konsekwencja w działaniu – rozmowa z Łukaszem Ślezińskim z Salewy

Oberalp mocno odświeżył swoją kadrę. Przed nowym teamem stoi wyzwanie dalszego rozwoju marek Salewa, Dynafit, Silva, Wild Country oraz Speedo. Ważna zmiana nastąpiła w zespole odpowiedzialnym za Salewę – nowym menadżerem marki został Łukasz Śleziński. To dobry moment, aby zapytać o jego doświadczenie na rynku sportowym, aktualną pozycję marki, a także najbliższe plany i metody działania. Jak sam podkreśla, ważna będzie kontynuacja – „ramy zostały już wyznaczone – teraz konsekwencja w działaniu, bez rewolucyjnych zmian”.

Łukasz Śleziński – Brand Manager Salewa (fot. Marek Kowalski)

Piotr Turkot (4outdoor): Zacznijmy od teraźniejszej pozycji Salewy na rynku – jak wypadacie na tle konkurencji, jak „idzie” sprzedaż w sklepach?

Łukasz Śleziński (Brand Manager Salewa): Dzięki współpracy z TOPR, GOPR i Kingą Baranowską rozpoznawalność marki rośnie w bardzo dużym tempie. Co za tym idzie, sprzedaż w naszych sklepach rośnie bardzo szybko. W 2016 urosła o 25 proc. względem 2015, a w 2017 o 20 proc. względem 2016. Mamy nadzieję, że 2018 rok będzie również rekordowy, choć realnie patrząc, na utrzymanie takiej dynamiki zapewne nie ma szans. Dużych możliwości rozwoju upatruję w coraz bardziej rosnącej świadomości konsumentów. Zakładam, że widok przysłowiowego Polaka w klapkach na Giewoncie będzie coraz rzadszy i w niedługim czasie różnica w kwestii wyposażenia między nami a choćby naszymi południowymi sąsiadami nie będzie już tak widoczna. Mój optymizm w tej kwestii płynie nie tylko stąd, że oferta dobrego sprzętu jest coraz bardziej dostępna, ale przede wszystkim z rosnącego rozmiaru portfeli klientów. Przykładem może być rynek rowerowy, na którym zdecydowanie największą dynamiką wykazuje się segment rowerów elektrycznych, o których można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są tanie.

Jak polski oddział Salewy wygląda na tle innych krajów europejskich? Czy działania różnią się od innych oddziałów?

Kiedy 10 lat temu założony został oddział Salewa Polska, zapadła decyzja, żeby dystrybucję poprowadzić przez sklepy specjalistyczne, a nie sieci sportowe. To był strzał w dziesiątkę, bo dzięki temu trafiliśmy do tych punktów sprzedażowych, które naturalnie ściągają klienta specjalistycznego. I dzięki temu budujemy wizerunek marki specjalistycznej. Jednocześnie jako oddział Salewy w Polsce powielamy działania marketingowe marki zaplanowane dla całej
Europy.

Ciekawi mnie obecna definicja „klienta” Salewy w Polsce – do kogo kierujecie ofertę, jakie działania prowadzicie aby wyjść poza segment „core”?

Nasze DNA to zawodowcy, sportowcy ekstremalni – to oni stanowią inspirację dla każdego, kto spędza czas w górach. W ten sposób chcemy pobudzać wyobraźnię naszych klientów. Ofertę kierujemy do osób, które swój wolny czas spędzają aktywnie, czują silną wieź z górami, nawet, jeśli mają niewiele czasu, by w nich przebywać. A że nasze produkty są do tego ładne i kolorowe, to w mieście stanowią swoistą wizytówką dla właściciela – „chodzę po górach, jestem profesjonalistą”. Żyjemy w świecie, w którym coraz więcej osób chce się wyróżnić z tłumu, podkreślić indywidualizm oraz pokazać swoje sportowe aspiracje. Przy takim podejściu Salewa ze swoją stylistyką i innowacyjnym podejściem jest idealnym rozwiązaniem.

Niedawno pojawiło się nazwisko Waszej potencjalnej ambasadorki – faktycznie jesteście bliscy podpisania umowy z Justyną Kowalczyk?

Tak, mogę już oficjalnie potwierdzić, że Justyna Kowalczyk podczas swojej wyprawy na Kilimandżaro będzie wyposażona w sprzęt Salewy. Jesteśmy ogromnie dumni, że wybrała naszą markę – w mojej ocenie jest to świetny dowód na to, że nasze produkty wyróżniają się na rynku outdoorowym. Chciałbym też wspomnieć, że z naszych produktów korzysta już Marek Kamiński. Mamy więc dwóch ambasadorów, którzy nie wywodzą się bezpośrednio ze środowiska górskiego, ale spędzają w górach bardzo dużo czasu. Jestem przekonany, że mogą stanowić świetną inspirację dla przeciętnego Kowalskiego. To też odpowiedź na wcześniejsze pytanie o działania pozwalające na wyjście poza „core”.

Łukasz Śleziński – Brand Manager Salewa – podczas prezentacji kolekcji SS19 (fot. Marek Kowalski)

Klient ostateczny to ostatni element układanki – ważnym „łącznikiem” są sklepy. Jak oceniasz kondycję sklepów outdoorowych?

W mojej ocenie pewien rozdział w handlu się skończył – zamykają się ostatnie małe sklepy ogólnosportowe znane nam z lat 90. XX w. Ich miejsce zajmują duże sieci sportowe. Dla nas świetną informacją jest to, że znakomicie radzą sobie specjaliści, którzy znaleźli swoje miejsce na rynku. Oni dostosowali się do zmian, jakie mieliśmy w ciągu ostatnich 15 lat. Podsumowując: sklepów outdoorowych jest mniej, ale są zdecydowanie lepsze.

Czy skupiacie się na współpracy z kluczowymi (i dotychczasowymi) sklepami, czy też cały czasz szukacie nowych odbiorców?

Jesteśmy marką specjalistyczną i w zasadzie ze wszystkimi ważnymi partnerami współpracujemy – na tę chwilę Salewę można znaleźć w ok. 40 punktach w Polsce. Ale nie zamykamy się przed nikim, jeśli tylko gwarantuje nam wysokiej jakości serwis dla klienta.

Nie da się nie wspomnieć o współpracy z TOPR-em i GOPR-em – na ile kanał sprzedaży „b2b” jest dla Was ważny?

Wbrew pozorom procentowo jest to bardzo niewielki obrót, ale bardzo ważny prestiżowo. Chcemy współpracować z tymi, którzy sprzętu używają w najcięższych warunkach. Jeśli oni nas wybrali, to znaczy, że wierzą w nasz profesjonalizm.

W dużej części nowy team Grupy Oberalp (fot. 4outdoor.pl)

W firmie było dużo zmian – macie nowy team, Ty sam zostałeś nowym brand managerem Salewy. Jaki jest Twój pomysł na Salewę?

Jeśli chodzi o nasz team to oczywiście na pierwszym miejscu trzeba wymienić Jarka Daniela, który trzyma pieczę nad całością. Bardzo istotną rolę pełni również Monika Młodecka zajmująca się marketingiem. W kwestii Visual Merchandisingu olbrzymią pracę wykonuje Monika Janecka, a od niedawna mocno wspiera ją Kasia Karasińska. Tytaniczną pracę biurową wykonuje Kamila Koper będąca w codziennym, bezpośrednim kontakcie z naszymi partnerami i centralą. Przy tak wspaniałym zespole sukces jest gwarantowany! W tym miejscu chciałbym całej ekipie bardzo podziękować za pomoc we wdrożeniu – bez nich na pewno byłoby dużo dużo trudniej.

Moje pomysły są dość proste. Ramy zostały już wyznaczone – teraz konsekwencja w działaniu, bez rewolucyjnych zmian. Do tego chcę położyć bardzo silny nacisk na relacje z naszymi partnerami.

Masz doświadczenie z branży sportowej – opowiedz o swojej karierze zawodowej. Uprawiasz jakieś sporty, outdoorowe aktywności?

W branży sportowej jestem od 9 lat. Przez ostatnie 7 zajmowałem się zakupami dla sieci Martes Sport. Odpowiadałem m.in. za zakupy outdooru, rowerów i sprzętu narciarskiego. Przez ostatni rok kierowałem działem zakupów marek zewnętrznych dla Martesu. Jeśli chodzi o zainteresowania, z racji pochodzenia (Bielsko-Biała) góry to moje naturalne środowisko. W związku z tym nie sposób było nie związać się z nimi od dzieciństwa. Od „dzieciaka” jeżdżę na nartach (jestem instruktorem), wspinam się (choć, niestety, na ten moment głównie na panelu – ale to się zmieni!), oczywiście sporo chodzę po górach. Absolutnie zakochałem się w skitouringu. Do tego uwielbiam jazdę na rowerze – do mtb (fantastyczne ścieżki w Bielsku!) dołączyła też miłość do szosy i robienia kilometrów w górskiej scenerii. Gdyby tylko doba miała więcej godzin, chętnie wróciłbym do uprawiania również kilku innych dyscyplin, ale wszystkiego na raz nie da się robić.

Pokaz mody – kolekcji SS19 – uświetnili ambasadorowie marek, Salewa Jacek Matuszek, Kinga Baranowska, i Michał Gierlach (po prawej), oraz Dynafit – Anna Figura (druga od prawej) (fot. 4outdoor.pl)

Martes Sport – to nie tylko odmienny model biznesowy do Oberalp, ale również firma mająca w portfolio produkty różniące się mocno od oferty Salewy. Czy możesz zatem korzystać z tego doświadczenia w pracy w Oberalp?

Dzięki pracy w Martes Sport nabrałem bardzo dużego doświadczenia biznesowego. Miałem również okazję i przyjemność współpracy niemal ze wszystkimi liczącymi się na naszym rynku graczami, co pozwoliło mi na bardzo dobre poznanie branży. Jako kupiec, musiałem mierzyć się z podobnymi problemami i wyzwaniami jak nasi klienci – wierzę, że znajomość potrzeb naszych odbiorców pozwoli mi na lepszą współpracę z nimi i obustronne zrozumienie.

Jakie produkty z SS19 podobają Ci się najbardziej? I jak na Wasze prezentacje zareagowali goście konwencji w Zakopanem?

Mamy naprawdę bardzo mocną ofertę na SS19, w związku z tym trudno wyróżnić konkretne produkty. Ponad bardzo wysoką średnią wybijają się cztery modele. Mój nr 1 to nowy model butów Wildfire Edge; design, absolutnie rewolucyjne rozwiązania plus bardzo dobra w tej kategorii produktów cena muszą przekuć się na sukces handlowy. Kolejna gwiazda to kurtka Agner Hybrid DWN JKT – świetny wygląd i technologie, które nie tylko bardzo dobrze wyglądają, ale przede wszystkim działają, też powinny pozwolić na bardzo dobrą sprzedaż.

Nieco inaczej trzeba podejść do kolejnej hybrydy w naszej kolekcji, czyli Agner Wolf 2/1 JKT+ ARMW. Dzięki zastosowaniu nowego Durastrech Dry można powiedzieć, że to produkt 3w1 łączący zalety baselayera, kurtki przeciwdeszczowej i windstoppera. Z racji ceny na naszym dość konserwatywnym rynku zapewne nie będzie jeszcze produktem masowym, ale wyznaczy kierunek na przyszłość. Kolejną gwiazdą jest plecak Apex Wall z zastosowanymi innowacyjnymi rozwiązaniami znanymi z modelu Apex Climb połączonymi z systemem Contact Flow Fit, zapewniającymi doskonałą wentylację pleców. Pojęcie „suchych pleców” to temat przewodni kolekcji naszych plecaków. Jesteśmy przekonani, że nasze technologie pozwalają na osiągnięcie tego celu.

Jeśli chodzi o odbiór kolekcji po konwencji, jestem bardzo zbudowany ilością pozytywnych komentarzy. Najważniejsze jest to, że opinie bezpośrednio przekładają się na składane zamówienia – już teraz mamy ich bardzo dużo, a to zawsze jest najlepsza recenzja.

Wywiad pochodzi z 4outdoor Biznes Magazyn, nr 50, czerwiec 2018

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0